Według informacji "Rzeczpospolitej", specjalne zachęty dla studentów i wysoko wykwalifikowanych pracowników znajdą się w nowej polityce migracyjnej, która ma zostać ogłoszona we wrześniu. Jej koszt resort rozwoju szacuje na 2,9 mld zł w latach 2018-2025. Większość, bo 1,6 mld zł, mają pokryć fundusze unijne.
Dowiedz się więcej: Polska zawalczy o imigrantów
Krzysztof Bosak, były poseł LPR, przed laty prezes Młodzieży Wszechpolskiej a obecnie wiceprezes Ruchu Narodowego, skrytykował takie plany w rozmowie z Radiem Maryja. - Zmianę polskiego państwa w kierunku państwa wielonarodowego, wielokulturowego, wielocywilizacyjnego uważamy za pomysł samobójczy. Uzasadnianie go krótkookresowymi korzyściami gospodarczymi jest zdradą długookresowych interesów narodowych - stwierdził.
- Imigrację zarobkową musimy traktować wyłącznie jako rodzaj „przyprawy” na rynku pracy, a nie filaru rynku pracy. Sam moment, w którym zaczynamy traktować imigrację zarobkową jako filar gospodarczego rozwoju czy rynku pracy, to jest moment pogodzenia się z masową imigracją, zmianami ludnościowymi, a w konsekwencji politycznymi - przekonywał.
Zdaniem Bosaka "trzeba zmierzyć się z niezadowoleniem pracodawców i zamknąć granice przed napływem imigracji zarobkowej". - Pozwolić rynkowi pracy funkcjonować w ramach naszego społeczeństwa po to, by zaczęły rosnąc pensje, zniknęło bezrobocie wśród młodych, powstały impulsy - mówił.
Według wiceszefa RN "na arenie międzynarodowej Polska prowadzi w tej chwili politykę zagraniczną całkowicie podporządkowaną głównemu nurtowi Unii Europejskiej z Niemcami na czele". - Mamy rząd, który faktycznie jest rządem centrowym. Rząd, który stara się utrzymać patriotyczno-katolickich wyborców przy sobie, ale który jednocześnie nie ma intencji prowadzenia polityki narodowej czy katolickiej - oceniał.
- Partie o profilu prawicowym w społeczeństwach multikulturowych stają się niewybieralne. Przerabialiśmy to już przed wojną, w tej chwili przerabiają to Szwedzi, Anglicy i Francuzi - powiedział Krzysztof Bosak.
Agencje zatrudnienia i pracodawcy, z których już co drugi narzeka na niedobór kandydatów do pracy, liczą na nowe przepisy, które ułatwią zatrudnianie cudzoziemskich pracowników. Na czele z Ukraińcami, którzy są wciąż największą (szacowaną na 0,9-2 mln osób) grupą imigrantów zarobkowych w Polsce.