Gen. Mohammad Ali Jafari, dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oskarżył również Arabię Saudyjską i ZEA o wspieranie sunnickich organizacji, które atakują siły irańskie. Gen. Jafari zagroził tym krajom "operacjami odwetowymi".

Pakistan, Arabia Saudyjska i ZEA zaprzeczają, jakoby wspierali terrorystów działających w Iranie.

- Dlaczego armia Pakistanu i ich siły bezpieczeństwa... udzielają schronienia tym antyrewolucyjnym grupom? Pakistan bez wątpienia zapłaci wysoką cenę - powiedział Jafari na antenie państwowej telewizji irańskiej.

Jafari przemawiał do tłumu zebranego na pogrzebie jednej z ofiar środowego zamachu bombowego.

- Tylko w ubiegłym roku sześć lub siedem zamachów samobójczych został zneutralizowanych, ale oni byli w stanie przeprowadzić ten zamach - powiedział Jafari.

Odpowiedzialność za atak z ubiegłego tygodnia wzięła na siebie sunnicka organizacja Jaish al Adl (Armia Sprawiedliwości). Organizacja ta przekonuje, że domaga się większych praw i lepszych warunków życia dla mniejszości etnicznej Beludżów.

- Zdradzieckie rządy saudyjski i ZEA powinny wiedzieć, że cierpliwość Iranu się skończyła i nie będziemy dłużej znosić waszego tajnego wsparcia dla tych antyislamskich przestępców - powiedział Jafari.

- Pomścimy krew naszych męczenników (...) i poprosimy prezydenta (Hassana Rouhaniego), aby dał nam wolną rękę bardziej niż zwykle przy przeprowadzaniu operacji odwetowych - podsumował dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Władze Iranu uważają, że sunnickie organizacje dokonujące ataków w Iranie mogą liczyć na schronienie w Pakistanie. Teheran wielokrotnie zwracał się do Islamabadu o podjęcie działań przeciwko takim organizacjom.