Winnicki przekonuje, że osoby, które popierają "niekontrolowaną imigrację zarobkową do Polski", dążą do "realizacji scenariusza znanego z Zachodu".

"Niektórzy robią tak z wyrachowania, inni z powierzchownej znajomości zjawisk, jeszcze inni by zadośćuczynić ideologii. Tak czy inaczej - to droga do katastrofy" - diagnozuje.

Według lidera Ruchu Narodowego, posła Konfederacji, "fałszywa jest teza, że imigrantów możemy podzielić na 'chcianych i niechcianych'".

"Pracujący imigranci napływający w krótkim czasie w dużych liczbach też wywracają strukturę i życie narodu" - podkreśla.

Następnie Winnicki pisze, że jedyny "dopuszczalny podział imigracji" to podział na "imigrację na tyle małą i rozłożoną w czasie na dekady czy setki lat, że umożliwia asymilację" oraz "innego rodzaju imigrację, z którą mamy do czynienia dziś na Zachodzie i w naszym kraju - duże masy w krótkim czasie".

"Jeśli Polska ma być Polską ta druga imigracja musi się stać zjawiskiem nieakceptowalnym" - podsumowuje Winnicki.

Pod koniec 2019 roku Winnicki przekonywał, że "zachowanie spójności etnicznej jest ważniejsze niż potrzeby rynku pracy". Z kolei polityk Ruchu Narodowego, uczestnik prawyborów prezydenckich w Konfederacji Krzysztof Bosak mówił, że można być zwolennikiem wolnego rynku wyłącznie w granicach własnego państwa.