Pierwsza część rozmowy zaczyna się od Mateusza Morawieckiego i jego wystąpienia na Europejskim Kongresie Gospodarczym. Michał Kolanko odpowiada od razu na pytanie Michała Szułdrzyńskiego o aktualny stan gry: rozłamometr w PiS jest „na pewno wysoko, ale stabilnie”. To znaczy, że ryzyko rozłamu nie spadło do poziomu sprzed miesiąca, tylko po serii spotkań Kaczyńskiego, Morawieckiego, Bielana i Czarnka przestało chwilowo rosnąć. W rozmowie pada też próba diagnozy mechanizmu: sukces Morawieckiego polega nie na tym, że wygrał z Kaczyńskim, tylko że zdołał zbudować wrażenie, iż jego wyrzucenie zaszkodziłoby PiS-owi. Dzięki temu nie został sprowadzony przez Kaczyńskiego do roli politycznego youtubera, tylko został uznany za element potrzebnego partii „drugiego płuca”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Estera Flieger: Dymisja Sławomira Cenckiewicza. Karol Nawrocki innej Polski dla niego nie ma

Pałac ws. Cenckiewicza zwija front

Drugi duży wątek dotyczy odejścia Sławomira Cenckiewicza z BBN. Szułdrzyński pyta wprost, czy w tle nie ma także głębszego zgrzytu ideowego – z trumpizacją prawicy i jej problemem z Rosją. Kolanko odpowiada jednak bardziej operacyjnie: jego zdaniem Pałac po prostu doszedł do wniosku, że temat Cenckiewicza zaczął być obciążeniem. W jego opisie prezydencki „algorytm” polega na tym, by wyborcy widzieli głowę państwa jako kogoś, kto „załatwia sprawy dla nich”, a nie grzęźnie w abstrakcyjnych sporach o certyfikaty, poświadczenia i wojny warszawskiej bańki. Cenckiewicz sprawiał, że Pałac stawał się reaktywny, musiał stale odpowiadać na kolejne zarzuty i tracił własny rytm. – To jest front, który Pałac Prezydencki chciał zwinąć i zwinął – mówi Kolanko. Nawet jeśli krótkoterminowo oznacza to taktyczną defensywę, to strategicznie chodzi o coś innego.

Czytaj więcej

Ujawniamy nagraną rozmowę założyciela Zondacrypto z Rafałem Zaorskim. Nowe fakty w sporze o miliony

W koalicji rozłamometr rośnie

Trzecia część rozmowy dotyczy napięć w rządzie, zwłaszcza wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. I tutaj Kolanko nie zostawia dużo miejsca na eufemizmy: „rośnie rozłamometr koalicyjny”. Jego zdaniem minister funduszy coraz wyraźniej ustawia się w roli buntowniczki klasy średniej, która chętnie zostałaby przez Tuska wyrzucona, bo to dałoby jej polityczną rolę męczenniczki antyestablishmentowej. W tym sensie – jak zauważa – jest zaskakująco podobna do Morawieckiego. Oboje zyskaliby politycznie na tym, gdyby lider ich obozu zrobił z nich ofiary.

Czytaj więcej

CPAC jako lustro polskiej prawicy. Algorytmy rządzą polityką

Kolanko zwraca uwagę, że problemem dla Tuska nie jest już tylko to, co Pełczyńska-Nałęcz mówi, ale to, co robi. Bo to właśnie ona położyła na stole projekt podnoszący drugi próg podatkowy. Nie premier, nie Domański, nie PSL – tylko ona. I to sprawia, że napięcie z poziomu medialnej połajanki przechodzi na poziom realnego kłopotu politycznego. Pytanie nie brzmi więc tylko, czy premier mógłby ją wyrzucić, ale czy miałby potem większość bez niej i bez części Polski 2050.