O tym, że USA wprowadzą bezwzględne embargo na import irańskiej ropy (dotychczas - mimo wprowadzonego przez USA embarga - osiem państw mogło nadal sprowadzać ropę z Iranu - chodzi o Chiny, Indie, Japonię, Koreę Płd., Tajwan, Turcję, Włochy i Grecję), poinformował jako pierwszy "Washington Post". Celem działań USA jest ograniczenie eksportu ropy przez Iran do zera i zmuszenie Teheranu do ustępstw w kwestii swojego programu nuklearnego i programu zbrojeń.

W odpowiedzi na działania USA gen. Tangsiri, cytowany przez irańską agencję informacyjną Fars stwierdził, że "zgodnie z prawem międzynarodowym cieśnina Ormuz jest korytarzem morskim i jeśli nie będziemy mogli z niej korzystać (w celu eksportu ropy - red.), zamkniemy ją".

- W przypadku jakiegokolwiek zagrożenia nie zawahamy się nawet przez chwilę, by chronić i bronić irańskich wód - dodał gen. Tangsiri.

Reuters cytuje też anonimowe źródła w irańskim ministerstwie ds. ropy - rozmówcy agencji podkreślają, że niezależnie od działań USA "eksport ropy z Iranu w żadnym wypadku nie spadnie do zera, chyba że Iran zdecyduje się zaprzestać eksportu ropy".

Irański MSZ komentując posunięcie USA podkreślił, że same sankcje nałożone przez USA na Iran są nielegalne, więc Teheran nie przywiązuje żadnej wagi do kwestii zakończenia wyłączeń stosowania sankcji wobec ośmiu państw.

Tymczasem Turcja zapowiedziała już, że nie będzie uznawać sankcji nałożonych na Iran.