Pytanie miało związek m.in. z wydarzeniami, jakie miały miejsce w sobotę, w Białymstoku.
Kilkuset uczestników marszu niosło tęczowe flagi i parasole. Na transparentach mieli hasła: "Miłość nie jest grzechem", "Równość płci", "Miłość dla wszystkich ponad wszystko", "Miasto bez barier". Po obu stronach marszu szli kontrmanifestanci ze środowiska kibiców. Uczestników obu zgromadzeń oddzielał kordon policji.
Do pierwszych incydentów doszło jeszcze przed wyruszeniem marszu, zaatakowanego przez środowiska pseudokibicowskie. W czasie zamieszek w Białymstoku pobity został m.in. 14-letni chłopak.
Po zamieszkach podczas Marszu Równości w Białymstoku zatrzymano 25 chuliganów.
Komentując wydarzenia z Białegostoku minister edukacji Dariusz Piontkowski stwierdził, że "marsze wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne budzą ogromny opór". - Warto się zastanowić, czy tego typu imprezy powinny być organizowane - dodał. O tę wypowiedź szefa MEN pytał premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.
Lewica zapowiedziała zorganizowanie w Białymstoku marszu przeciw przemocy w odpowiedzi na wydarzenia z 20 lipca.
Z kolei Platforma Obywatelska domagała się dymisji szefowej MSWiA Elżbiety Witek.
- Nie ma żadnego przyzwolenia na przemoc. Bandyci zostaną ukarania - mówił Gowin odnosząc się do całej sytuacji.
Wicepremier zapewnił też, że "każdy kto chce legalnie manifestować swoje przekonania ma i będzie miał do tego w Polsce prawo".
Gowin pytany o wpis wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja na Twitterze, w którym Rabiej napisał, iż "sąd zdecydował, że chuligan, który pobił nastolatka w Białymstoku będzie aresztowany na dwa miesiące. Pomyślcie, co by było gdyby Ziobro i Kaczyński do końca zniszczyli sądy i sądownictwo. Bandyci chodziliby dziś wolni, a Ziobro mówił nic się nie stało". - Wpis świadczący o oderwaniu od rzeczywistości jego autora. Polska jest państwem praworządnym - odparł wicepremier.