fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Szef MEN o marszach równości: budzą ogromny opór

W Marszu Równości w Białymstoku wzięło udział ok. 800 osób
AFP
Marsze wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne budzą ogromny opór. Warto się zastanowić, czy tego typu imprezy powinny być organizowane - powiedział TVN24 minister edukacji Dariusz Piontkowski, odnosząc się do incydentów podczas Marszu Równości w Białymstoku.

Ok. 800 osób wzięło udział w pierwszym Marszu Równości w Białymstoku. Sobotnią imprezę kilkakrotnie próbowali zablokować chuligani, którzy wznosili ordynarne okrzyki, a w idących rzucali kamieniami, racami i jajkami. Interweniowała policja, używając m.in. gazu. 25 osób zostało zatrzymanych.

- Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór, nie tylko na Podlasiu, ale także w innych częściach Polski - powiedział TVN24 minister edukacji Dariusz Piontkowski.

- W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane, bo to powoduje zamieszki, może powodować zagrożenie zdrowia wielu przygodnych obywateli i trzeba się poważnie zastanowić, w jaki sposób rozwiązać ten problem - dodał.

Szef MEN stwierdził, że w Polsce jest prawo do zgromadzeń. - Ale prawo bezpieczeństwa, życia ludzkiego wydaje mi się dużo ważniejsze - podkreślił.

Zdaniem Dariusza Piontkowskiego, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski mógł postąpić jak prezydenci innych miast, i "widząc konkurencyjne marsze, konkurencyjne imprezy" mógł próbować nie dopuścić do Marszu Równości. - Prawo daje taką możliwość. Szkoda, że pan prezydent chociaż nie spróbował takiego rozwiązania - oświadczył minister edukacji.

Na sobotę w Białymstoku zaplanowano kilkadziesiąt zgromadzeń, poza Marszem Równości. Odbyło się kilka, łącznie udział w nich wzięło ok. 5000 osób.

Dodatkowo na dziedzińcu Pałacu Branickich odbył się organizowany przez marszałka województwa podlaskiego Piknik Rodzinny, poprzedzony przemarszem rodzin przez centrum miasta.

Po incydentach na Marszu Równości w Białymstoku szefowa MSWiA Elżbieta Witek oświadczyła, że "nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania, godzące w prawa innych".

Wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński zapewnił, że policja robiła w Białymstoku wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom legalnych zgromadzeń oraz mieszkańcom miasta. Zieliński zapowiedział, że wszyscy, którzy złamali prawo, zostaną zidentyfikowani i ukarani.

Do wydarzeń z Białegostoku odniosła się też Konferencja Episkopatu Polski.

- Przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku – powiedział rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik. - Każda forma agresji jest wbrew nauce Jezusa Chrystusa. Szacunek należy się każdemu człowiekowi, bez względu na jego poglądy - dodał.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA