- Sądzę, że to kończy tę sprawę - powiedział na konferencji prasowej premier po złożeniu deklaracji, że przyjmie dymisję Łukasza Piebiaka. Dodał, że zawsze obowiązuje zasada "wysłuchania drugiej strony".
- Pan minister Piebiak będzie miał, jak sam określił, możliwość przedstawienia prawdziwych okoliczności wszystkiego tego, co zostało przedstawione opinii publicznej. Myślę, że wszyscy nauczeni doświadczeniem powinniśmy dać możliwość wyjaśnienia drugiej stronie - mówił Mateusz Morawiecki.
- Właśnie taka możliwość nastąpi w sytuacji, kiedy pan minister będzie starał się to wyjaśnić przed sądem - zaznaczył szef rządu.
- Zawsze trzeba wysłuchać również drugiej strony, a nie tylko jednej. Natomiast ze względu na pewne okoliczności, które wystąpiły, taka decyzja ze strony pana ministra Piebiaka została podjęta i ja tę dymisję przyjmę - zadeklarował Mateusz Morawiecki.
Premier: Dla mnie pewne kwestie są tutaj niejasne
Premier był pytany, czy w sprawie Łukasza Piebiaka planuje spotkanie ze Zbigniewem Ziobrą. Szef rządu odparł, że z ministrem sprawiedliwości spotyka się bardzo często.
- Więc bardzo często rozmawiamy i na pewno w ślad za tym, jak ta cała sprawa będzie lepiej rozjaśniona, objaśniona, myślę, że i pan minister, i ja, będziemy mieli więcej klarowności w tym całym obszarze - powiedział Mateusz Morawiecki.
Przyznał, że cały dzień był w autobusie i nie był "tak bardzo na bieżąco ze wszystkim, co się działo". - Ale jednak dla mnie pewne kwestie są tutaj niejasne, wymagają wyjaśnienia. Jestem przekonany, że dla pana ministra Ziobro również - zaznaczył premier.
- A w przypadku pana ministra Piebiaka to tak, jak sam stwierdził, będzie kierował tę sprawę do sądu i sąd będzie mógł określić, jaka jest rzeczywistość, jaka jest prawda wokół tej sprawy, bo na pewno wszystkim zależy na wyjaśnieniu tej sprawy - powiedział.
Deklaracja wiceministra
Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak złożył rezygnację. W wydanym oświadczeniu zapowiedział, że pozwie redakcję Onetu, która napisała, że od czerwca 2018 roku Piebiak koordynował akcję mającą na celu skompromitowanie co najmniej 20 sędziów sprzeciwiających się zmianom w wymiarze sprawiedliwości, w tym prezesa "Iustitii" Krystiana Markiewicza, poprzez publikację anonimowych historii zawierających plotki oraz pogłoski na temat ich życia prywatnego. Zdaniem ustępującego wiceministra, Onet "rozpowszechnia pomówienia" na jego temat, "oparte na relacjach niewiarygodnej osoby".
Sprawa Łukasza Piebiaka
Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości udostępniali wrażliwe informacje z życia co najmniej 20 sędziów. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak aranżował i kontrolował akcję, która miała skompromitować szefa Stowarzyszenia "Iustitia" - poinformował w poniedziałek Onet.pl.
Aby zdyskredytować prof. Krystiana Markiewicza, szefa "Iustitii", wykorzystano pogłoski i plotki na temat jego życia intymnego. Dokument w sprawie sędziego przekazała wiceministrowi sprawiedliwości kobieta o imieniu Emilia w czerwcu 2018 roku. Kobieta współpracowała z wiceministrem Łukaszem Piebiakiem. Za jego zgodą anonimowo wysyłała do mediów kompromitujące materiały - ustalił Onet.
Kobieta miała dać pracownikom resortu dostęp do swojego konta na Twitterze, by można było skopiować historię jej wpisów, także tych wykasowanych. Prywatnie Emilia jest związana z jednym z pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, sędzią, który wcześniej pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dowody świadczą o tym, że kobieta była w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem. Za pośrednictwem komunikatorów internetowych ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w mediach prorządowych. Plan ten zaakceptował wiceminister.
"Dziękuję bardzo. Teraz trzeba wypocząć by dalej walczyć o dobrą zmianę. O podwyżce się pomyśli" - pisał w jednej z wiadomości wiceminister Piebiak.
Inna rozmowa miała dotyczyć ataku medialnego na sędziego Piotra Gąciarka z warszawskiego oddziału „Iustitii". Materiał na jego temat pojawił się w programie "Alarm" w TVP1.
- Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam - pisała kobieta.
Z kolei SLD złożyło zawiadomienie do prokuratury ws. wiceministra Piebiaka.