Czy wybory prezydenckie w Rzeszowie dotyczą tylko stolicy Podkarpacia?

Dla mnie toczą się przede wszystkim o Rzeszów. Ale ważny jest też kontekst ogólnopolski. W Rzeszowie może zacząć się powrót do wolności. Ale ten drugi kontekst jest towarzyszący, bo to przede wszystkim wybory samorządowe.

Liczy pan na efekt domina?

Najpierw Rzeszów, później cały kraj. Tak jak kiedyś zaczęło się w Gdańsku, tak samo liczę na to, że w Rzeszowie zacznie się powrót do pełnej demokracji i prawdziwej idei samorządności.

Jaki Rzeszów chciałby pan dać rzeszowianom?

Przede wszystkim przyjazny, taki, w którym troszczymy się o jakość życia. Ważne jest zapewnienie dostępu każdemu mieszkańcowi do zieleni miejskiej w promieniu 10 minut spaceru. Jest potrzeba uporządkowana przestrzeni, która da stabilizację i pewność, że jak jest zieleń, to ta zieleń pozostanie. Do tego oferta rekreacyjna na wysokim poziomie. W Rzeszowie to oznacza konieczność nowych inwestycji, jak aquapark, lodowisko, modernizacja stadionów – tych mniejszych i tych większych. A do tego potrzeba wesprzeć nowoczesną ofertę kulturalną, najlepiej tworzoną i współtworzoną przez lokalne środowisko. To wszystko ma wpływać na jakość życia.

PiS wytyka panu, że nie chronił pan terenów zielonych nad Wisłokiem, nie wspierał pomysłu budowy parku na Drabiniance i proponowane projekty uchwał w sprawie uporządkowania przestrzeni zdejmował z porządku obrad.

PiS wspomina tylko o tych projektach uchwał, które sam napisał na kolanie chwilę przed sesją i to były zwykłe propagandówki, które nic nie wnosiły, nie miały żadnych skutków formalnych. Kiedy przychodziło do poważnych uchwał i decyzji finansowych w budżecie, gdy budowaliśmy fontannę multimedialną i urządzaliśmy skwer przy Pałacyku Lubomirskich, kiedy powstawało mnóstwo placów zabaw, rewitalizacja parków, to oczywiście byłem „za", a koledzy z PiS byli „przeciw".

Od 20 lat jest pan radnym w Rzeszowie. Co przez ten czas udało się panu zrobić dla „zielonego" Rzeszowa?

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Trzeba pamiętać o tym, że innym miastem był Rzeszów 20 lat temu, kiedy bardzo wymagał nadrobienia zapóźnień infrastrukturalnych. Rozwój gospodarczy Rzeszowa przez ostatnie lata był spektakularny w skali całego kraju. Teraz w Rzeszowie trzeba dokonać stosownych zmian. Kończy się tu pewna epoka i zaczyna się nowa. Świat w wielu aspektach poszedł do przodu, musimy znaleźć odpowiedź na te wyzwania współczesne i taki jest mój program.

Do Rzeszowa przyjechał premier Mateusz Morawiecki, który mieszkańcom miasta obiecał wsparcie z Polskiego Ładu...

Pieniądze z „Ładu" czy unijne są pieniędzmi nas wszystkich obywateli, a nie pani Ewy Leniart czy pana premiera Morawieckiego. One mają służyć rozwojowi całego kraju i odbudowie całego kraju po pandemii, bez względu na to, kto zostanie prezydentem Rzeszowa. My rzeszowianie najlepiej wiemy, jak wykorzystać te unijne środki i jak najlepiej dla mieszkańców nimi zarządzać.

Na co najbardziej potrzebne są w Rzeszowie pieniądze z Polskiego Ładu?

Na te rzeczy, które będą odpowiadać za jakość życia oraz te projekty, które spowodują, że będziemy potrafili sobie poradzić z kryzysami klimatycznymi, na odnawialne źródła energii, inwestycje w zieleń, poprawę jakości powietrza, wreszcie pozwolą wypełnić ewentualne luki w infrastrukturze, dzięki czemu korki, wjazdy do miast, zatłoczenie będzie mniejsze.

W drugiej turze przeciwnikiem, którego bardziej by się pan obawiał jest Marcin Warchoł, Ewa Leniart czy Grzegorz Braun?

Do mieszkańców Rzeszowa zwracam się z apelem: wybierzmy prezydenta miasta już w pierwszej turze, by zrobić psikusa rządzącym, którzy myślą, że mogą manipulować wyborami, przesuwając ich termin. Myślę, że drugiej tury nie będzie. A jeśli miałaby być, to pewnie będzie z przedstawicielką PiS, bo to jest główne ugrupowanie partyjne w Polsce.

współpraca Jakub Czermiński