W wywiadzie dla kanału telewizyjnego Dożd Wił Mirzajanow przeprosił za, jak to nazwał "udział w przestępczym biznesie, jakim była praca nad stworzeniem Nowiczoka", substancji, którą próbowano otruć rosyjskiego opozycjonistę.

Chemik stwierdził, że w 1993 roku spotkał mężczyznę, który przezył zatrucie Nowiczokiem - opisane przez niego objawy byy podobne do tych, które miał Nawalny.

Jednocześnie naukowiec stwierdził, że Nawalny powinien uzbroić się w cierpliwość, bo wyzdrowieje, ale powrót do zdrowia może trwać nawet około roku.

Mirzajanow tłumaczył, że obecnie najważniejszym zadaniem jest przywrócenie w organizmie Nawalnego prawidłowego funkcjonowania acetylocholiny, jednego z głównych neuroprzekaźników, odpowiadających m.in. za pracę serca i proces zapamiętywania.

20 sierpnia Aleksiej Nawalny stracił przytomność na pokładzie samolotu, podczas lotu z Tomska do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu trafił do szpitala w Omsku, gdzie lekarze początkowo nieoficjalnie potwierdzili, że w jego organizmie znaleziono substancję groźną dla otoczenia, a potem temu zaprzeczyli.

O wywiezienie z Rosji Nawalnego, głównego krytyka Władikmira Putina, zabiegała rodzina i współpracownicy opozycjonisty. Nie zgadzali się na to lekarze z Omska.

Żona Nawalnego, Julia, zażądała w liście do Putina zezwolenia na wywóz męża. Ostatecznie po dwóch dniach karetka pogotowia lotniczego, przysłana przez berlińska klinikę Charite, przetransportowała Nawalnego do Niemiec.

Tam Opozycjonista był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, a gdy jego stan się poprawił - został wybudzony.

Niezależne laboratoria - niemieckiej Bundeswehry, w Szwecji i we Francji potwierdziły, że w organizmie Nawalnego wykryto obecność środka bojowego z grupy Nowiczoków.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ