Prawo i Sprawiedliwość zagroziło posłom Porozumienia, że jeśli zagłosują przeciwko debatowanej właśnie w Senacie ustawie o wyborach korespondencyjnych w maju, zostaną usunięci z ministerstw i koła poselskiego PiS.

Mówił o tym m.in. Radosław Fogiel, wicerzecznik PiS.

- Jeśli ktoś dogłębnie i istotnie nie zgadza się ze swoim środowiskiem politycznym, to pewnie, w którymś momencie, musi zdawać sprawę, że te drogi się rozejdą - mówił w Polsat News.

Taką ewentualność przywołał również były marszałek Senatu Stanisław Karczewski, mówiąc, że jeśli posłowie Porozumienia zagłosują w Sejmie przeciwko ustawie o głosowaniu korespondencyjnym, będzie to znaczyło, że rezygnują ze współpracy z PiS.

Spośród 18 posłów Porozumienia część zapewnia, że wciąż mają większość potrzebną do zablokowania majowych wyborów.

Jak pisze RMF FM, są w partii Gowina również tacy posłowie, którzy nie tylko gotowi są przejść do PiS, ale chcieliby walczyć o przywództwo w Porozumieniu, by partia "odzyskała satelicki względem PiS charakter". 

Głosowanie w Sejmie nad ustawą o wyborach kopertowych odbędzie się najprawdopodobniej w środę lub w czwartek.

Dziś media sugerowały, że Jarosław Kaczyński chce, aby odbyło się ono bez względu na wynik, by ewentualną porażką obarczyć Jarosława Gowina. Niewykluczone jest też rozwiązanie zakładające wprowadzenie stanu wyjątkowego, dymisję rządu Morawieckiego i rozpisanie jednocześnie wyborów prezydenckich i przedwczesnych parlamentarnych.