Hołownia, gość "Wydarzeń" Polsat News, komentował powrót do władzy w Platformie Obywatelskiej Donalda Tuska.
Stwierdził, że za wcześnie jest na rozmowy o ewentualnej współpracy, Bo wyraźnie widać, że Tusk musi na razie "poukładać Platformę".
Hołownia uważa, że najbardziej interesuje się tymi 6 milionami ludzi, którzy odeszli z PiS i PO, a którzy nie odnajdują się w takiej polityce, jaka obecnie robiona jest w Polsce.
Bo tak naprawdę, mówił Hołownia, tej właśnie grupy nie zauważają ani politycy, ani media. Dla części z tych osób zapewne jest ważne, by "Kaczyński zniknął z polityki", ale dla większości ważniejsze jest, aby zniknęły kolejki do lekarza.
Hołownia stwierdził, że Tusk ma do niego telefon. - Na razie nie dzwoni, nie pisze. Nie narzucam się. Jak będzie o czym gadać, to na pewno Tusk zadzwoni do mnie albo ja zadzwonię do Tuska.
Lider 2050 uważa, że na razie Tusk komentuje rzeczywistość, a polityka jest jej stwarzaniem.
Jak zacznie ją stwarzać, to się pojawią realne światy, w których będzie można funkcjonować. Bo dla mnie nie jest realnym światem, to, że zapisuje teraz nas wszystkich do metafizycznej wojny - walki dobra ze złem - mówił Hołownia i dodał: - Jak robimy metafizykę z polityki, to się partie zamieniają z kościoły, liderzy w mesjasza i życie ludzi się często zamienia w piekło.