Odwołany w majowym referendum prezydent Krakowa Aleksander Miszalski opublikował w piątek obszerny wpis w mediach społecznościowych. Na dwa dni przed drugą turą przedterminowych wyborów samorządowych przedstawił zarzuty wobec Łukasza Gibały i zaapelował do mieszkańców o poparcie Moniki Piątkowskiej.

„Przez ponad cztery miesiące milczałem, była to moja świadoma decyzja. Potrzebowałem czasu, żeby spojrzeć na swoją prezydenturę z dystansu, przeanalizować popełnione błędy i zastanowić się, co mogłem zrobić inaczej” – napisał Miszalski.

Były prezydent przyznał, że popełniał błędy, za które poniósł polityczne konsekwencje. Jednocześnie ostro ocenił kampanię Gibały.

Czytaj więcej

Starcie o Kraków przeniosło się do sądu. Gibała i Piątkowska musieli prostować słowa

„Dzisiaj słucham tego co mówi, co obiecuje i stwierdzam z całą stanowczością, że kłamie, manipuluje bądź wykazuje się podstawową niewiedzą. Jego działania są skalkulowane na dezinformację i ubrane w populistyczne hasła” – stwierdził.

Aleksander Miszalski oskarża Łukasza Gibałę. Spór o referendum i radnych KO

Jednym z głównych zarzutów byłego prezydenta jest sposób przedstawiania przez Gibałę jego udziału w referendum, które doprowadziło do odwołania Miszalskiego.

Według byłego prezydenta ze sprawozdania finansowego komitetu referendalnego wynika, że stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców przekazało na kampanię wsparcie rzeczowe o wartości niemal 1,9 mln zł, podczas gdy całkowite wykazane koszty wyniosły niespełna 2 mln zł.

„Krakowianie zostali po prostu OSZUKANI, że mowa o obywatelskim akcie, a chodziło tak naprawdę o dogrywkę do wyborów” – ocenił Miszalski.

Czytaj więcej

Sąd nakazał Monice Piątkowskiej sprostowanie wypowiedzi o Łukaszu Gibale

Odrzucił też oskarżenia dotyczące wydatkowania 3,5 mln zł na miejską gazetę w okresie referendum. Przekonywał, że wskazana kwota obejmowała cały rok wydawania pisma, a przed głosowaniem ukazały się cztery numery dotyczące codziennego życia miasta.

Miszalski przypomniał również wypowiedź Gibały o sześciu radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli być gotowi do współpracy z nim po wyborach. Sąd Apelacyjny w Krakowie prawomocnie utrzymał rozstrzygnięcie nakazujące kandydatowi sprostowanie tej informacji.

Były prezydent zarzucił ponadto Gibale hipokryzję w sprawie zatrudniania działaczy politycznych w magistracie. Według przedstawionych przez niego danych na 170 stanowisk kierowniczych w Urzędzie Miasta Krakowa nie więcej niż 15 zajmują osoby związane z KO. Gibała miał natomiast mówić o około stu takich osobach.

Czytaj więcej

Łukasz Gibała odcina się od politycznych układów. „Nie będzie spłacania zobowiązań”

Miszalski zasugerował, że po ewentualnym zwycięstwie Gibały stanowiska w urzędzie i miejskich spółkach mogłyby trafić do osób związanych z jego środowiskiem politycznym. Nie przedstawił jednak dowodów potwierdzających, że decyzje personalne zostały już podjęte.

Kolejnym przedmiotem krytyki była Strefa Czystego Transportu. Miszalski przypomniał, że Gibała popierał jej wprowadzenie w 2022 r., a obecnie postuluje ograniczenie jej zasięgu. Zdaniem byłego prezydenta to przykład dostosowywania poglądów do oczekiwań wyborców.

W swoim wpisie Miszalski poruszył także sprawę działalności deweloperskiej rodziny Gibały. Zasugerował możliwość konfliktu interesów związanego z nieruchomościami należącymi do jego bliskich w okolicach Krakowa. Postawił pytanie, czy przyszłe inwestycje miejskie mogłyby wpływać na wartość tych gruntów. Są to zarzuty i obawy formułowane przez byłego prezydenta, a nie ustalenia potwierdzające wystąpienie konfliktu interesów.

Finanse Krakowa i program Łukasza Gibały. Miszalski wylicza miliardowe koszty

Znaczną część wpisu Miszalski poświęcił finansom miasta i kosztom realizacji propozycji wyborczych Gibały.

Według wyliczeń byłego prezydenta postulaty kandydata, wraz z propozycjami zgłaszanymi przez stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców, oznaczałyby wydatki inwestycyjne na poziomie 3,5 mld zł oraz dodatkowe koszty lub utracone dochody sięgające prawie 400 mln zł rocznie.

Miszalski stwierdził, że w zależności od okresu realizacji tych zapowiedzi Gibała musiałby znaleźć od 5 do 8 mld zł. Podkreślił, że wyliczenia te nie obejmują między innymi budowy metra, tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej oraz niektórych dodatkowych wydatków na edukację i ochronę terenów zielonych.

Czytaj więcej

Gibała przed Piątkowską. Nowy sondaż przed wyborami w Krakowie

„Audyt, niestety, nie jest bankomatem. Zastąpienie »kolesi« na swoich już oczywiście nie »kolesi« tylko »ekspertów« ze swojego stowarzyszenia nie rozwiąże sprawy. A Excel i budżet mają te paskudne cechy, że nie reagują na lajki na Facebooku” – napisał.

Były prezydent zakwestionował także szacunki Gibały dotyczące oszczędności wynikających z likwidacji departamentów w magistracie. Kandydat miał zapowiadać ograniczenie wydatków o ponad 10 mln zł, podczas gdy zdaniem Miszalskiego funkcjonowanie departamentów kosztuje około 2 mln zł, a ich działalność pozwoliła uzyskać 60 mln zł korzyści finansowych w pierwszym półroczu.

Czytaj więcej

Kraków szykuje się na ostry finał. Gibała faworytem, Piątkowska liczy na demobilizację jego wyborców

Krytykował również szacunki dotyczące budowy nowych przystanków Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej. Przywołał przykłady inwestycji o kosztach od 24 do ponad 61 mln zł, wskazując, że są to kwoty znacznie wyższe od kilku milionów złotych, o których mówił Gibała.

„Nie da się w budżecie 11 mld zł znaleźć 1 mld zł oszczędności bez cięcia usług dla mieszkańców” – przekonywał Miszalski.

Przedstawione przez byłego prezydenta szacunki są jego oceną programu rywala politycznego. Sam wpis nie zawiera pełnej metodologii wyliczeń pozwalającej zweryfikować łączną kwotę 5–8 mld zł.

Wybory w Krakowie. Aleksander Miszalski poparł Monikę Piątkowską

Na zakończenie Miszalski przekonywał, że Monika Piątkowska dysponuje doświadczeniem potrzebnym do zarządzania Krakowem. Ocenił, że kandydatka jest przygotowana do rozwijania miasta i ograniczania jego zadłużenia.

„Wiem, że nie byłem idealnym prezydentem, popełniałem błędy, umiem się do tego przyznać – poniosłem tego konsekwencje. Monika Piątkowska też ma wady, wszyscy je mamy, chociaż nauczona moimi błędami już podobnych nie popełni” – napisał.

Czytaj więcej

Monika Piątkowska: Kraków nie potrzebuje samotnego jeźdźca

O Gibale wyraził natomiast opinię, że nie ma doświadczenia w zarządzaniu dużą organizacją i nie rozumie ograniczeń finansowych samorządu.

„Doświadczenie nauczyło mnie jednego: miastem zarządza się nie obietnicami, lecz decyzjami, za które trzeba wziąć odpowiedzialność” – podsumował.

Czytaj więcej

Czy będzie efekt Tuska? KO liczy na sukces w Krakowie

Wpis zakończył apelem o głosowanie na Piątkowską 11 października.

„Nie na Łukasza Gibałę, który dąży do jednego celu - kupienia sobie miasta” – stwierdził Miszalski.

W pierwszej turze przedterminowych wyborów Łukasz Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, a Monika Piątkowska 29,91 proc. Do wyborów doszło po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego w referendum 24 maja.