Czarzasty pytany na konferencji prasowej o zapowiedzianą przez PiS konferencję pod hasłem „Przebudzenie. Program dla Polski” odpowiedział: - Przebudzenie czyli nauka szczekania, rozumiem że to tak będzie wyglądało.

Posłanka PiS szczekała w Sejmie, gdy na mównicy sejmowej stał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz

W ten sposób marszałek Sejmu nawiązał do incydentu, do którego doszło w Sejmie 4 września. W czasie wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z sejmowej mównicy, na sali plenarnej rozległy się odgłosy przypominające szczekanie.

Odgłosy szczekania słychać było z ław, w których zasiadają posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński (KO) powiedział, że zaczęło się od zachowania posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej.  To, że to Chorosińska imitowała odgłos szczekania, widać także na nagraniach, opublikowanych przez TVN24. Podobne odgłosy wydawali także inni politycy.

Czytaj więcej

Ministrowie dwutygodniowego rządu Morawieckiego wzięli pensje za trzy miesiące

Sama posłanka w serwisie X napisała, że „jedyny język, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka”. O komentarz do zachowania Dominiki Chorosińskiej i innych posłów PiS poproszony w Polsat News został europoseł Tobiasz Bocheński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. – Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca – powiedział. – Faktycznie widzimy, że pewne standardy się mocno zmieniły na niekorzyść, ale nie powinniśmy poddawać się złym tendencjom, tylko powinniśmy mierzyć wyżej – przekonywał w sobotę.

Włodzimierz Czarzasty o zachowaniu Dominiki Chorosińskiej: Upadek obyczajów, rozsądku

- Ja już mam dosyć komentowania tego, co robi PiS. Dlatego, że to jest przerażające. Po raz pierwszy to komentuję: nigdy bym sobie nie wyobrażał takiej sytuacji, żeby minister kultury szczekał na sali sejmowej. Nie wiem jaki może być większy upadek obyczajów, rozsądku – skomentował zachowanie Chorosińskiej Czarzasty. Posłanka PiS była ministrem kultury w tzw. dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego (powstał po wyborach z 15 października 2023 roku, nie uzyskał wotum zaufania). 

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

- Człowiek jest wobec tak wielkiej głupoty po prostu bezradny. Nie ma co się załamywać, trzeba to opisywać. Pani była minister kultury szczeka na sali, pan (Dariusz) Matecki wyszedł niedawno z aresztu, minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro jest potencjalnie podejrzewany o łapówkę i branie 2 mln złotych, o to dlaczego uciekł z Polski najpierw do Węgier teraz do USA. Ścigamy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego – wyliczał Czarzasty. 

Włodzimierz Czarzasty: Decyzje co do wyborów powinny być podjęte po wspólnej dyskusji liderów koalicji

W kontekście spotkania liderów KO, Nowej Lewicy i PSL z Hołownią Czarzasty mówił, że „był obiad związany z 50. rocznicą urodzin marszałka Szymona Hołowni”. - Nie pamiętam kto zapraszał, spotkaliśmy się w miłej, dobrej atmosferze – dodał. 

Na pytanie czy spotkanie to będzie miało polityczne konsekwencje, Czarzasty odparł: „zjedliśmy obiad”. Lider Nowej Lewicy nie chciał też odpowiadać na pytanie, czy Hołownia wejdzie do rządu. - To nie moja decyzja. Takie rozwiązania i takie decyzje proponuje premier, takie mamy ustalenia. Jak premier zaproponuje to będziemy o tym rozmawiali – odparł. 

A czy wejście Hołowni do rządu byłoby dobrym rozwiązaniem? - Nie mnie to oceniać. To decyzje Donalda Tuska. Nie będę się wypowiadał co do składu takiego czy innego rządu – odparł. 

Z kolei pytany czy powrót kwartetu liderów koalicji z czasów wyborów z 15 października 2023 roku byłby korzystny dla rządzących, Czarzasty odparł: - Na pewno jest tak, że uważam, że powinniśmy współpracować ze sobą i uważam, że powinniśmy decyzje co do wyborów przyszłorocznych podejmować po wspólnej dyskusji. Zresztą te decyzje będą podejmowane myślę że nie wcześniej niż w lutym.