Z informacji opublikowanych przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) wynika, że ICE rozważa zakup urządzeń CTG 5 G.L.O.V.E. Ich nazwa jest skrótem od Generated Low Output Voltage Emitter. Wartość planowanego zamówienia ma wynieść od około 10 do 20 mln dol., czyli w przybliżeniu od 37 do 74 mln zł.

Jak informuje CNN, sprzęt miałby zostać dostarczony najpóźniej do 31 marca 2027 r. Na razie nie wiadomo, ile dokładnie rękawic chce kupić administracja, jaka będzie cena pojedynczego urządzenia ani kiedy agenci mieliby zacząć z nich korzystać.

ICE może dostać rękawice rażące prądem

Według dokumentów DHS sprzęt ma trafić do funkcjonariuszy Homeland Security Investigations (HSI) oraz Enforcement and Removal Operations (ERO), czyli jednostki ICE zajmującej się m.in. zatrzymywaniem i deportowaniem cudzoziemców.

Planowany zakup pojawia się w czasie nasilonej krytyki sposobu działania służb imigracyjnych. Krytycy zarzucają agentom stosowanie zbyt agresywnych i niebezpiecznych metod podczas zatrzymań. Jednocześnie administracja Donalda Trumpa naciska na zwiększenie liczby zatrzymań imigrantów.

Czytaj więcej

Kłamstwa, chaos i tuszowanie zabójstwa. Zarzuty wobec administracji Trumpa

Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego określił CTG 5 G.L.O.V.E. jako urządzenie służące do „zakłócania i deeskalacji”, które ma być wydawane funkcjonariuszom i agentom HSI oraz ERO.

Compliant Technologies reklamuje G.L.O.V.E. jako przeznaczone do noszenia „urządzenie deeskalacyjne”, które w razie potrzeby można przełączyć w tryb elektryczny.

Z instrukcji obsługi modeli CTG4 i CTG5 wynika, że urządzenie może generować napięcie sięgające 380 V. Według producenta impuls ma utrudniać osobie poddanej jego działaniu wykonywanie skoordynowanych ruchów mięśni.

Rękawice CTG 5 G.L.O.V.E. mogą generować napięcie do 380 V

Instrukcja przewiduje ograniczenia dotyczące stosowania sprzętu. Wobec jednej osoby nie powinno się jednocześnie używać więcej niż dwóch rękawic, a w wielu sytuacjach działanie impulsu elektrycznego nie powinno trwać dłużej niż 15 sekund.

Producent dopuszcza jednak dłuższe stosowanie urządzenia w sytuacji, gdy zagrożony jest funkcjonariusz lub osoby postronne. W takich przypadkach rękawice mogą być używane do momentu uzyskania kontroli nad zatrzymywanym lub do chwili zastosowania środków przymusu wyższego poziomu.

Czytaj więcej

Atak na siedzibę FBI w Nowym Jorku. Sprawca miał broń i fajerwerki

Urządzenie wymaga bezpośredniego kontaktu ze skórą. Zgodnie z instrukcją impuls nie działa skutecznie przez ubranie ani włosy.

Producent przekonuje, że sprzęt ma uzupełniać istniejące wyposażenie służb mundurowych, więziennictwa, ochrony, ratownictwa medycznego i wojska. Firma określa rękawicę mianem „niewidzialnego partnera”, który ma zwiększać skuteczność funkcjonariusza bez konieczności zasadniczej zmiany stosowanych przez niego procedur.

Instrukcja wyraźnie wskazuje jednocześnie, że urządzenie nie może być stosowane jako forma kary. Producent odradza jego używanie wobec osób szczególnie narażonych na konsekwencje zdrowotne, w tym kobiet w ciąży, osób starszych, małych dzieci oraz osób z poważnymi niepełnosprawnościami.

Czytaj więcej

USA znacząco zwiększają tempo deportacji. Ponad 10 tys. zatrzymań w pięć dni

Rękawice nie powinny być również używane wyłącznie z powodu słownego sprzeciwu lub agresywnej postawy zatrzymywanej osoby.

Każdy funkcjonariusz korzystający z urządzenia ma przejść odpowiednie szkolenie i uzyskać certyfikat. Uprawnienia trzeba następnie odnawiać co dwa lata.