– Nie ma tematu zmiany ministra spraw wewnętrznych i administracji, ale widać, że trwa polowanie na Marcina Kierwińskiego – mówi „Rzeczpospolitej” osoba z najbliższego otoczenia Donalda Tuska.

Chodzi m.in. o sprawę rozdysponowania środków dla powodzian na Dolnym Śląsku, którą ujawniła WP. Jak poinformował portal, 4,5 mln zł z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że – według czterech niezależnych źródeł – nie ucierpiały one w wyniku powodzi. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z Anną Konieczyńską, wiceprezeską agencji i działaczką Koalicji Obywatelskiej. W tle pojawiło się pytanie o odpowiedzialność szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, który odpowiadał w rządzie za koordynację działań związanych z odbudową terenów dotkniętych niszczycielską powodzią z 2024 r. Na usuwanie skutków katastrofy i modernizację zniszczonych regionów przeznaczono blisko 11 mld zł.

„Rzeczpospolita” zapytała MSWiA o odpowiedzialność resortu. Otrzymaliśmy odpowiedź: „W procesie udzielania pożyczek dla przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi z września 2024 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie podejmowały decyzji dotyczących przyznania wsparcia konkretnym przedsiębiorcom. Sprawa udzielania pożyczek jest szczegółowo wyjaśniana przez służby. Od kwietnia br. Centralne Biuro Antykorupcyjne weryfikuje procedury i dokumentację dotyczącą przyznawania tego wsparcia przez KARR S.A. W przypadku wykrycia nieprawidłowości CBA kieruje zawiadomienie do prokuratury. Czynności kontrolne prowadzi także bank BGK”.

Kolejna afera podkopuje pozycję Marcina Kierwińskiego w KO

– Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian, bo takie rzeczy są w sposób oczywisty nie do zaakceptowania. Ktoś, kto miał władzę w ręku, żeby wydać publiczne pieniądze polskich podatników na pomoc ludziom, którzy ucierpieli, i jeśli wydał je w sposób niewłaściwy, poniesie naprawdę bardzo surowe konsekwencje – tak premier Donald Tusk odniósł się do sprawy podczas wtorkowego posiedzenia rządu.

Czytaj więcej

CBA bada fundusze powodziowe. Działaczka KO zawieszona w partii

Anna Konieczyńska, wiceprezeska agencji i polityczka Koalicji Obywatelskiej, której mąż otrzymał z KARR 200 tys. zł pożyczki powodziowej, została wcześniej zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej. Z naszych informacji wynika, że może stracić również stanowisko w KARR. Umowę pożyczki, jak podaje WP, podpisywał prezes zarządu KARR Hubert Papaj, radny Jeleniej Góry, który w przeszłości działał w Platformie Obywatelskiej. Jego odwołania domagają się Bezpartyjni Samorządowcy, koalicjanci KO w sejmiku. Program pożyczek powodziowych KARR od kwietnia 2026 r. kontroluje Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Opozycja oczekuje konsekwencji w rządzie i KO

– Ludzie Platformy Obywatelskiej po prostu okradają powodzian. Jesteśmy właśnie w miejscu siedziby Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, której wiceszefową jest pani Anna Konieczyńska, prominentna działaczka PO. To ta działaczka, razem z innymi działaczami PO – bo prawdopodobnie znowu zamieszana tutaj jest w to marszałek Wielichowska, według doniesień medialnych – zorganizowała prawdopodobnie cały proceder wyłudzania pieniędzy przez krewnych i znajomych królika z KO – powiedział Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Jeleniej Górze.

Były premier i szef stowarzyszenia Rozwój Plus stwierdził, że „to wszystko działo się pod samorządowym i de facto rządowym parasolem”. – Dzisiaj poniewczasie oni będą próbowali wyciągać jakieś wnioski, wyciągać konsekwencje. Nie dajmy sobie zamydlić oczu – mówił Morawiecki.

W podobnym duchu wypowiadali się Jarosław Kaczyński i Sławomir Mentzen z Konfederacji. Dariusz Matecki z PiS napisał na X: „Wychodzi, jak skutecznie ratowaliście powodzian. Tak jak zdrowie mieszkańców Warszawy. Tylko w jednym i drugim przypadku zawęziliście grupę do działaczy Koalicji Obywatelskiej. Kamila W. dalej uśmiechnięta w nowym mieszkanku za publiczne”.

Ataki opozycji na rządzących nie dziwią. Jak dowiaduje się jednak „Rzeczpospolita”, w KO są przekonani, że ataki na Kierwińskiego mają być inspirowane z wewnątrz partii.

Kto chce zaszkodzić Marcinowi Kierwińskiemu? Czy to też atak na Donalda Tuska?

W czerwcu Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA. Z inicjatywą wyszli posłowie PiS, zarzucając Marcinowi Kierwińskiemu nieudolność w kontekście ostatnich aktów dywersji i fałszywych alarmów. Wcześniej Kierwiński został ponownie wybrany na sekretarza generalnego partii podczas posiedzenia Rady Krajowej KO 11 kwietnia 2026 r., a w marcu 2026 r. wybrano go także na szefa struktur w Warszawie. Teoretycznie minister jest więc politycznie bardzo silny, jednak z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że kolejne osłabiające go informacje, które wypływają do mediów, to rzeczywiście efekt wewnętrznych rozgrywek w partii. – Komuś nie podoba się pozycja Marcina. Pytanie, czy to nie ma być też uderzenie w Tuska – zastanawia się polityk blisko współpracujący z szefem MSWiA.

Pytany o pozycję Kierwińskiego w partii Tomasz Siemoniak odpowiada, że jest ona stabilna. – Został wybrany niedawno na szefa warszawskich struktur oraz obroniony przez Sejm w głosowaniu nad wnioskiem o wotum nieufności. Za sprawę Szpitala Południowego tłumaczy się Rafał Trzaskowski, nie minister Kierwiński. Nie widzę zagrożenia, tym bardziej że nie planujemy rekonstrukcji rządu – mówi „Rzeczpospolitej” minister koordynator służb specjalnych.

Czytaj więcej

Plotki paraliżują stołeczną KO. Działacze boją się rozwiązania struktur

Jeden z liderów partii koalicyjnej potwierdza w rozmowie z „Rz” silną pozycję Kierwińskiego w rządzie, stwierdzając, że szef MSWiA jest wśród dziesięciu najważniejszych polityków koalicji i poważnie go się bierze pod uwagę w przyszłych planach koalicji 15 października. W KO jednak tajemnicą poliszynela jest, że we wrześniu mają pojawić się kolejne materiały uderzające w Kierwińskiego. Minister obecnie przebywa na urlopie.