Według informacji przekazywanych przez stołecznych działaczy, Donald Tusk i jego otoczenie poważnie rozważają „opcję atomową” w stołecznych strukturach Koalicji Obywatelskiej. Ma to być efekt sytuacji w Krakowie, w którym urzędujący prezydent przegrał referendum, a partia była skłócona. Rozwiązanie struktur miałoby pokazać wyborcom, że partia dba o standardy i likwiduje patologie, które stworzyli jej działacze.

– Nie wiadomo, jakie informacje dostało kierownictwo partii – mówi jeden ze stołecznych działaczy. – Wiadomo natomiast, że mamy dużo trupów w szafach i one za chwileczkę zaczną wypadać. Pytanie, o których trupach wie kierownictwo… – zastanawia się.

Czytaj więcej

Koalicja Obywatelska może słono zapłacić za niewystarczającą regulację najmu krótkoterminowego

Problemy warszawskiej Koalicji Obywatelskiej

Niewygodnym tematem na pewno jest zatrudnianie działaczy partyjnych na kierowniczych stanowiskach w różnego rodzaju spółkach i instytucjach samorządowych. – To, że dostał się tam jakiś działacz, to jeszcze nie jest problem, ale to, że pół firmy odeszło, bo z tym działaczem nie dało się pracować – to już jest problem – mówi nam jeden z członków KO. – A takich przypadków wcale nie było mało.

Władzom partii może też nie spodobać się sposób działania radnych KO, którzy na Radzie Warszawy nie dopuszczają do głosu opozycji i utrącają większość projektów uchwał zgłaszanych przez opozycję. W pamięci obserwatorów warszawskiej sceny na pewno został obraz obrad Rady Warszawy, kiedy na miejscach dla publiczności zasiadali wezwani specjalnie urzędnicy i działacze partyjni tak, aby dla mieszkańców nie zostało miejsca i był pretekst, aby nie wpuścić ich na salę.

– Może to nie byli akurat nasi wyborcy, ale opowieści o takich działaniach szybko się rozchodzą. Mnie jako radną pytali ludzie o to wielokrotnie – mówi „Rzeczpospolitej” jedna z miejskich radnych. – Problem w tym, że wyborcy są „uczuleni” na arogancję władzy, a dokładnie to coraz częściej prezentuje nasza partia – dodaje.

Czytaj więcej

CBA w Szpitalu Południowym w Warszawie. Agenci zabezpieczyli dokumenty

Kolejnym problemem rozsadzającym stołeczne struktury KO jest ukryty konflikt prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego z szefem tych struktur Marcinem Kierwińskim. Przepychanki można było zauważyć m.in. podczas procedowania uchwały prohibicyjnej, kiedy to radni KO utrącili projekt złożony przez prezydenta.

– Ten konflikt cały czas jest, obaj panowie chcą pokazać, który z nich jest ważniejszy w Warszawie – mówi jeden z członków KO. – Prawda jest taka, że za chwilę będziemy mieli referendum, w którym odwołany może zostać nie tylko prezydent, ale także cała Rada Warszawy. A po aferze w Szpitalu Południowym nie ma szans, by w nowej kadencji KO zdobyła tak dużo miejsc jak obecnie – dodaje.

Przyznaje też, że coraz częściej słyszy od działaczy partyjnych, że nie zamierzają się oni angażować w kampanię referendalną. Jak tłumaczy, nie zamierzają oni pracować ani na prezydenta, ani na ratowanie partii z powodu lekarza-milionera.

– Ludzie są po prostu obrażeni – wyjaśnia. – Większość działaczy nie dostała nic albo jakieś ochłapy, a radny dostał półtora miliona złotych. Czują się potraktowani niesprawiedliwie – dodaje.

Rozwiązane struktury Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce

Działacze KO wskazują też na przykład Krakowa, gdzie Donald Tusk zdecydował o rozwiązaniu struktur Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce. Decyzja zapadła kilka godzin po przegranym przez Aleksandra Miszalskiego referendum w sprawie odwołania go z funkcji prezydenta Krakowa. Jednocześnie Miszalski był przewodniczącym małopolskich struktur KO.

Nowa komisarz Dorota Niedziela podkreślała wówczas, że jej zadaniem będzie nie tylko przygotowanie wyborów nowych władz regionu, ale również odbudowa organizacji przed przedterminowymi wyborami prezydenta Krakowa.

Czytaj więcej

Nadzwyczajna sesja w Warszawie. Radni KO obronili wiceprezydenta

– Władze partii już wiedzą, że taka odbudowa powinna się odbyć przed referendum, a nie po – mówią radni.

O plotki dotyczące rozwiązania struktur zapytaliśmy jednego z członków kierownictwa warszawskiej KO. – Nie chcę się wypowiadać na temat tego, co zrobi Donald Tusk, a czego nie zrobi – powiedział. – Do mnie jednak takie plotki nie dotarły. Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo wówczas partia przyznałaby się do błędu, a to mogłoby nas dużo kosztować. Mówiąc „dużo” mam na myśli utratę władzy w Warszawie – wyjaśnił.