Radny PiS Damian Kowalczyk zawnioskował o przyjęcie przez radę Warszawy stanowiska w sprawie wezwania do dymisji wiceprezydenta Tomasza Menciny - w związku z aferą w Szpitalu Południowym i zwolnieniem przez Zarząd Dróg Miejskich sygnalisty. Radny argumentował to tym, że Mencina zajmował się nadzorem nad radami nadzorczymi, w tym Szpitala Południowego, a także sprawuje nadzór nad ZDM.

Radni jednogłośnie przyjęli włączenie tego punktu do porządku obrad, jednak podczas głosowania nad przyjęciem stanowiska radni KO byli przeciw.

Trzaskowski odpowiada na zarzuty: Podejmuję decyzje w oparciu o fakty

Trzaskowski powiedział podczas sesji, że na wszystkie pytania dotyczące Szpitala Południowego już dawno, kilkukrotnie odpowiadał. Zaznaczył, że nie ma w tej chwili nowych informacji, gdyż w szpitalu trwa miejski audyt, który zakończyć się ma pod koniec lipca.

Przypomniał, że w piątek przyjął dymisje dwóch wiceprezydentek - Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. Natychmiast odwołał też radę nadzorczą i zarząd Szpitala Południowego.

Czytaj więcej

Sondaż: Niemal połowa Polaków ocenia rząd po aferze w Szpitalu Południowym tak, jak przed nią

Jeśli zaś chodzi o sygnalistę z ZDM zaznaczył, że jeśli zwolniony pracownik ma jakiekolwiek zastrzeżenie to powinien odnieść się do sprawy na drodze sądowej.

- To jest ważna różnica pomiędzy odpowiedzialnym miastem a spektaklem politycznym. Ja nie feruję wyroków, nie skazuję, nie uniewinniam na podstawie konferencji prasowej czy doniesień medialnych. Ja podejmuję swoje decyzje w oparciu o fakty. Jestem od tego, żeby podejmować decyzję, nawet jeśli nie są łatwe - powiedział Trzaskowski i zaznaczył, że bardziej szczegółowe informacje przedstawią jego pracownicy.

Nieprawidłowości w prosektorium i protekcja dla polityków. Co dzieje się w Szpitalu Południowym?

Rezygnacje wiceprezydentek to pokłosie doniesień Kanału Zero i Onetu o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie, gdzie szef prosektorium szpitala miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym — zwłoki.

Czytaj więcej

Kolejna afera w Szpitalu Południowym. Pacjentce podano zarodek innej pary

Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

Jeśli zaś chodzi o sygnalistę w ZDM, to portal Zero podał, że prezydent Warszawy zapewnił pracownikowi ZDM - panu Piotrowi, jako sygnaliście, ochronę prawną. Jednak ZDM zwolnił mężczyznę, podając jako jeden z powodów utratę zaufania wynikającą ze złożenia skargi na władze ZDM do Trzaskowskiego. Dyrektor ZDM Łukasz Puchalski wyjaśniał, że nie wiedział, że pracownik jest sygnalistą i że decyzja o wypowiedzeniu umowy o pracę związana była z nieprawidłowym wykonywaniem przez pracownika obowiązków służbowych.