Zacznijmy od fundamentów. Każdy dzień, gdy Rosjanie się zużywają na wojnie w Ukrainie, jest z punktu naszego bezpieczeństwa dniem dobrym. Przekazywanie przez Polskę uzbrojenia Ukrainie wzmocniło jej potencjał do obrony przeciwko Rosji. Szybka reakcja rządu Prawa i Sprawiedliwości na początku 2022 r. w olbrzymim stopniu pomogła ustać Ukrainie przez pierwsze miesiące rosyjskiej inwazji. To za nami poszli inni sojusznicy, my ośmieliliśmy pomagających. To była doskonała decyzja Jarosława Kaczyńskiego.

Pociski PAC-3 dla Ukrainy

Idźmy dalej. W pierwszych miesiącach tego roku przekazaliśmy Ukrainie nie więcej niż kilkanaście pocisków PAC-3, które są używane do systemów Patriot. Sami mamy ich znacznie poniżej 200, tak więc był to duży gest. Tę donację przekazaliśmy na prośbę głównodowodzącego sił NATO w Europie amerykańskiego generała Alexusa Grynkewicha. To była zrzutka sojuszników, ponieważ Ukraina była w sytuacji krytycznej. Wówczas wojskowy zapewniał, że jeśli to Polska znajdzie się w krytycznym momencie, sojusznicy wzmocnią naszą obronę nieba oraz pomogą uzupełnić zapasy. M.in. o tym sekretarz generalny Mark Rutte rozmawiał z prezydentem Karolem Nawrockim. Ale była to decyzja rządu Donalda Tuska i ją także warto pochwalić.

Czytaj więcej

Donald Tusk mówi o Patriotach dla Ukrainy. I apeluje: Nie igrajcie z ogniem

Dotarliśmy do dziś. Teraz pojawiają się zarzuty, że parlament nie był o tym informowany. Warto jednak pamiętać, że od lutego 2022 r. te donacje odbywają się na podstawie niejawnej uchwały rządu, która jest przy każdym kolejnym przekazaniu sprzętu aneksowana. Tak było w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy, tak też jest teraz. Posłowie nie muszą być i nie są informowani dokładnie o tym, co i jak przekazujemy.

Ujawnienie donacji dla Ukrainy

Jeszcze w 2022 r., gdy toczyła się publiczna debata, kto jak pomaga Ukrainie, a jeden z głośnych niemieckich think tanków nie uwzględniał wielu naszych donacji, pojawiły się głosy by pokazać pomoc, którą przekazaliśmy. Wówczas jednak smutni panowie ze służb powiedzieli, że tak nie wolno, bo gdy to ujawnimy, wszyscy będą wiedzieli, jak mało sprzętu nam zostało. Wówczas odtajnianie mogło nam przynieść korzyści wizerunkowe na arenie międzynarodowej, ale tego nie zrobiliśmy.

Na koniec spójrzmy w przyszłość. Wkrótce mamy ujawnić te dane tylko po to, by Koalicja mogła pokazać, że przekazała Ukrainie mniej sprzętu niż rząd Prawa i Sprawiedliwości. Osobiście zawsze byłem za odtajnieniem tej pomocy i jak największym propagowaniem naszego zaangażowania. Ale jeśli robimy to tylko z powodu naszej wewnętrznej walki politycznej, bo teraz już nasze donacje na nikim nie robią wrażenia, to mam wrażenie, że strzelamy sami do siebie i na dodatek nic z tego nie mamy. Wszystko w imię plemiennej wojny, na której wszyscy tracimy.