Terminem zbrodni lub rzezi wołyńskiej określa się masowe mordy popełnione w latach 1943-1945 na cywilnej ludności polskiej dawnych Kresów Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz innych formacji nacjonalistycznych. Do zdarzeń dochodziło przede wszystkim na Wołyniu, ale też w Małopolsce Wschodniej oraz na terenie obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego. W obliczu załamania się III Rzeszy czołowi ideolodzy ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego mieli nadzieję na stworzenie niepodległego państwa. Wstępem do tego miała być czystka etniczna - wymordowanie mieszkających na tym terenie Polaków.

Według szacunków polskich historyków zginęło ok. 100 tys. Polaków, przede wszystkim kobiet, dzieci i osób starszych, a tysiące innych pod presją opuściło swoje rodzinne strony.

Czytaj więcej

Pamiętamy o Wołyniu

Kulminacyjnym momentem zbrodni wołyńskiej była tzw. krwawa niedziela - 11 lipca 1943 r. Tego dnia oddziały UPA zaatakowały ok. 150 miejscowości (według innych źródeł - 99) na Wołyniu. W części tych ataków dobrowolnie lub pod przymusem brała też udział ukraińska ludność cywilna. Dla uczczenia ofiar zbrodni Sejm RP w 2016 r. ustanowił 11 lipca jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

W przypadającą na sobotę 83. rocznicę w obchodach w Polsce i w Ukrainie uczestniczyli przedstawiciele polskich władz, którzy podkreślali, że budując przyszłość, nie można zapomnieć o wymordowanych.

Zełenski: Potrzebna jest pełna prawda

Z kolei wieczorem głos zabrał prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „Potrzebna jest pełna prawda i chrześcijańskie upamiętnienie poległych” - napisał na X.

„Nie wolno nam też zapominać, że obecnie, w naszych czasach, Ukraina i Polska stoją w obliczu jednego wspólnego zagrożenia – śmiertelnego zagrożenia dla naszej niepodległości, dla naszych państw, dla każdego miasta, dla każdej wsi, a zagrożenie to nazywa się Rosją. Mówiąc o tym, co było, nie możemy podważać przyszłości naszych narodów – przyszłości Ukrainy, Polski, przyszłości całej naszej Europy” - podkreślił.

Zełenski dodał, że „Ukraina dokłada starań, by rzetelnie ustalić fakty dotyczące osób zamordowanych w tamtych latach: tam, gdzie znajdowały się wioski i gdzie zginęli ludzie, prowadzone są prace poszukiwawcze”. Zaznaczył, że „za dwa dni rozpoczną się prace ekshumacyjne na terenie wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka”.

Polskie władze: Pamięć i godny pochówek ofiar

Premier Donald Tusk nazwał zbrodnię wołyńską „ludobójstwem dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach i obywatelach polskich, innych narodowości”. Zapowiedział, że w Warszawie stanie „Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami każdej odnalezionej i zidentyfikowanej ofiary”.

- Zamordowani nie mogą pozostać bezimienni, nie mogą zostać bez godnego pochówku (...). Jako premier polskiego rządu podjąłem skuteczne starania o wznowienie po latach poszukiwań i ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej, a także innych naszych ofiar wojen XX wieku na Ukrainie, których ciała nie zostały wcześniej godnie pochowane w grobach - powiedział w nagraniu na X.

Spór o zasługi przy wznowieniu ekshumacji

Na te słowa zareagował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który zarzucił premierowi manipulację. „Premier Donald Tusk w dzisiejszym przesłaniu mówi, że dzięki jego staraniom wznowiono prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na Wołyniu. Co za bezczelność” - napisał na X.

Według niego ponowne zgody władz Ukrainy „to efekt spotkania prezydentów Polski i Ukrainy 19 grudnia 2025 r. w Warszawie”. „Od tego czasu Instytut Pamięci Narodowej otrzymał kilka zgód, dzięki którym przeprowadzono prace chociażby w Ostrówkach, Woli Ostrowieckiej czy Hucie Pieniackiej. Proces uzyskiwania kolejnych zgód jest w trakcie realizacji. Nawet w takim dniu, dniu zadumy i modlitwy, premier polskiego rządu nie mógł się powstrzymać od manipulacji” - napisał Leśkiewicz.

Odnosząc się do sprawy, wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że „nie pozwoli, by opowiadano, że tylko jedna strona ma tu zasługi”.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Rzeź wołyńska będzie dzielić. Zbrodni nikt nie wymaże

- Fakty są następujące: jak my rządzimy, to jest kilka decyzji. 11 (lipca) jest ustawowym świętem państwowym, za naszych rządów, z naszej inicjatywy - powiedział. Dodał, że podjął też decyzję, wskutek której w Chełmie powstaje Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej (jako oddział Muzeum Wojska Polskiego). - Do tego dochodzą ekshumacje, które się zaczęły za naszych rządów. Więc każdy może sobie odpowiedzieć na pytanie, kto włożył wkład większy, a kto mniejszy - dodał szef MON.

Kosiniak-Kamysz uczestniczył w ceremonii upamiętniającej ofiary zbrodni wołyńskiej w ukraińskiej Ołyce. Zwracając się do przedstawicieli strony ukraińskiej, podkreślił, że przybywa na Wołyń ze znakiem pokoju, jak do przyjaciół, wśród których – zaznaczył – mówi się szczerze. Przekonywał, że po drugiej stronie „musi być zrozumienie”, które jest „tak ważne dzisiaj dla Polski”.

- W obliczu dnia dzisiejszego to bycie w prawdzie, upamiętnienie, ekshumacja i godny pochówek jest dla nas sprawą niezwykłej wagi – podkreślił.

Nawrocki i Kaczyński o odpowiedzialności za zbrodnię

Z kolei prezydent Karol Nawrocki był w Radrużu (woj. podkarpackie) - wsi obecnie położonej przy granicy polsko-ukraińskiej, w której w 1944 r. doszło do mordu na kilkudziesięciu Polakach. Podczas przemówienia zaznaczył m.in., że wiedza, prawda i pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej jest po to, byśmy mogli myśleć o naszej przyszłości.

Przypomniał też, że wśród ofiar ukraińskich nacjonalistów byli również sprawiedliwi Ukraińcy. Podkreślił, że Polacy nie oskarżają „całego narodu ukraińskiego, lecz banderowską ideologię, tych którzy mordowali i przywołują czerwono-czarne barwy w XXI wieku”.

Nawrocki dodał, że nie można zgodzić się na przywoływanie w Polsce czerwono-czarnej flagi UPA, bo w barwach tych zamyka się cała ideologia ukraińskiego nacjonalisty mordującego polskie kobiety i dzieci. Wskazał, że estetyka czerwono-czarnej flagi UPA nawiązywała do tego, co Niemcy nazywali ziemią i krwią.

– Pod tą czerwono-czarną flagą, której nie chcemy widzieć w Polsce – i zrobię wszystko, żeby nie było jej w Polsce - zaznaczył. - Wierzę, że polski parlament przyjmie ustawę, bo to flaga Blut und Boden. To mówiła ta flaga i w niej zamknęła się i zamyka dziś cała ideologia ukraińskiego nacjonalisty, który mordował polskie kobiety i dzieci – powiedział, nawiązując do prezydenckiego projektu nowelizacji ustaw o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz Kodeksu karnego.

Czytaj więcej

Jacek Czaputowicz: W kwestii Ukrainy Polska staje w opozycji do NATO

Zdaniem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, który w Chełmie (woj. lubelskie) złożył kwiaty pod pomnikiem Pieta Wołyńska, zbrodnia wołyńska została popełniona z premedytacją, była zaplanowana i niebywale bestialska.

Kaczyński przyznał, że Ukraińcy wykazują ogromną odwagę w wojnie z Rosją, ale nie może to usprawiedliwiać gloryfikacji zbrodniarzy. - My, Polacy w żadnym wypadku nie możemy tego zaakceptować, bo żadne państwo nie może zaakceptować masowych mordów, ludobójstwa wobec własnych obywateli - oświadczył.

Wołyń nadal wyzwaniem w relacjach Polski i Ukrainy

W wywiadzie dla PAP szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) Ołeksandr Ałfiorow powiedział m.in., że Ukraina uznaje zbrodnię wołyńską, a dowodem na to są poszukiwania szczątków Polaków, którzy w niej zginęli oraz wydane już pozwolenia na ekshumacje. Dodał, że pozwolenia te nadal będą wydawane.

Ałfiorow, który także uczestniczył w uroczystości w Ołyce, wezwał do stworzenia Polsce jak najlepszych warunków do ekshumacji i prac poszukiwawczych. - To właśnie powinno się dziś u nas dziać. Mówiąc o liczbach, nie powinniśmy liczyć, kto jest w większości, a kto w mniejszości, kto zginął, kto wyjechał, a kto się przesiedlił. To wielka tragedia - powiedział.

Czytaj więcej

Co o rzezi wołyńskiej wiedział Bandera? Przyczyny ludobójstwa

Później napisał na Facebooku: „Mówiąc o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu w 1943 roku, przyznajemy: miały one miejsce i należy o nich pamiętać. Ta pamięć musi być uczciwa, rzetelna i wolna od politycznych manipulacji. Nie powinna stać się bronią, która ponownie dzieli Ukraińców i Polaków. Wręcz przeciwnie, powinna nas łączyć świadomość, że zrozumieliśmy błędy przeszłości i jesteśmy gotowi wspólnie pracować na rzecz przyszłości”.

UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. W ostatnich miesiącach doszło do napięć z powodu kwestii historycznych, w tym upamiętniania Ukraińskiej Powstańczej Armii i związanych z nią postaci. Spór wywołała podjęta pod koniec maja decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA.