Kontrola w Szpitalu Południowym w Warszawie została wszczęta z inicjatywy Najwyższej Izba Kontroli we wrześniu 2025 r., a zatem jeszcze przed tym, jak media zaczęły szeroko opisywać to, co działo się w placówce.

Kontrolerzy zajęli się okresem od 2022 do 2025 r. Izba zaznaczyła, że przeprowadziła kontrolę w celu weryfikacji potencjalnie istotnych problemów zidentyfikowanych w trakcie analizy przedkontrolnej, w tym wpływu funkcjonowania szpitala tymczasowego w siedzibie WSzP na sytuację finansową placówki.

Czytaj więcej

Afera w Szpitalu Południowym. Sondaż sugeruje, że Polacy chcą surowszych konsekwencji

Kontrola NIK w Warszawskim Szpitalu Południowym. Raport Najwyższej Izby Kontroli

Ustalenia kontroli dotyczyły m.in. organizacji udzielania świadczeń, w tym należytego rozdzielenia udzielania świadczeń pacjentom nieodpłatnie (na podstawie umowy z NFZ) i komercyjnie, działalności Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa, przyjęć na SOR pacjentów planowych, wykorzystywania niezgodnie z przeznaczeniem niektórych pomieszczeń oraz ich stanu techniczno-sanitarnego, a także czasu pracy personelu medycznego.

Szpital Południowy to spółka, w której miasto stołeczne Warszawa posiada 100 proc. udziałów, pod obecną nazwą funkcjonuje od 2023 r. NIK zaznaczył, że w okresie 2022-2025 ograniczono zakres działalności leczniczej szpitala – liczba komórek organizacyjnych spadła ze 116 do 94, a liczba specjalności z 73 do 58. Zmniejszeniu (z 54 do 33) uległa także liczba komórek organizacyjnych udzielających świadczeń zdrowotnych na podstawie umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej z NFZ.

W raporcie Najwyższej Izby Kontroli czytamy, że regulamin organizacyjny Szpitala Południowego zawierał informacje niezgodne ze stanem faktycznym – dwie poradnie onkologiczne były w nim ujęte, choć faktycznie nie funkcjonowały. Z kolei „Centralna Sterylizatornia” przy ul. rtm. Witolda Pileckiego 99 była ujęta w regulaminie organizacyjnym szpitala, a nie została ujęta w księdze rejestrowej w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.

Czytaj więcej

Pacjent zmarł w toalecie, nikt nie zauważył. Wstrząsające kulisy sekcji zwłok

NIK wykrył nieprawidłowości w Szpitalu Południowym

Według ustaleń NIK, Szpital Południowy udzielał niektórych świadczeń w innym miejscu niż wskazano w harmonogramie do umowy z NFZ, a zmiany tej nie zgłoszono do Funduszu. Jak czytamy, zgodnie z umową z NFZ świadczenia neurologiczne powinny być udzielane w jeden poradni, ale lekarz specjalista przyjmował jedynie w drugiej.

Izba wskazała też na nieprawidłowości na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego. Jak podano, oprócz przyjęć w trybie pilnym, czyli stanów nagłych zagrożenia życia lub zdrowia, odbywały się tam przyjęcia na leczenie szpitalne w trybie planowym, co jest niezgodne z rozporządzeniem o SOR. „Pracę zorganizowano w ten sposób, że od godz. 11:00 przyjęcia planowe odbywały się w Rejestracji SOR, zamiast w Rejestracji przyjęć planowych. Przyczyną zorganizowania tych przyjęć na SOR było niewłaściwe zapisy w regulaminie organizacyjnym” – czytamy.

W raporcie zaznaczono, iż według kierownika SOR pacjenci do przyjęć planowych nie rejestrują się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego i nie pobierają karteczek z numerami kolejki SOR, a przyjęcia te odbywają się w czasie, kiedy nikt nie czeka do zarejestrowania się jako pacjent SOR, przez co „pacjenci do przyjęć planowych nie wchodzą do kolejki pacjentów SOR, nie opóźniają i nie blokują przyjęć pilnych”.

Czytaj więcej

Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym. NFZ zakwestionował rozliczenia

W raporcie NIK napisano także, że na terenie Szpitala Południowego oznaczono komórkę pod nazwą „Warszawskie Centrum Chirurgii Kręgosłupa” (WCCK), która nie została ujęta w regulaminie organizacyjnym szpitala oraz nie została wpisana do RPWDL. Jak czytamy, w placówce były związane z Centrum oznaczenia na ścianach i tabliczki na drzwiach, choć WCCK nie prowadziło działalności leczniczej jako samodzielna jednostka organizacyjna, a wszystkie świadczenia medyczne były realizowane głównie na terenie istniejącego i zarejestrowanego Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej. „W ocenie NIK, posługiwanie się przez Warszawski Szpital Południowy w przestrzeni publicznej nazwą nieistniejącej komórki organizacyjnej było działaniem nierzetelnym, mogącym wprowadzać w błąd pacjentów” – podkreślono.

NIK wskazuje na brak rozdzielenia udzielania świadczeń nieodpłatnie i płatnie

Według Najwyższej Izby Kontroli, na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, gdzie funkcjonowało WCCK, nie zapewniono należytego rozdzielenia udzielania świadczeń pacjentom nieodpłatnie (finansowanych ze środków publicznych na podstawie umowy z NFZ) i odpłatnie. W raporcie podano, że udzielanie świadczeń odpłatnie odbywało się z użyciem sprzętu i w pomieszczeniach oddziału. „Działalność komercyjna prowadzona na tym samym oddziale i w tym samym czasie, przez tych samych lekarzy, którzy pracują w ramach kontraktu z NFZ, może być uznana przez Fundusz za naruszenie umowy, gdyż świadczeniodawca – jak określono w ww. załączniku do umowy z NFZ – udziela świadczeń przez cały okres obowiązywania umowy (tj. całodobowo)” – czytamy.

Kontrolerzy Izby ustalili też, że w przypadku dwóch lekarzy pracujących na terenie oddziału, oznaczonym jako WCCK, czas pracy przeznaczony na udzielanie świadczeń finansowanych ze środków NFZ pokrywał się z udzielaniem świadczeń komercyjnych. Dodatkowo na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, na obszarze wydzielonym jako „Warszawskie Centrum Chirurgii Kręgosłupa”, zorganizowano dwa przechodnie pokoje łóżkowe, co było niezgodne z rozporządzeniem w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą.

Czytaj więcej

Wybrano nowe wiceprezydentki Warszawy. Rafał Trzaskowski ogłosił nazwiska

W raporcie jest też mowa o pokoju B +1/074, który był oznaczony jako łóżkowy, choć nie było w nim łóżek, lecz telewizor, fotele i aneks kuchenny. Wejście do pomieszczenia zostało ograniczone (w tym członkom z kierownictwa Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej), gdyż pokój był otwierany na kartę i kod – podano. „Z wiedzy, jaką posiada dział techniczny WSzP wynikało, że pokój B+l/074 wykorzystywany jest przez pacjentów komercyjnych, którzy są transportowani wraz z łóżkiem szpitalnym na blok operacyjny i również z niego tam przywożeni” – czytamy.

Czas pracy w Szpitalu Południowym. NIK: Lekarz pracował 304 godziny w miesiącu, pielęgniarka – 249

Najwyższa Izba Kontroli zbadała też stan zatrudnienia personelu medycznego i obciążenia pracą w wybranych komórkach Szpitala Południowego. Według ustaleń, jeden z lekarzy przepracował na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej 55 godz. i 35 min., a łącznie w miesiącu 304 godz. 30 minut, z jedna z pielęgniarek przepracowała łącznie w miesiącu 249 godzin. „W ocenie NIK, znaczne wydłużenie czasu pracy świadczonej przez personel medyczny ma nie tylko negatywne skutki dla samego personelu, ale może mieć niekorzystny wpływ na jakość udzielanych świadczeń zdrowotnych (zdarzenia niepożądane), w tym na zdrowie lub życie pacjentów” – podkreślono w raporcie.

Czytaj więcej

Dawid Kacprzyk chciał zostać królem SOR w Warszawie. Prowadził swoistą „spółdzielnię pracy”

Jednocześnie z ustaleń NIK wynika, że na skontrolowanych oddziałach Szpitala Południowego pracowała mniejsza liczba lekarzy i pielęgniarek od zgłoszonej do NFZ, np. na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej w marcu 2025 r. nie pracowało 61 pracowników medycznych ze 128 zgłoszonych. Zdaniem Izby, oznacza to, że stanu zatrudnienia nie weryfikowano w porównaniu z potencjałem zgłoszonym do umowy z NFZ.

Raport NIK wskazuje na braki w dokumentacji

W raporcie podano, że kontrolerzy NIK mieli zastrzeżenia do stanu techniczno-sanitarnego oraz wyposażenia niektórych pomieszczeń szpitala. W tekście wskazano, że chodzi m.in. o dziurawy sufit, zacieki na ścianach, niesprawną wentylację, braki w wymaganym umeblowaniu czy niezapewnienie pracownikom w prosektorium wymaganego pomieszczenia do spożywania posiłków.

Czytaj więcej

„Zagrożenie dla pacjentów i pełna patologia”. Dyrektorka szpitala ujawnia prawdę

NIK wskazał też na braki w dokumentacji. Jak czytamy, dokumentacja była sporządzana nierzetelnie i przechowywana niezgodnie z obowiązującymi zasadami. „Brak było m.in. części raportów z audytów, rocznych harmonogramów audytów wewnętrznych, a także wykazu procedur obowiązujących w WSzP oraz rejestrów zdarzeń niepożądanych, które miały miejsce w szpitalu (obejmujących lata 2023-2024)” – czytamy.

Najwyższa Izba Kontroli oceniła także, że w Szpitalu Południowym gospodarowanie mieniem ruchomym, w tym sprzętem medycznym, wymaga poprawy.

Wnioski po kontroli NIK w Warszawskim Szpitalu Południowym

Izba skierowała do prezes zarządu Szpitala Południowego jedenaście wniosków pokontrolnych. Chodzi m.in. o dostosowanie organizacji udzielania świadczeń opieki zdrowotnej do postanowień umownych, zorganizowanie pracy personelu medycznego ograniczające nadmierne obciążenie pracą, zapewnienie poprawy stanu sanitarno-technicznego budynków oraz wyposażenia pomieszczeń w miejscach udzielania świadczeń, a także zapewnienie należytego wyodrębnienia organizacyjnego udzielania świadczeń pacjentom nieodpłatnie (na podstawie umowy z NFZ) i odpłatnie oraz zapewnienie opracowywania i przechowywania kompletnej i aktualnej dokumentacji.

Afera w Szpitalu Południowym

Nieprawidłowości w Szpitalu Południowym ujawnił portal Zero.pl. W połowie czerwca portal podał, że Dawid Kacprzyk, 28-latek bez specjalizacji i radny Koalicji Obywatelskiej z Ursusa, był koordynatorem SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, a w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł. W kolejnej publikacji ujawniono, że na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki.

Czytaj więcej

Szpital Południowy pod lupą NIK. Rafał Trzaskowski zapowiada wyjaśnienia

Gdy sprawa stała się głośna, Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO oraz z mandatu radnego dzielnicy Ursus; zwrócił też szpitalowi część wypłaconych mu pieniędzy – pół miliona złotych, które szpital musiał mu oddać ze względu na brak możliwości zaksięgowania. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą szpitala. Na początku lipca Trzaskowski ogłosił, że przyjął rezygnacje dwóch wiceprezydent Warszawy, Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry.

W sprawie Szpitala Południowego 22 czerwca wszczęto dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura zbada, czy prezydent stolicy wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu. Kontrolę w placówce zapowiadała też Państwowa Inspekcja Pracy.

Czytaj więcej

Rekordowe zarobki lekarzy głównie na kontraktach. Ponad 100 tys. zł zarabia 625 z nich

Nie był to koniec doniesień na temat Szpitala Południowego. 23 czerwca dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym, w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero powiedział m.in., że na SOR Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane w sposób wadliwy, a w wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań, które w niektórych przypadkach kończyły się śmiercią pacjentów. Z relacji lekarza wynikało również, że w placówce miało dochodzić do fałszowania dokumentacji medycznej. Po emisji wywiadu oświadczenie wydał Dawid Kacprzyk, który zarzucił dr Jędrzejewskiemu, że ten mija się z prawdą i zapowiedział wystąpienie przeciwko niemu na drogę prawną.

Na przełomie czerwca i lipca portale Zero.pl i Onet opisały nieprawidłowości w prosektorium Szpitala Południowego. Kierujący nim miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, a koordynator publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych. W prosektorium za usługi, które nie powinny być płatne, –