Resort zdrowia planuje wprowadzenie maksymalnego poziomu wynagrodzeń w szpitalach publicznych ze stawką wyjściową do 240 zł brutto za godzinę. Szef NFZ przyznał, że dla wielu osób będzie to duży szok. Zdaniem Doroty Gałczyńskiej-Zych to atrakcyjna kwota, która przy pracy na jednym etacie daje około 40 tysięcy zł brutto miesięcznie.
„240 zł za godzinę to atrakcyjna kwota”
Szefowa warszawskiej placówki wskazała, że najlepiej zarabiający lekarze w jej szpitalu otrzymują 900 tysięcy zł rocznie. Odniosła się również do doniesień o zarobkach ortopedy z Ciechanowa na poziomie 316 tysięcy zł miesięcznie: – Bardzo zwracam uwagę na to, jakie są wynagrodzenia, dlatego, że od dawna prezentuję takie stanowisko, że powinniśmy w szpitalu, czy to lekarze, czy grupa zawodowa pielęgniarek, czy jakakolwiek inna grupa powinna zarabiać proporcjonalnie – wyjaśniła na antenie Radia ZET.
W rozmowie poruszono także kwestię formy zatrudnienia medyków. Państwowa Inspekcja Pracy ma zweryfikować umowy kontraktowe w ochronie zdrowia. Dyrektorka Szpitala Bielańskiego jednoznacznie opowiedziała się za likwidacją kontraktów na rzecz etatów lub umów-zleceń.
Mocno skrytykowała opór środowiska lekarskiego przed ustawą zbierającą dane o zarobkach. – To są publiczne pieniądze, które powinny być z pełnym rozsądkiem wydawane i na to powinniśmy mieć swoje regulacje oczywiste, czytelne i dla obywateli, i dla grupy, której one dotyczą. Przypomniała, że od 1 lipca samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SPZOZ) mają obowiązek wykazywania umów kontraktowych w centralnym rejestrze umów, co odsłoni zarobki na kontraktach (przepis ten nie dotyczy spółek).
Czytaj więcej
Dwie rekordowo wysokie faktury miesięczne w szpitalach wojewódzkich na Mazowszu w 2025 r. wystawił ten sam lekarz ortopeda – jedną na 316, drugą na...
Kontrola czasu pracy lekarzy
Doktor Gałczyńska-Zych przyznała w Radiu ZET, że lekarz pracujący po 400-500 godzin miesięcznie staje się zagrożeniem dla pacjenta, a dyrektorzy nie mają obecnie żadnej wiedzy o dodatkowych miejscach zatrudnienia swoich pracowników. – Nawet nie mogę o to zapytać. Nikt nie prosi o zgodę. Więc to jest pełna patologia – stwierdziła. Poparła pomysł, by lekarze musieli uzyskiwać zgodę głównego pracodawcy na pracę w innych podmiotach.
Szefowa warszawskiej lecznicy odniosła się również do ujawnionych przez media przypadków gigantycznych zarobków lekarzy w mniejszych szpitalach powiatowych i tzw. procederów walizkowych. Wskazała, że winę za to ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia, który przez lata utrzymywał zbyt wysokie wyceny niektórych procedur, ulegając grupom lobbingowym. Zapewniła również, że nie obawia się odpływu kadry w przypadku konieczności wyboru między systemem publicznym a prywatnym, wskazując na brak prywatnych SOR-ów i zaawansowanych oddziałów specjalistycznych w kraju.
Czytaj więcej
– To kolejne ekipy polityczne psuły system – reformy były populistyczne, robione pod wybory. Dziś szuka się winnych tam, gdzie ich nie ma – stwierd...
Kolejki jako mit polityczny
Dyrektor Szpitala Bielańskiego odniosła się z entuzjazmem do planów wdrożenia centralnej e-rejestracji oraz e-kolejek na zabiegi planowe, co jej zdaniem wyeliminuje patologię omijania list oczekujących. Jednocześnie uznała same kolejki za zjawisko wyolbrzymione. – Nie mówmy o tym, że kolejki muszą się skracać, to jest jakiś mit. Naprawdę dostępność do ochrony zdrowia w Polsce jest nadmiarowa. Kolejki to jest taki polityczny mit, który zawsze jest w okołowyborczym czasie wyciągany – oceniła. Za błąd uznała brak zaufania Polaków do instytucji lekarza rodzinnego i nadmierną chęć leczenia się wyłącznie u specjalistów.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia przedstawiło pakiet reform, który ma uporządkować finansowanie i organizację systemu ochrony zdrowia. Większość zapowiedzianyc...
Lekarze wkurzeni aferą w Szpitalu Południowym
Gałczyńska-Zych przyznała, że lekarze w jej jednostce są sfrustrowani masowymi kontrolami odgórnymi, które dezorganizują bieżące funkcjonowanie: – Dzieje się jakaś patologia w jednym szpitalu, a we wszystkich się robi kontrole, które bardzo utrudniają codzienną pracę. Pytana o istnienie „saloników VIP” i obchodzenie kolejek przy pomocy polityków, zaprzeczyła ich obecności w kierowanej przez siebie placówce, choć przyznała, że kwalifikacja do przypadków pilnych zależy od lekarza.
Finanse i struktura właścicielska placówek
Zadłużenie polskich szpitali przekroczyło 37 miliardów zł, jednak Szpital Bielański nie posiada długów. Placówka przeznacza obecnie 68 proc. budżetu z NFZ na wynagrodzenia lekarskie. Szefowa szpitala uważa, że system wymaga zmian strukturalnych i odebrania placówek samorządom, które traktują je politycznie jako miejsca pracy dla lokalnych wyborców przed pójściem do urn. – Szpitale nie powinny być samorządowe. Jeśli ochrona zdrowia jest rządowa, to szpitale też powinny być rządowe – przekonywała. Zdaniem Gałczyńskiej-Zych to nie samorządy, a wojewodowie powinni sprawować władzę nad placówkami medycznymi.