W rozmowie z Medonetem lekarz wiąże wysokie zarobki części specjalistów ze sposobem wyceny świadczeń. Nierentowne oddziały, jak położnictwo czy interna, przynoszą straty, ponieważ wycena NFZ nie pokrywa kosztów kadry i dyżurów. Deficyty pokrywa się zyskami z procedur wysokospecjalistycznych – ortopedii, kardiochirurgii, neurochirurgii – co wymaga zatrudnienia deficytowych specjalistów i winduje ich stawki. Do tego dokładają się restrykcyjne normy kadrowe NFZ. Niespełnienie wymogów, np. dla SOR-ów, grozi wstrzymaniem finansowania, więc szpitale konkurują o lekarzy.

– Zrobił się totolotek: podkupywanie, windowanie stawek. Trudno zaakceptować sytuację, w której za godzinę dyżuru płaci się 180 zł lekarzowi bez odpowiedniego doświadczenia – zauważa dr Mijas, podkreślając, że w okresach świątecznych stawki bywają znacznie wyższe.

Czytaj więcej

Minister pokazała plan naprawczy. W ochronie zdrowia nie będzie ani rewolucji, ani więcej pieniędzy

Źródłem kłopotów jest – zdaniem lekarza – także przeciążona podstawowa opieka zdrowotna. Lekarz przyjmujący kilkadziesiąt osób dziennie nie ma jak realnie prowadzić pacjenta, więc POZ głównie wystawia skierowania dalej. – Nie można tworzyć systemu, w którym lekarz przyjmuje 50 osób dziennie – ja przyjmuję 10 i wychodzę zlany potem. Dopiero system, w którym lekarz przyjmie 10-15 osób, jest w stanie kogoś wyleczyć – mówi.

–  Kiedy byłem dzieckiem, matka brała mnie za rękę, szła do poradni i byliśmy przyjęci. W tej chwili kolejki są kilkudniowe, bo konstrukcja finansowania sprawia, że poradnie przyjmują tylu pacjentów, ilu tylko się da – punktuje rozmówca Medonetu, przekonując, że „najważniejszą rzeczą jest konieczność uregulowania podstawowej opieki zdrowotnej”. 

Dr Mijas: Rezydenci koncentrują się na wywalczaniu kolejnych udogodnień

Obecnie chorych z podstawowymi problemami często odsyła się do szpitali, gdzie te same usługi kosztują kilkakrotnie więcej, albo do gabinetów prywatnych. Do niedoborów kadrowych dokłada się kształcenie, które daje zbyt mało internistów – przez specjalizację modułową młodzi lekarze wybierają od razu wąskie dziedziny, a oddziały chorób wewnętrznych pustoszeją. Jednak „środowisko rezydentów koncentruje energię na wywalczaniu kolejnych udogodnień”, a dodatkowo „rezydenci stali się w samorządzie lekarskim grupą o dużej sile sprawczej”. 

Czytaj więcej

Szef NRL komentuje pomysł rządu na reformę ochrony zdrowia. Jutro spotkanie lekarzy z MZ

Dr Mijas postuluje reformę „od dołu”: silny POZ z finansowaniem premiującym skuteczne leczenie, racjonalną mapę szpitali w duchu koncepcji prof. Zbigniewa Religi, urealnienie wycen świadczeń i włączenie rezydentów w pracę kliniczną. – Prof. Religa miał świetny pomysł: ustalić na danym terenie, ile i czego potrzeba i tego się trzymać. Biały fartuch zobowiązuje, a wiedzy i doświadczenia nie da się zdobyć inaczej niż przy łóżku chorego – podsumowuje dr Jarosław Mijas.