Bułgarski pisarz i poeta Georgi Gospodinow, rocznik 1968, to ważna, również w Polsce, figura. U nas w 2019 r. został laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus za powieść „Fizyka smutku”, do której kluczem był motyw Minotaura, przez który przepracowywał też swoje własne doświadczenie – samotności siedmioletniego dziecka.
W 2023 r. Gospodinow dostał stałą przepustkę do świata globalnej literatury, jaką jest Booker Prize za „Schron przeciwczasowy”. Dodatkowo w Polsce Bułgar mógł liczyć na rekomendację Olgi Tokarczuk. Teraz nasza noblistka była zajęta kończeniem swojej najnowszej powieści, więc rekomendacji nie ma, jest informacja o przekładzie Magdaleny Pytlak.
Gospodinow kreśli obraz katastroficzny
Piątą książką Gospodinowa wydaną przez Wydawnictwo Literackie jest tom opowiadań „I wszystko stało się księżycem”, opublikowany w oryginale w 2013 r., a więc długo przed największymi sukcesami. Do opowiadań czytelnicy mają stosunek różny. A dlaczego nie powieść? – lubią spytać z wyrzutem, że być może pisarz się leni, oni zaś chcą zanurzyć się w dłuższą narrację. Inni zaś mogą powiedzieć: – A dlaczego by nie opowiadania, które w czasie wakacji i podróży można czytać bez zobowiązania do dłuższego śledzenia historii. Na pewno ci, którzy zapoznają się jedynie z pierwszym opowiadaniem i ostatnim, mogą nie zauważyć, że Gospodinow zdecydował się na krótsze formy – „Osiem minut i dziewiętnaście sekund” oraz ostatnie opowiadanie tytułowe układają się bowiem w narracyjną pętlę (inne jest to, co pomiędzy).
Czytaj więcej
Szlagier TVP po latach doczekał się kontynuacji. Widzowie otrzymają sześć premierowych odcinków. W obsadzie znaleźli się m.in. Ilona Ostrowska, Cez...
Wspomniane niespełna dziewięć minut to obraz katastroficzny, melancholijny, choć nie pozbawiony dystansu do następującej właśnie katastrofy, jaką jest „Ostatni Zachód Słońca”. W paradoksalnej sytuacji znajduje się D.J., żyjący z „posrebrzania złota”, czyli fotografowania przełomu dnia i nocy. Przypadek, gdy w pewnej miejscowości miał fotografować [[ptaki łyski sprawił||ptaki łyski, sprawił||interpunkcja||Brakujący przecinek wydzielający zdanie podrzędne wtrącone., że stał się gwiazdą uwieczniania zachodów, stanowiących także wizytówki najpiękniejszych miejsc na świecie – tymczasem apokalipsa ma wszystko zniszczyć. Piękno i pozycja są więc ulotne i podobnie przypadkowe.
Tematem opowiadania tytułowego jest z kolei samotność, ale też bezradność wobec zachodzących procesów cywilizacyjnych, zaś autor wyraźnie był pod wpływem przerażenia dziurą ozonową, my zaś możemy dodać, że równie groźnych przejawów końca w ostatnich trzynastu latach było wiele.
Gospodinow: komunistyczna przeszłość obyczajowo
Odniesieniem nie jest jednak tylko przyszłość, lecz przeszłość. Narrator miał szczęście żyć mniej więcej tak długo, jak ojciec i dziadek, czyli osiemdziesiąt lat, lecz bilans tego, co pozostawia na tle przodków jest zdecydowanie negatywny. Stąd symboliczne przeprosiny dla ojca, który był jak patriarcha przechadzający się po sadzie. Z godnością wolno płynącego życia podziwiał owoce i uwijające się w pracy pszczoły, tymczasem jego potomek, choć stał się ekologiem, oddał się obsłudze ogromnej lunety jako astronom lub astrofizyk, w tym zaś czasie nasza planeta dosłownie sczezła. Nawet cmentarze relokowano poza Ziemię, tam też spocznie ciało tego, który odkrył kolejną czarną dziurę, ale nie dopilnował swojego domu. Trochę jak postać z fraszki Kochanowskiego.
Czytaj więcej
Francuski „Guru” to film o coachu prowadzącym spotkania motywacyjne dla tłumów jest aktorskim popisem Pierre’a Nineya, ale też opowieścią o tym, kt...
Zgodnie z logiką właśnie następującej apokalipsy powraca w opowiadaniach przeszłość, czasami idealizowana, czasem słodko-gorzka. Z pewnością do najlepszych opowiadań należy „Przed hotelem Bułgaria”. Historia jest pozornie prosta, lecz z wdziękiem napisana, a ma też południowy posmak męskich spotkań u fryzjera, dla starszych będących okazją do plotek, zaś dla chłopców – powodem do strachu przed utratą włosów (ale i uszu), bo przewrażliwienie związane z wyglądem jest chyba w dzieciństwie największe.
Pikanterii dodaje, że wspomniany fryzjer miał zaszczyt strzyc tego pierwszego – czyli Teodora Żiwkowa, szefa bułgarskiej kompartii, a za plotki o nim można było zniknąć. Centralny, reprezentacyjny hotel Bułgaria jest wreszcie przestrzenią eksterytorialnego luksusu na mapie komunistycznej zgrzebności wszystkiego. Dla głównego bohatera, gdy już dorósł, ma też posmak pierwszej miłości, której zażywał całą noc z delegatką zagranicznej organizacji młodzieżowej. W jakiej przestrzeni? To trzeba przeczytać. Opowiadanie ma też przejmującą codę związaną z obietnicą spotkania po kilku dekadach. Co z tego wyniknęło? Niech się przekona każdy, kto taką obietnicę lub podobną złożył w uniesieniu pierwszej miłości.
„Duchy” to także coś z rodzaju spotkań po latach, ale tym razem kumpli. W trudnych czasach realnego socjalizmu jeden z nich wyemigrował, zrobił w swojej dziedzinie karierę, chce odwiedzić ojczyznę, a spotkanie przyjaciół zostało umówione przed komunistycznym mauzoleum. Kiedyś było ważnym punktem na mapie miasta – pewnie tak, jak Hotel Bułgaria, jednak czas transformacji nie służył jego przetrwaniu. Jak się więc odnaleźć w nowej rzeczywistości? To pytanie-symbol.
Czytaj więcej
Bad Bunny, jedna z kilku największych gwiazd pop na świecie, wystąpi na PGE Narodowym 14 lipca. Dla laików: to ten artysta, którego wspaniałą latyn...
Przejmujące jest „Uojcowienie”. Wyobraźmy sobie sierotę w domu dziecka, a środowisko wokół niemiłe, agresywne, egoistyczne i sieroctwo tak wielkie, że dziaciak lgnie do gipsowego popiersia Stalina. Znamy logikę upływu czasu i upadających dyktatur, dlatego innych „uojcowień” nie zdradzę, można jednak powiedzieć, że Gospodinow znalazł idealny sposób na opisanie dotkliwości i nieodwołalności sieroctwa. A może generalnie poczucia samotności i odrzucenia?
Alfabet kobiecych imion Gospodinowa
Z samotnością, upływem czasu, poczuciem obcości zmagają się też bohaterowie „Rytuału”. Bułgarski pisarz posłużył się intrygującym kluczem. Teoretycznie śledzimy zmagania na filmowym planie, których pointą ma być wesele. Tyle tylko, że w naszych czasach – czasach migracji, rozgrywa się ono korespondencyjnie. Starsi, którzy nie wyjechali w wielki świat, siedzą przy weselnym stole w roli amatorów bądź statystów, gdy tymczasem młodzi mają się połączyć na całe życie za oceanem. Gospodinow prowadzi do wniosków nienachalnie, delikatnie, wprowadzając na plan opowieści i filmu dwójkę dzieci, które odgrywają ślubno-weselny rytuał dorosłych pod stołem. Jak to dzieci. Czekając na swój czas, o którym będzie pewnie można nakręcić kolejny gorzki film, którego Gospodinow mógłby być scenarzystą. A może bohaterem? Obsesyjnie bowiem szuka poprzez swoich bohaterów miłości, bliskości, czułości, miłości.
Jego bohaterowie stają na głowie, by wymyślić metodę lub sposób, który doprowadzi ich do spełnienia. To poszukiwanie kobiet według imion („Alfabet kobiet”) lub ściganie cienia ukochanej na podstawie wyobrażeń, gdzie może przebywać („Szukanie Carli w Lizbonie. Historia fado”).
Czytaj więcej
14 października ukaże się powieść Olgi Tokarczuk, polskiej laureatki literackiej Nagrody Nobla, która jest zapowiadana jako ostatnia w jej dorobku....
Nietrudno zauważyć, że Gospodinow lubi koncepty, wokół nich buduje narrację, porzucając psychologiczne uwarunkowania, jakby życie było szaradą. Lub literaturą, jaką lubi. Często pisze też, nawiązując do klasycznych tytułów. Czasami z lekka sentymentalnie, a czasami brykając przekornie na polu zakreślonym przez klasyka. Ten pierwszy przypadek ilustruje „Herbata z wiśni”, opisująca pisarza po pierwszym sukcesie, zmagającego się z kryzysem twórczym i życiowym, poszukującego inspiracji w życiu, a nie zauważającego kobiety, która chciałaby stanąć w centrum jego świata. Tym razem świat naszkicowany kiedyś przez Czechowa ma szansę na happy end. Z kolei „Stary człowiek i morze” jest żartem i ostrzeżeniem, by wraz z upływem czasu nie przesadzić z wyobrażeniem własnej omnipotencji.
„I wszystko stał się księżycem", Georgi Gospodinow, Wydawnictwo Literackie, tłum. Magdalena Pytlak