Dlaczego pani odeszła z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej?

Złożyłam rezygnację, którą teraz musi przyjąć pan premier. Obecnie na to czekam.

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej odchodzi z rządu „z powodów rodzinnych”

Dlaczego złożyła pani rezygnację?

Jestem mamą dziewięciolatka ze specjalnymi potrzebami, który obecnie ma trudny czas i potrzebuje mojej większej obecności.

Czyli do żadnych nieporozumień w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej czy rządzie nie doszło?

Nie. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Odchodzę z powodów rodzinnych, to była bardzo trudna decyzja, ale dziecko potrzebuje mnie dzisiaj bardziej niż ministerstwo.

Czytaj więcej

Nowa ulga dla niepełnosprawnych z orzeczeniem. Oszczędzą do 280 zł

Kończy pani z polityką?

Nie. Prawda jest taka, że moje dziecko pół roku temu nie miało problemów, które ma dzisiaj. Pracuję zawsze na 100 proc., a dziś sytuacja wygląda tak, że nie jestem w stanie być minimum pięć dni w tygodniu poza domem, a dziecko 500 kilometrów dalej. Nadal także jestem posłanką.

A co się pani udało zrobić przez ten czas w MRPiPS?

Z rzeczy mierzalnych uważam, że ogromnym sukcesem całego ministerstwa, ale i naszym jako kraju jest to, że w ostatnich miesiącach uruchomiliśmy 16 regionalnych centrów komunikacji. W każdym województwie działa punkt, gdzie świadczone jest specjalistyczne wsparcie komunikacyjne dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami, zwłaszcza osób głuchych, głuchoniewidomych, z niepełnosprawnością intelektualną. Można skorzystać ze wsparcia m.in. tłumaczy polskiego języka migowego, z różnych alternatywnych form komunikacji, a także całodobowej usługi SOS dającej poczucie bezpieczeństwa osobom mającym problemy komunikacyjne. To rozwiązania bardzo innowacyjne, nie tylko na skalę Polski, ale i Europy. Jestem z nich dumna.

Co jeszcze chciała pan zrobić, jako pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych?

Od lat działam społecznie, kandydowałam do Sejmu mając na sztandarach tematy osób z niepełnosprawnościami. To był mój główny cel działalności. Pracowałam jako przewodnicząca podkomisji do spraw osób z niepełnosprawnościami. Walczyłam o ustawę dotyczącą asystencji osobistej. Obecnie prace są na końcowym etapie i mam nadzieję, że zgodnie z planem do końca sierpnia będzie mogła być podpisana przez prezydenta. To będzie naprawdę ogromnym sukcesem. Zmianą, na którą osoby z niepełnosprawnościami czekały od wielu lat.

Przychodząc do pracy w biurze pełnomocnika postanowiłam, że trzeba trochę zmienić sposób działania i bardzo zależało mi na tym, żeby uważnie wsłuchiwać się w głos osób, których te tematy dotyczą, czyli żeby głos osób z niepełnosprawnościami był bardziej słyszalny. W okresie tych siedmiu miesięcy spotkałam się z kilkuset, jeśli nie więcej, osobami, które przychodziły z różnego rodzaju postulatami. Starałam się wsłuchiwać w ich głos, szeroko konsultować każde rozwiązania. W efekcie powstały zespoły robocze przy Krajowej Radzie Konsultacyjnej, które wypracowują różne rozwiązania systemowe.

W ostatnim czasie udało mi się przesłać do akceptacji pani minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk bardzo ważną propozycję zmian dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, którzy pobierają tak zwane stare świadczenie pielęgnacyjne, żeby mogli podejmować aktywność zawodową bez żadnych ograniczeń. Podobnie jak rodzice, którzy pobierają nowe świadczenie pielęgnacyjne. To jest zmiana od dawna postulowana przez rodziców i opiekunów, więc jeśli tylko decyzja w ministerstwie będzie pozytywna, to rozpocznie się procedowanie tych zmian.

Jeżeli chodzi o pracę w ministerstwie, nikt nie próbował pani zatrzymać, ułatwić funkcjonowania?

Decyzja była dość nagła i bardzo trudna. Dużo osób dziś próbowało. Nie ukrywam, że te sprawy są dla mnie bardzo, bardzo ważne i nie było mi łatwo podjąć decyzję, bo szłam do Sejmu z nadzieją na konkretne zmiany dla osób z niepełnosprawnościami. Jednak jeśli na szali stawiamy dobro własnego dziecka, to ja tego nie będę ważyć. Wracam do pracy w Sejmie, nie zostawiam swoich tematów. Zobowiązuję się do tego, że ktokolwiek będzie nowym pełnomocnikiem, będę z nim współpracować, będę go wspierać z poziomu Sejmu i będę nadal działać na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Jestem przewodniczącą zespołu parlamentarnego do spraw osób z niepełnosprawnościami i zamierzam wszystko, co zaczęłam, kontynuować.

Czytaj więcej

Szymon Hołownia nie jest już wiceprzewodniczącym Polski 2050. „Tu nie ma żadnej afery”

Maja Nowak: W grupie Szymona Hołowni w Polsce 2050 jest kilkadziesiąt lub nawet kilkaset osób

A czy sytuacja w Polsce 2050 nie wpływała na pani decyzję?

Zupełnie nie ma tu związku. Ja w Polsce 2050 znalazłam się przed wyborami w 2020 r. dlatego, że popierałam nowe podejście do polityki Szymona Hołowni. Dla mnie nadal Szymon Hołownia jest liderem.

Hołownia, nie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz?

Niezmiennie tak. Oczywiście szanuję demokratyczne wybory i bardzo doceniam nową przewodniczącą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, jej zaangażowanie i pracowitość. Jednak to wizja polityki prezentowana przez Szymona Hołownię sprawiła, że się zaangażowałam.

Należy pani do grupy Szymona Hołowni?

Tak, jest w niej kilkadziesiąt lub nawet kilkaset osób. Ona służy, mam wrażenie, przede wszystkim temu, żeby Szymon Hołownia, który słynie z długich, rozbudowanych wypowiedzi na różne tematy, mógł się z nami nimi dzielić.

Czy powstanie nowe ugrupowanie Hołowni?

Nie było takich dyskusji. Natomiast jeśli Szymon Hołownia tak zdecyduje, to będziemy pewnie o tym rozmawiać.

Nie ma pomysłów, żeby Polska 2050 wyszła z koalicji rządowej? Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz bardzo skrytykowała KO za sytuację w kontekście Szpitala Południowego.

Rozumiem rozgoryczenie, bo sytuacja bulwersuje nas wszystkich, ale z tego, co widzimy po reakcjach, bulwersuje też KO. Nie popieram tego, żeby atakować personalnie koalicjantów. Jestem za tym, że jeżeli dzieje się coś złego, należy to natychmiast rozliczać. Jesteśmy członkiem koalicji i wspólnie trzeba rozwiązywać problemy, jeśli się pojawiają.

Czyli Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz niepotrzebnie publicznie zaatakowała koalicjantów?

Nie będę oceniać, czy potrzebnie, czy niepotrzebnie. To prywatna decyzja przewodniczącej. Wychodzę z założenia, że jesteśmy częścią koalicji, współpracujemy i nie ma naszej zgody na takie sytuacje, jakie działy się w Szpitalu Południowym. Jednak dziś trzeba to wyjaśnić i rozliczyć winnych.

Maja Nowak

pedagożka, działaczka społeczna i polityczna, posłanka na Sejm, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, Polska 2050