Pierwsza deklaracja ideowa, powołanie zrębów Rady Konsultacyjnej i kolejne plany działania w całej Polsce. Ogólnopolski strajk kobiet nie zwalnia tempa. Marta Lempart, Agnieszka Czerederecka i Klementyna Suchanow to jego nieformalne liderki – aktywistyki i działaczki społeczne z wieloletnim doświadczeniem. Ogólnopolsko najbardziej rozpoznawalna z nich jest Marta Lempart, która była jedną z inicjatorek czarnego poniedziałku z 2016 r. Na fali tego wydarzenia, protestu przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego, narodziła się organizacja Ogólnopolski Strajk Kobiet. Lempart kandydowała bez powodzenia w wyborach do PE i na prezydenta Wrocławia. Co jest najważniejszym hasłem protestów? Rewolucja, której częścią jest odsunięcie PiS od władzy.

Poszerzyć protest

13 postulatów, które koordynatorki OSK zaprezentowały w niedzielny wieczór, mają być punktem odniesienia do dalszych prac programowych, a te z kolei – doprowadzić do powstania planu „jak wyprowadzić Polskę z bagna, w które wprowadził ją PiS". Takie określenie często pojawia się w oficjalnych komunikatach OSK. Liderki po ogłoszeniu składu Rady zaprosiły zarówno do nadsyłania dalszych zgłoszeń do niej, jak i do wspólnej pracy nad postulatami. Podkreślają, że to, co prezentują, to zapis głosu ulicy z całej Polski. Z dużych i małych miast.

Poza dymisją rządu i bardzo szybkim (w ciągu jednego tygodnia) zwiększeniem finansowania służby zdrowia do poziomu 10 proc. PKB Ogólnopolski Strajk Kobiet przedstawił 13 postulatów – pól tematycznych, czy jak mówią jego koordynatorki – „pól bitwy" z obozem rządzącym. Są to 1) pełnia praw kobiet i aborcja na żądanie, 2) LGBT to ludzie, 3) świeckie państwo, 4) służba publiczna, a nie partyjna, 5) prawdziwe instytucje i rzecznicy (RPO, RPD), 6) poprawa kondycji służby zdrowia, 7) wprowadzenie edukacji na miarę współczesności, 8 ) stop faszyzmowi (no pasaran), 9) „odśmieciowienie" rynku pracy, 10) kwestie klimatyczne, 11) reanimacja psychiatrii, 12) prawdziwe wsparcie osób z niepełnosprawnościami oraz 13) stop propagandzie w mediach publicznych. OSK chce też natychmiastowej dymisji ministra nauki i oświaty Przemysława Czarnka.

Rada ze wsparciem

OSK zaprezentował też pierwsze nazwiska Rady Konsultacyjnej, która ma wspierać protest w jego dalszych działaniach. W Radzie znalazł się m.in. były minister i doradca Donalda Tuska Michał Boni, prof. Monika Płatek, radna Warszawy Dorota Łoboda, Paweł Kasprzak (lider Obywateli RP), Danuta Kuroń, Piotr Szumlewicz, Mirka Makuchowska (Kampania Przeciwko Homofobii) czy Barbara Labuda.

Apel premiera

Wsparcia dla protestu kobiet w całej Polsce udzieliło niedawno kilkudziesięciu uczestników Sierpnia '80. W liście piszą, że „młodzi ludzie, młode kobiety i mężczyźni powiedzieli »dość«. Wystąpili w obronie podstawowych wartości – wolności, godności, tolerancji, świeckiego państwa, prawa kobiety do decydowania o swoim losie. (...) Podziwiamy odwagę demonstrujących i w pełni ich popieramy. Wierzymy, że idee Października 2020 zwyciężą". List podpisało kilkadziesiąt osób, m.in Bogdan Lis, Bogdan Borusewicz, Andrzej Celiński czy Wojciech Onyszkiewicz.

Równolegle do procesu instytucjonalizacji strajku i formowania się jego szerszych postulatów trwa ze strony części polityków Zjednoczonej Prawicy próba politycznego rozwiązania kryzysu w Sejmie. Jego głównym elementem jest ustawa, którą zaprezentował prezydent Andrzej Duda, a którą w Sejmie – jak pisze WP.pl – ma pilotować była wicepremier Jadwiga Emilewicz. W PiS mówi się, że teraz kurs będzie polegał na próbie załagodzenia sprawy, chociaż nie jest to pogląd podzielany przez wszystkich naszych rozmówców. Możliwe, że do czasu przyjęcia przez Sejm ustawy (o ile się to w ogóle stanie) decyzja TK nie będzie opublikowana. Sugerowała to w niedzielę Emilewicz.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

Premier Mateusz Morawiecki w poniedziałek ponownie zaapelował o rozmowy i solidarność. „Tylko zjednoczeni i przestrzegając zaleceń służb, jesteśmy w stanie wygrać z epidemią koronawirusa" – napisał w oświadczeniu. Premier podkreślił też, że spory powinny zostać odłożone na później i nie powinny obecnie toczyć się na ulicach.

Komentarze

Piotr Muller, rzecznik rządu:
Jesteśmy otwarci na konstruktywną dyskusję. Ciężko jednak o nią, gdy bazuje się na emocjach, a nie faktach. PiS konsekwentnie podnosi wydatki na służbę zdrowia oraz przyjęło jasny plan zwiększania nakładów na ten obszar. W porównaniu z 2015 r., gdzie było to 77 mld, w 2021 będzie to 120,6 mld zł. Co do kwestii związanych z ustawą aborcyjną, to z dużą uwagą spoglądamy na projekt prezydencki. Zaproponowane rozwiązania odnoszą się do najistotniejszych i najtrudniejszych aspektów.

Anita Czerwińska, rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości:
Od początku było jasne, że te protesty to projekt polityczny grupy osób, które chcą na nich zbić kapitał, zaistnieć. Niestety, zostały w to wciągnięte grupy młodych ludzi, wręcz dzieci. Organizatorzy, organizując te protesty na taką skalę, odpowiadają za pewny przyszły wzrost zakażeń. Stworzyli zagrożenie epidemiologiczne. To zachowanie skrajnie nieodpowiedzialne. Każdy polityk i działacz społeczny powinien brać pod uwagę przede wszystkim życie i zdrowie Polaków. Cynizm wziął górę, dla tych osób liczą się niestety tylko własne zyski polityczne.

Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej:
Nie jest to program polityczny, pewnie pod większością z tych haseł większość Polaków jest się w stanie podpisać. Dziś najważniejszą sprawą jest protest przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Nikt nie oczekuje, żeby ten spontaniczny ruch liczący setki tysięcy ludzi formułował daleko idące cele polityczne. Dynamika zdarzeń jest tak duża, że liczą się kwestie fundamentalne. A kwestią fundamentalną jest to, że jest zła władza, która dokonała zmiany przeciwko prawom kobiet. Pod tym względem stoimy po tej samej stronie.

Krzysztof Gawkowski, szef Klubu Lewicy w Sejmie:
Strajk Kobiet odpowiada dziś na potrzeby społeczeństwa, które przez pięć lat czuło się terroryzowane przez Jarosława Kaczyńskiego. Każdy z tych postulatów jest inny, ale dotyka tej samej sfery – wolności i odpowiedzialności za państwo. Oczekiwania idą w stronę tego, co mówi się na ulicach. Skoro na ulicach słychać „wyp*.*lać", to w postulatach widać potrzebę totalnej zmiany. Realistyczne jest odsunięcie Jarosława Kaczyńskiego od władzy i w tę dobrą stronę idzie Strajk Kobiet.

Artur Dziambor, poseł Konfederacji:
Nici porozumienia pomiędzy tzw. Strajkiem Kobiet a Konfederacją nie ma. Opublikowane postulaty to lewicowy manifest. Protesty, które początkowo były sprzeciwem wobec wyroku TK, przerodziły się w demonstrację sprzeciwu wobec władzy. Postulatami Strajk rozmija się z uczestnikami protestów. Potępiam wszelkie przejawy agresji, dewastacje kościołów, profanację mszy św. i wulgaryzmy. Miejscem sporów poglądowych jest Sejm i tu radziłbym politykom lewej strony poważnie podejść do swojej parlamentarnej pracy.

Szymon Hołownia, lider ruchu Polska 2050:
Jesteśmy gotowi do merytorycznej rozmowy o przyszłości z każdym. Mamy różnice, ale sytuacja wymaga współdziałania. Większość postulatów OSK jest bardzo ogólnikowa. My dysponujemy kilkunastoma programami przygotowanymi w kampanii prezydenckiej, pracujemy m.in. nad białą księgą rozdziału Kościoła od państwa. W Polsce trzeba przeprowadzić przedterminowe wybory – najszybciej, jak się da. Nie możemy jednak organizować wyborów w czasie pandemii. Dlatego nasz drugi postulat to wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Po wyroku TK jedyne rozwiązanie sporu o aborcję to referendum.

Miłosz Motyka, rzecznik PSL-Koalicji Polskiej:
Jeśli chodzi o wzrost nakładów na służbę zdrowia, to PSL-Koalicja Polska jest „za", ale znamy też realia. Proponujemy podniesienie nakładów do 6,8 proc. PKB i to jest realna propozycja. Co do postulatu o „prawdziwych" instytucjach, to uważamy, że aby naprawdę odpolitycznić funkcję rzecznika praw obywatelskich, to musi być wybierany w wyborach powszechnych. Nie ma naszej zgody na aborcję na życzenie, bo my stoimy po stronie obowiązującego kompromisu. Te postulaty idą szeroko, znacznie szerzej niż temat aborcji. To sygnał, że gniew na PiS jest szerszy.