– Poziom tej dyskusji naprawdę jest zatrważa. Nazwy partii politycznych padały tu częściej niż słowo pacjent – to najlepsze podsumowanie obrad sejmowej Komisji Zdrowia, która 29 kwietnia zebrała się na debatę nad wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. To opinia wyrażona przez lekarkę Karolinę Pietrzykową z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, która nie minęła się z prawdą, bo posłowie przez ponad dwie godziny przerzucali się odpowiedzialnością za kryzys w ochronie zdrowia.
Czytaj więcej
W Sejmie odbyło się głosowanie nad wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą. Wniosek nie został przyjęty, przeciw głosowa...
Wotum nieufności wobec Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Katarzyna Sójka przedstawiła „akt oskarżenia”
Zaczęło się od „aktu oskarżenia”, czyli wniosku o wotum nieufności wobec Sobierańskiej-Grendy, który przedstawiła posłanka PiS Katarzyna Sójka, była minister zdrowia. – Pani celem miała być poprawa dramatycznej sytuacji pacjentów, wypracowanie prawdziwej reformy, a także – co tak hucznie zapowiadano – wzmacnianie i rozwijanie cyfryzacji w ochronie zdrowia, by poprawić dostępność do usług medycznych i zlikwidować kolejki. Przez te dziewięć miesięcy nie zbudowano absolutnie nic – oskarżała Sójka.
– Zgotowała nam pani zamiast tego rozwoju cyfryzacji, zamiast ułatwień systemowych – paraliż, zamiast reformy szpitali – widmo ich bankructwa. Pacjenci otrzymują systemowy dzisiaj horror i prawdziwy krwawy dramat. Zamiast tego wszystkiego, co pani miała budować, z zimną krwią, autentycznie, dramatycznie, dogłębnie abortuje pani wszystko, to, co polskim pacjentom było do tej pory dane – kontynuowała.
Krwawym porównaniom towarzyszyło wyliczenie zaniechań i przewin urzędującej minister zdrowia: m.in. wprowadzenie „zbrodniczych limitów” w finansowaniu diagnostyki, „piekło kobiet” zgotowane likwidacją porodówek, wydłużenie kolejek, pogłębianie zadłużenia szpitali i „celowa cicha prywatyzacja” ochrony zdrowia.
W odpowiedzi na wystąpienie Sójki „oskarżona” Sobierańska-Grenda podkreśliła, że budżet Narodowego Funduszu Zdrowia na 2026 r. jest rekordowy i wynosi 217 mld zł. Zarzuty o brak działań potraktowała argumentem o prawie 230 aktach prawnych przygotowanych lub procedowanych w okresie ostatnich dziewięciu miesięcy. Nieodłącznym elementem wystąpienia, który wysuwa się na czoło w bieżącej komunikacji resortu zdrowia, a którego nie zabrakło w wystąpieniu minister zdrowia, było przywołanie 18 mld zł na inwestycje w zdrowie w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Sobierańska-Grenda przypomniała też o projekcie konsolidacji szpitali, który jest „pierwszym w historii programem, który będzie wspomagał procesy reorganizacji bazy łóżkowej w Polsce”.
Czy minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda może pochwalić się jakimś sukcesem?
Choć obecne kierownictwo resortu zdrowia przygotowało listę osiągnięć na użytek obrony minister w Sejmie, to nie sposób uniknąć wrażenia, że po dziewięciu miesiącach nie może pochwalić się żadnym sukcesem, który – z jednej strony stanowiłby realizację obietnic, a z drugiej – miał na tyle silny przekaz, żeby kojarzyć się z osobą konkretnego ministra. Poprzedniczka urzędującej minister, Izabela Leszczyna – zostawiła po sobie program finansowania in vitro, z którego – według danych na styczeń 2026 r. – urodziło się już 10 tys. dzieci. Takiej karty, którą można przykryć słabe rozdanie, Sobierańska-Grenda nie ma w ręku.
1 mld zł za konsolidację szpitali został zapowiedziany jesienią, ale pieniądzom na łączenie i reorganizację oddziałów miał towarzyszyć instrument pożyczkowy Banku Gospodarstwa Krajowego dla zadłużonych placówek. Instrumentu nadal nie ma, a bez tego środki na konsolidację to jedynie kadłubek, bo nie pomogą zadłużonym szpitalom. O długach, które stoją na przeszkodzie połączenia, pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, analizując sytuację SP ZOZ-ów na Podkarpaciu.
Czytaj więcej
Nie możemy udawać, że wyzwania stojące przed sektorem ochrony zdrowia są takie same jak kilkanaście lat temu – mówi w pierwszym wywiadzie prasowym...
W przypadku pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy ich „odblokowanie” również nie należy do zasług Sobierańskiej-Grendy. Przysłowiowe przecinanie wstęg w przypadku najbardziej udanych inwestycji, nie przykryje kłopotów z wykorzystaniem środków na cyfryzację w zdrowiu, jakich doświadczyło Centrum e-Zdrowia. A o tym, ile pieniędzy trzeba będzie zwrócić Brukseli i na ile efektywnie wydaliśmy te, których oddać nie trzeba, przekonamy się jesienią.
Jeżeli chodzi o uchwalone akty prawne, to nie ma wśród nich kluczowej regulacji dotyczącej zarobków lekarzy. Nie powiodło się ani ustanowienie maksymalnego wynagrodzenia medyków na kontrakcie w publicznej ochronie zdrowia, ani zmiana mechanizmu waloryzacji wynagrodzenia minimalnego dla etatowców. Bez większych zmian pozostały też wyceny świadczeń, czyli kwoty, które za konkretne procedury płaci podmiotom leczniczym NFZ. Ich wartość to jeden z kluczowych filarów systemu, bo decyduje o tym, jak rozkładają się pieniądze w ochronie zdrowia. Wyceny przekładają się na wysokość faktur, które wystawiają lekarze na samozatrudnieniu rozliczający się na zasadzie „procenta od procedury”. Żeby je zmienić, nie trzeba nowelizować ustaw.
Czytaj więcej
Narodowy Fundusz Zdrowia planuje przywrócić limity w finansowaniu diagnostyki i wizyt u specjalistów. Dyrektorzy szpitali i lekarze ostrzegają, że...
Faktem jest też, że Narodowy Fundusz Zdrowia – głodzony przez ministra finansów – zdecydował się na cięcia w finansowaniu badań diagnostycznych, co już przełożyło się na wydłużenie kolejek. Bez względu na to, czy rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa są zbyt wysoko wycenione i co należało zrobić, żeby pieniądze nie przeciekały przez to wiadro, bierność resortu zdrowia doprowadziła do tego, że NFZ zastosował nożyce, równie wysublimowane w swej prostocie jak konstrukcja cepa.
Pod koniec debaty, Jolanta Sobierańska-Grenda powiedziała: – Co do umocowania politycznego, myślę, że mam umocowanie silne, ponieważ od premiera.
Polityczne umocowanie apolitycznej minister może doprowadzić do tego, że bagatelizowany przez premiera kryzys w ochronie zdrowia, stanie się największym problemem rządu w nadchodzącej kampanii wyborczej. A wówczas wotum nieufności wobec minister zdrowia mogą wyrazić sami pacjenci, bo rządowa większość 30 kwietnia przed sejmowym wotum nieufności minister obroniła.