Rządzący Węgrami od 2010 roku Fidesz Viktora Orbána uzyskał w sondażu 39 proc. głosów wśród wyborców zdecydowanych, na kogo oddadzą głos.
Sondaż w przededniu wyborów na Węgrzech: Tisza – 38 proc., Fidesz – 29 proc., niezdecydowani – 25 proc.
Jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie odpowiedzi ankietowanych, wówczas Tisza uzyskuje 38 proc. głosów, Fidesz – 29 proc., a skrajnie prawicowa partia Mi Hazánk (Ruch Naszej Ojczyzny) – 4 proc. 25 proc. wyborców nie wie, na kogo oddadzą głos. Warto zwrócić uwagę, że odsetek niezdecydowanych jest tak duży, że mogą oni zarówno zapewnić wyraźne zwycięstwo Tiszy, jak i przechylić szalę zwycięstwa na stronę Fideszu.
Viktor Orbán i Péter Magyar
Sondaż przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 1 000 wyborców w dniach 7-9 kwietnia.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Głosowanie zakończy się o godzinie 19. Na Węgrzech nie przeprowadza się badań exit poll, w związku z czym na wynik wyborów trzeba będzie czekać prawdopodobnie do rana.
Viktor Orbán w przededniu wyborów pisze, że nie przekaże żadnych pieniędzy Ukrainie
Orbán, do głosowania na którego wezwał Węgrów w nocy z czwartku na piątek (czasu polskiego), Donald Trump umieścił w serwisie X wpis, w którym zarzuca „szaleństwo” unijnym biurokratom, którzy – jak pisze – „domagają się miliardów dla Ukrainy”. „Pożyczki, które nigdy nie zostaną spłacone, wspierane naszymi pieniędzmi” – dodał.
„Nie zapłacimy za wojnę, która nie jest nasza. Nie damy naszych dzieci, naszych synów, naszej broni lub naszych pieniędzy Ukrainie. Ani teraz, ani nigdy” – dodał premier Węgier, który całą kampanię oparł na straszeniu Węgrów wojną, w którą rzekomo mogą zostać wciągnięci, jeśli wygra opozycja.
Z kolei Magyar zamieścił nagranie, któremu towarzyszy wpis: „To jest humanitarna i pokojowa odpowiedź Węgier na podły, brutalny i zastraszony reżim. Za 2 dni Węgry zdecydują. Wyśniliśmy sobie świat dla siebie i teraz stoimy u jego progu. Przygotujcie się na wejście przez bramę (do tego świata)”.
Orbán, rządzący Węgrami od 16 lat, jest najdłużej obecnie urzędującym nieprzerwanie europejskim premierem. Przeciwnicy zarzucają mu budowę „demokracji nieliberalnej” – ograniczenie wolności mediów, niezależności sądów, a także prowadzenie prorosyjskiej i antyeuropejskiej polityki. Przed wyborami ukazała się seria artykułów dziennikarzy śledczych związanych m.in. z serwisem Frontstory, wskazujących na to, że Węgry koordynowały swoje działania na forum UE z Moskwą.
O porażce Orbána może jednak przesądzić przede wszystkim trudna sytuacja gospodarcza Węgier – kraj mierzy się ze stagnacją gospodarczą, rosnącymi kosztami życia, czemu towarzyszą liczne oskarżenia o korupcję przedstawicieli rządzących elit i bogacenie się powiązanych z Orbánem oligarchów.
Analitycy – mimo sondaży, których większość daje wyraźną przewagę Tiszy – nie przesądzają, jaki będzie wynik wyborów. Ma to związek z ordynacją wyborczą, która została skrojona pod Fidesz, tak, aby okręgi, w których partia Orbána cieszy się największym poparciem obsadzały nieproporcjonalnie dużo mandatów. Ponadto wpływ na wynik wyborów mogą mieć głosy mniejszości węgierskiej w sąsiadujących z Węgrami państwach, która w większości popiera Fidesz. W związku z tym możliwe jest zarówno zdobycie większości konstytucyjnej przez Tiszę, jak i nieznaczne zwycięstwo Fideszu.