Czy mimo weta prezydenta Karola Nawrockiego program SAFE zostanie wdrożony? Podobno inne państwa Unii Europejskiej ostrzą sobie zęby na środki przyznane Polsce.
Faktycznie, po ogłoszeniu decyzji o wecie przez pana prezydenta Karola Nawrockiego w Brukseli rozdzwoniły się telefony od innych państw członkowskich z pytaniem: „Czy to znaczy, że Polska rezygnuje ze swojej puli środków?”. Są na nie chętni. I to ciekawe, że są chętni nie tylko z tych krajów, które pierwotnie przystąpiły do mechanizmu pożyczkowego, ale pojawili się też chętni spoza tej puli, bo osiem krajów nie przystąpiło do mechanizmu pożyczkowego. Część z powodów ekonomicznych, tak jak Niemcy czy Szwecja, bo mają niższe ratingi, a część krajów uważała, że jest tak daleko od granicy wschodniej Unii Europejskiej, że zbrojenia nie powinny dzisiaj być ich priorytetem. Jednak doszło do konfliktu na Bliskim Wschodzie. Inne stolice obudziły się, że jednak warto szybko się dozbrajać. Więc faktycznie, takie zakusy były. Od razu udałam się do Brukseli, tłumacząc, co się dzieje. Z punktu widzenia Brukseli, sytuacja wygląda tak: Polska wymyśla mechanizm, forsuje go podczas polskiej prezydencji, kładzie na stole wniosek aż na 130 projektów, dostaje na to pieniądze, a potem jest sygnał o wecie, że Polacy tego nie chcą.
Sytuacja może wydawać się niezrozumiała.
Dlatego tłumaczyłam cierpliwie, że weto pana prezydenta nie dotyczyło samego mechanizmu SAFE, bo ustawa, która była na biurku Karola Nawrockiego, nie była o tym, czy Polska ma być częścią mechanizmu SAFE. To była ustawa tworząca nowy instrument finansowy, który po pierwsze, naprawiałby to, co złego, wg. NIK jest stworzone w Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych przez naszych poprzedników. A po drugie, te pieniądze mogłyby też trafić do służb podległych MSWiA i na infrastrukturę. Brak podpisu ze strony pana prezydenta przekreśla te możliwości. Dzisiaj borykamy się z tymi konsekwencjami, ale Polska była, jest i będzie częścią mechanizmu SAFE. To się nie zmienia.
Czytaj więcej
„Napięta polityczna debata wokół SAFE odzwierciedla kluczowe wyzwania, które stoją za negatywną perspektywą ratingu Polski na poziomie A-" – napisa...
Czy w związku z wetem prezydenta Polska straci jakieś pieniądze?
Nie. Cały czas podtrzymujemy w Brukseli, że Polska ma linię kredytową na 43,7 miliarda euro. My te pieniądze wykorzystamy. Będziemy musieli zrobić zmiany i te środki, które mają trafić do policji czy do Straży Granicznej trafią z innego źródła niż z mechanizmu SAFE. Kończymy prace nad planem awaryjnym. Mieliśmy listę rezerwową projektów wojskowych do mechanizmu SAFE i prawdopodobnie one w planie inwestycyjnym w Brukseli zajmą miejsce projektów związanych z policją, Strażą Graniczną i projektami infrastrukturalnymi.
Czyli Polska nic nie straci przez prezydenckie weto?
Nie stracimy ani jednego euro, ale wymaga to oczywiście dziesięć razy więcej pracy niż mogłoby się to wydarzyć przy tym, gdyby pan prezydent podpisał ustawę. Szkoda, bo to kilka miesięcy wytężonej pracy całego zespołu, który najpierw układał listę, plan inwestycyjny – te około 300 stron złożone do Brukseli, wiele godzin negocjacji z Brukselą, napisanie ustawy, która miała po stronie polskiej system usprawnić. Pan prezydent powiedział „Nie”, bo jego uzasadnienie dla weta miało być manifestem politycznym, że w ogóle nie chce środków z Unii Europejskiej na obronność. Szkoda, wyborcy to ocenią.
Jeżeli my wydajemy największy proc. PKB na zbrojenia w Unii Europejskiej, bo według nowych szacunków prawie 5 proc. i jeśli dostajemy największą część mechanizmu SAFE, to grzechem zaniechania byłoby, gdybyśmy nie postawili jednego z najlepszych przemysłów zbrojeniowych w Europie.
Prezydent argumentował weto w ten sposób, że nie chce, żeby przyszłe pokolenia były zadłużane, a zbrojenie można finansować dzięki SAFE 0 proc.
Wciąż czekam, aż te pieniądze pojawią się na stole. Od początku mówiliśmy, że jest cała lista zakupowa; od razu mogliśmy ją przekazać do Pałacu Prezydenckiego, tylko minął ponad miesiąc i jeszcze ani złotówki nie widzieliśmy z Narodowego Banku Polskiego.
Kolejny zarzut to lista zakupowa. Są obawy, że nie wiadomo gdzie SAFE zostanie zrealizowany, kto będzie potencjalnym beneficjentem tych środków, a firmy będą zakładane na szybko np. przez Niemców w Polsce.
Mechanizm SAFE nie działa tak, że jakiekolwiek pieniądze komukolwiek są przekazywane. Mechanizm SAFE to tylko źródło finansowania, czyli rola rządu ogranicza się do tego, że z Brukseli pozyskała środki na obronność. Dalej to wojsko decyduje, co kupić i dalej to Agencja Uzbrojenia wybiera wykonawców. Wniosek, który leży w Kancelarii Sejmu i w BBN jest oklauzulowany. To jest około 300 stron, gdzie mamy parametry techniczne sprzętu, daty, miejsca, gdzie ten sprzęt się pojawi, jak przebiegają negocjacje z innymi państwami członkowskimi. To była sugestia podczas spotkania w BBN, że ten wniosek powinien być utajniony, ale wychodząc naprzeciw oczekiwaniom i fali dezinformacji, pod koniec lutego mieliśmy dużą konferencję prasową, gdzie z panem ministrem Cezarym Tomczykiem punkt po punkcie prezentowaliśmy listę zakupową SAFE.
Czytaj więcej
Europejski SAFE to nie jest tylko kwestia pieniędzy na obronność. To kwestia tego, kto trzyma klucz do naszego uzbrojenia i naszych magazynów. Dlat...
Dlaczego inne państwa aż tak bardzo nie chcą się zadłużać jak Polska? My pozyskamy największe pieniądze, czytaj: najbardziej się zadłużmy.
Miałam spotkanie z delegacją francuską, która pytała, jak wyście to zrobili, że dostaliście aż 44 mld – jedna trzecia całego mechanizmu trafia do Polski. Mieliśmy dobrze umotywowany wniosek i świetnie sprawdzony każdy projekt. To była mrówcza, merytoryczna robota i sprawność negocjacyjna polskiej delegacji. Jest wiele krajów członkowskich, które miało nadzieję na większą pulę ze środków mechanizmu SAFE. Przypomnę, pomysł na mechanizm SAFE polega na tym, że jeżeli kraje członkowskie, każde z osobna, mają niższe ratingi niż Komisja Europejska, to niech Komisja pożycza pieniądze na rynkach zewnętrznych, taniej i my z tych pieniędzy korzystamy. Na tym polega mechanizm SAFE.
Kiedy Polska może z tych środków zacząć korzystać?
Pierwsze 15 proc. zaliczki trafi do Polski po podpisaniu umowy. Umowa będzie podpisana po świętach Wielkiej Nocy. Nie jest prawdą, że każdy kraj członkowski pożycza na innych warunkach. Wszyscy pożyczają na tych samych warunkach, więc jest gigantycznym wyzwaniem negocjacyjnym dopracowanie co do jednego przecinka umowy, z którą zgadza się 19 krajów członkowskich i Komisja Europejska.
A całość, kiedy Polska pozyska?
To będzie robione etapami, ponieważ mechanizm SAFE jest swego rodzaju linią kredytową. Komisja, a potem Rada Unii Europejskiej, bo to nie była tylko decyzja Komisji, ale wszystkich państw członkowskich mówią tak: „Polska ma tutaj przygotowane 43,7 mld euro. Do tego limitu możecie robić zakupy. Tak jak będziecie robić te zakupy, tak my będziemy te środki wam przelewać”. Dwa razy do roku, w październiku i w kwietniu, będziemy składali w Komisji obszerną dokumentację co do postępów w naszych zakupach i tak kolejne transze tych pieniędzy będą wpływały do Polski.
Były szef MON z PiS Mariusz Błaszczak mówi, że program SAFE to „niemiecka chwilówka”.
Nie znam chwilówek na 3 proc.
Wcześniej Mariusz Błaszczak był za tym, żeby Polska środki z SAFE wydawała, a później nastąpiła zmiana stanowiska. Skąd ta ewolucja poglądów? Co się zmieniło przez te kilka miesięcy?
Nie mówiłam tego jeszcze publicznie, ale niejeden polityk PiS, kiedy obejmowałam urząd, przychodził i mówił: „Trzymam kciuki, bo te pieniądze z SAFE trzeba na polską armię wydać. Dobrze, żebyśmy porządnie złożyli ten wniosek”. Moim zdaniem najpierw były takie pomysły, że może polskiemu rządowi nie uda się złożyć wniosku, nie uda się zdobyć tak dużej kwoty. Potem weszła już do gry czysta polityka. Dziwię się decyzji pana prezydenta, bo można być przeciwnym działaniom rządu, ale do Karola Nawrockiego apelowali o podpisanie tej ustawy generałowie, czyli polskie wojsko, ale też przemysł, nie tylko zbrojeniowy. Mieliśmy apel wszystkich związków pracodawców w Polsce o podpis pod mechanizmem SAFE, bo te środki będą pracowały w polskiej gospodarce. Dziwię się, że prezydent poszedł w czystą politykę zamiast podjąć racjonalną decyzję. Wyborcy za to zawsze wystawiają rachunek i myślę, że to, co widzimy w ostatnich tygodniach, czyli wzmożoną aktywność pana prezydenta w kontaktach z armią, ma być próbą społecznej neutralizacji weta.
Czy pani próbowała przekonywać Pałac Prezydencki do zmiany zdania albo też wpłynąć przed wetami, żeby decyzja prezydenta była inna?
W listopadzie byłam pierwszy raz w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. To były kilkugodzinne rozmowy. Najpierw w trakcie przygotowywania wniosku, potem po złożeniu wniosku, gdzie punkt po punkcie wszystko omawialiśmy i tam nie było żadnej krytyki samego mechanizmu. Pojawiały się pytania o niektóre zakupy, rozmawialiśmy, co ma sens, co nie. Nie było wprost krytyki mechanizmu. Ta krytyka pojawiła się po tym, jak odpalił się pan prezes PiS Jarosław Kaczyński i to wtedy zaczęły się pojawiać złe sygnały z Pałacu Prezydenckiego. Potem była Rada Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie ponad trzy godziny rozmawialiśmy o SAFE. Były merytoryczne pytania, udzieliliśmy merytorycznych odpowiedzi. Później, chyba dwa dni z rzędu siedziałam na rozmowach z panem ministrem Sławomirem Cenckiewiczem, z panem ministrem Zbigniewem Boguckim. Wtedy już zaczęłam rozumieć, że tu jest polityka, a nie merytoryka.
Czy środki z SAFE mogą być przeznaczane na zakupy z USA i Korei Południowej?
35 proc. każdego produktu wojskowego, który kupujemy za pieniądze z mechanizmu SAFE, może mieć komponent spoza Unii Europejskiej. Nie można kupować produktów, które są wyprodukowane poza Unią Europejską. To jest europejski mechanizm. Wciąż mamy silne relacje zbrojeniowe, gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi i z Koreą Płd. Wartość naszych kontraktów ze Stanami Zjednoczonymi jest większa niż cały mechanizm SAFE. Kiedy teraz, myślę, że wiele wypowiedzi, które padały, jak to jest źle w relacjach z USA, dzisiaj jest weryfikowane przez rzeczywistość, bo kiedy zaczęła się wojna na Bliskim Wschodzie, Amerykanie bardzo jasno komunikują, że będą problemy z dostawami. Priorytetem będzie ich rynek wewnętrzny i sytuacja na Bliskim Wschodzie, dopiero potem inni sojusznicy. Zapytałam jednego z ważnych urzędników w Pałacu Prezydenckim, czy mają może jakieś inne informacje ze Stanów Zjednoczonych niż strona rządowa, bo jeśli tak, to niech powiedzą i wymieńmy się informacjami. Zyskałam odpowiedź, że nie, mają takie same.
Czytaj więcej
Stany Zjednoczone miały naciskać na Polskę, by oddała baterię systemu Patriot na Bliski Wschód. Problem w tym, że jedna bateria to połowa całego na...
W związku z tym, że jest kryzys na Bliskim Wschodzie, Polska możemy nie mieć takiego wsparcia ze strony Stanów Zjednoczonych, jakie mieliśmy dotychczas?
Kryzys na Bliskim Wschodzie pokazał jasno, że pierwsze, co pada, to łańcuchy dostaw. W związku z tym musimy być jak najbardziej samodzielni z produkcją na terenie UE. W naszym przypadku chcemy, żeby to było na terenie Polski. Dzisiaj nie mamy możliwości produkcji samolotów na terenie kraju, ale produkujemy okręty, rakiety, ciężki sprzęt. To wszystko można w Polsce zamówić i kupić. To, co zawsze było bolączką przemysłu zbrojeniowego, to brak stabilności zamówień. Był czas pokoju, to rządy ścinały natychmiast wydatki zbrojeniowe. Jest czas niepokoju – dzisiaj wszystkie pieniądze lądują na stole. Firmy zbrojeniowe miały problem z planowaniem inwestycji, SAFE daje stabilność. Ostatnio miałam spotkanie ze związkowcami z Łucznika w Radomiu, czyli z fabryki broni i mówili o tym, jak ciężko jest im dzisiaj, a dzięki SAFE wiedzą, że będą mieli pracę na najbliższe lata.
Czy będą powstawały również nowe zakłady pracy, fabryki, nowe miejsca, gdzie w Polsce będzie się produkowało sprzęt, broń? Czy Polacy będą na tym zyskiwać?
Jeżeli na prawie 44 mld euro, według szacunków Agencji Uzbrojenia, prawie 90 proc. z tych środków będzie wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym, to zyska na tym cała polska gospodarka. W pierwszej kolejności zakłady produkcyjne. Pojawią się nowe inwestycje i wzrosty zatrudnienia z tym związane. Jeżeli my wydajemy największy proc. PKB na zbrojenia w Unii Europejskiej, bo według nowych szacunków prawie 5 proc. i jeśli dostajemy największą część mechanizmu SAFE, to grzechem zaniechania byłoby, gdybyśmy nie postawili jednego z najlepszych przemysłów zbrojeniowych w Europie.
A jaki procent środków z programu SAFE popłynie na Ukrainę?
Żadne pieniądze nie popłyną na Ukrainę. Mechanizm nie przewiduje przekazywania środków do jakichkolwiek innych krajów. To, o czym mówimy w kwestii Ukrainy, to pozyskanie od Ukraińców najnowszych technologii dronowych. Może przeciwników politycznych przekona teraz to, że podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie USA, ale i – jako pierwsi – Katarczycy zgłosili się do Ukrainy po te technologie dronowe. Widać, jak ważna jest, i my o tym dzisiaj rozmawiamy z Ukrainą.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki oraz prezes NBP Adam Glapiński przedstawili ideę polskiego SAFE 0 proc., jako alternatywy dla unijnego programu SAFE. W je...
Ludowcy chcieli naprawić prezydencki projekt SAFE 0 proc. Czy toczą się rozmowy w tym kierunku z Pałacem Prezydenckim?
Trzeba powiedzieć: „Sprawdzam” (czy te pieniądze faktycznie są). Jeżeli na konferencji prasowej pan prezydent mówi z prezesem NBP, że są konkretne pieniądze, to ja bym chciała je zobaczyć. To, co było błędem w ustawie prezydenckiej, to odwrócenie ról, bo mechanizm w niej był zbudowany tak, że właściwie to Pałac Prezydencki miał decydować o zakupach. Pałac Prezydencki nie będzie decydował o zakupach, bo to nie jest jego prerogatywa. W czasie pokoju to minister obrony narodowej, który jest odpowiedzialny za armię, a wojskowi tworzą listę zakupową. W projekcie PSL, który złożył pan premier Władysław Kosiniak-Kamysz, ta struktura jest przywrócona, to po pierwsze. Po drugie, w tym, na co mogą być przekazane te środki, pojawia się policja, Straż Graniczna i mobilność wojskowa, bo nie wiem, dlaczego prezydent i PiS tak uparcie eliminują te formacje.
I ostatnia kwestia już polityczna, czy PSL zamierza stworzyć koalicję, a może chciałoby rządzić w przyszłości z Mateuszem Morawieckim, jeżeli stworzyłby partię?
Nie sądzę.
Pełna rozmowa na rp.pl.
Czytaj więcej
Po ogłoszeniu decyzji o wecie przez prezydenta Karola Nawrockiego w Brukseli rozdzwoniły się telefony od innych państw członkowskich z pytaniami, c...