– Od ponad 35 lat prowadzę gospodarstwo. Wczoraj przyjechali zniszczyć moje stado, oblałem się benzyną, technika zawróciła i odjechała. Dziś czekam na ich powrót. Jeśli zniszczą moje zwierzęta, zostanę bez środków do życia. Będę musiał się spalić – apelował ostatnio rozpaczliwie rosyjski rolnik Piotr Poleżajew z obwodu nowosybirskiego. Następnego dnia mundurowi wraz z pracownikami rosyjskiej służby weterynaryjnej zabrali mu wszystkie krowy. Mężczyzna, jak relacjonowały lokalne media, musiał się poddać „pod presją władz i krewnych”.