– Różnica polega na tym, że Ukraina blokuje propagandę rosyjską w tym czasie, gdy rząd Orbána blokuje dostęp Węgrów do dziennikarstwa opartego na faktach. Dla nich im dalej od prawdy, tym lepiej – tak rzecznik ukraińskiego MSZ, Heorhij Tychyj, komentował decyzję władz w Budapeszcie, które w poniedziałek zablokowały dostęp na terenie kraju do czołowych mediów ukraińskich. Na liście „zakazanych” znalazły się najpopularniejsze portale nad Dnieprem: Ukraińska Prawda, Europejska Prawda, NV, Obozrevatel, TSN czy nawet krytyczne wobec prezydenta Zełenskiego Hromadske.