Przywódcy 27 państw UE zjechali w czwartek do Brukseli na unijny szczyt. Pierwszy pod wodzą nowego przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy i ostatni w czasie kontrowersyjnej prezydencji węgierskiej.
Ta kończy się 31 grudnia, po czym rotacyjne kierowanie Unią przejmuje Polska.
Antonio Costa i Donald Tusk witani z ulgą
Oba wydarzenia – Costa i polska prezydencja – przez większość państw UE odbierane są z ulgą i nadzieją.
Ulgą, że kończy się chaos zarządzania w wykonaniu poprzedniego przewodniczącego Charlesa Michela i wielki konflikt między nim a Ursulą von der Leyen. I że Viktor Orbán przestanie już wykorzystywać etykietę unijnej prezydencji w czasie podróży z tzw. misją pokojową do Moskwy i Pekinu.
Nadzieją, że były portugalski premier Antonio Costa jako nowy szef RE zrobi dobry użytek ze swojej powszechnie znanej koncyliacyjności i pomoże w budowaniu jedności UE w trudnych czasach. I że Donald Tusk jako premier kraju sprawującego prezydencję przysłuży się Unii swoim europejskim oświadczeniem i autorytetem.
Czytaj więcej
Moje priorytety są jasne. Bronić naszych wartości, promować dobrobyt i działać na rzecz pokoju – mówi „Rzeczpospolitej” António Costa, były premier...
Przywódcy UE dyskutowali w czwartek o roli UE w świecie. To wymaga odpowiedzi na dwa pytania. Jak UE będzie się pozycjonować wobec Donalda Trumpa? I jaką rolę będzie odgrywała w zapewnieniu pokoju w Ukrainie?
Kwestii gwarancji bezpieczeństwa nie poruszano, bo zdaniem prezydenta Ukrainy do tego potrzebne są też Stany Zjednoczone
Zanim doszło do rozmowy na ten temat w gronie wszystkich państw UE, dzień wcześniej Mark Rutte, sekretarz generalny NATO, zaprosił wybranych szefów państw i rządów do swojej rezydencji położonej w zamkniętym osiedlu przy głównym brukselskim parku Bois de la Cambre. To miała być swobodna rozmowa, bez żadnych decyzji, w gronie państw europejskich kluczowych dla przyszłości Ukrainy.
Z Polski był tam prezydent Andrzej Duda, w spotkaniu uczestniczył też Wołodymyr Zełenski. Kwestii gwarancji bezpieczeństwa nie poruszano, bo zdaniem prezydenta Ukrainy do tego potrzebne są też Stany Zjednoczone. – Europejskie gwarancje nie wystarczą dla Ukrainy – powiedział prezydent tego kraju.
Gwarancje dla Ukrainy z udziałem USA
Tego samego zdania jest Polska. – To muszą być gwarancje całego Zachodu: USA, Kanady i Europy jako całości – powiedział Donald Tusk po dyskusji przywódców na temat Ukrainy na szczycie UE.
Polski premier stanowczo unika deklaracji o tym, czy polscy żołnierze mogliby być częścią sił rozjemczych, gdy już doszłoby do zawarcia pokoju. – Nie ma w Polsce entuzjazmu, żeby Polska angażowała się w ryzykowne akcje – powiedział. Chce wykorzystać autorytet naszego kraju w sprawach Ukrainy i Rosji do budowania takiej koalicji zachodniej, ale – jak słychać nieoficjalnie w Brukseli – raczej bez udziału polskich żołnierzy.
Czytaj więcej
Międzynarodowa misja rozjemcza rysuje się jako sposób na utrzymanie suwerenności ukraińskiego państwa. Innego nie ma.
Niezależnie jednak od ostatecznych postanowień w tej sprawie, jedno jest pewne: to musi być suwerenna decyzja każdego państwa członkowskiego. I dlatego Tusk tak zdecydowanie odciął się od inicjatywy Emmanuela Macrona, który w czasie ostatniej wizyty w Warszawie mówił o wysyłaniu żołnierzy do Ukrainy.
Unijna jedność wobec USA
Dla przyszłości Ukrainy kluczowe jest stanowisko USA, na razie nieznane. UE czeka też na wyjaśnienia w sprawie polityki handlowej, w tym zapowiadanych w czasie kampanii prezydenckiej Trumpa karnych ceł na produkty europejskie.
– Współpracowaliśmy z różnymi administracjami amerykańskimi i wiemy, że przejmują się deficytem handlowym z UE. Zawsze mówimy, że też trzeba patrzeć na usługi, w których USA ma nadwyżkę. Nie uważamy, żeby cła były dobre i pokazujemy im dlaczego – mówi nieoficjalnie wysoki rangą unijny dyplomata, który jest częścią zespołu będącego już w kontakcie z otoczeniem Donalda Trumpa. I argumentuje, że handel musi być częścią większego pakietu obejmującego również bezpieczeństwo (USA dają gwarancje, a UE kupuje ich broń) i energię (możliwe większe zakupy amerykańskiego LNG).
Czytaj więcej
Zakładam, że toczy się intensywny dialog między prezydentem (Andrzejem) Dudą a prezydentem-elektem (Donaldem Trumpem) - mówił na konferencji prasow...
Wszyscy w Brukseli podkreślają konieczność zachowania jedności wobec USA. Trump może ją testować, tak jak testował ją rząd brytyjski, gdy chciał uzyskać lepsze warunki brexitu. Waszyngton ma w ręku więcej kart, przede wszystkim ze względu na swoją rolę jako gwaranta bezpieczeństwa dla wielu krajów UE.
Dlatego zwolennicy jedności unijnej chcą przekonywać, że jej zachowanie jest korzystne dla wszystkich: i dla tych, którzy korzystają z eksportu do USA, i tych, którzy importują amerykański gaz, a wreszcie dla tych, którzy chcą, żeby Stany Zjednoczone gwarantowały im bezpieczeństwo.