Reklama

Wybory prezydenckie w USA. Ekspert: Celebryci włączyli się do walki o Biały Dom

– Jeszcze nigdy nie było tak gigantycznego nacisku celebrytów amerykańskich na wybory prezydenckie – powiedział w rozmowie z Michałem Kolanką dr Artur Dziambor, dziekan Wyższej Szkoły Bezpieczeństwa w Gdańsku, były parlamentarzysta.

Publikacja: 28.10.2024 12:50

Artur Dziambor

Artur Dziambor

Foto: TV.RP.PL

rbi

Dr Dziambor stwierdził, że w wyborach prezydenckich w USA wezwane zostały wszystkie możliwe posiłki, a do kampanii przyłączają się kolejni celebryci. – Pani Kamala Harris w tym momencie już jest nierozłączna z małżeństwiem Obamów, którzy do dziś są przez Amerykanów uwielbiani, niezależnie od tego czy ma się takie czy inne poglądy – powiedział. – Obamowie są małżeństwem lubianym przez wszystkich. Ja bym to porównał do państwa Kwasniewskich w Polsce. To taka para prezydencka, która jest mimo wszystko pozytywnie postrzegana. Barack Obama de facto występuje za Kamalę Harris, żeby podnieść jej wyniki – dodał.

Reklama
Reklama

Zaangażowanie celebrytów w kampanię w USA to ewenement na skalę świata

Jego zdaniem jeszcze nigdy nie było tak gigantycznego nacisku na kampanię ze strony celebrytów amerykańskich. – To, co my teraz widzimy, czyli ten podział na celebrytów, którzy popierają Kamalę Harris i celebrytów, którzy popierają Donalda Trumpa, to jest ewenement na skalę świata i na skalę amerykańskiej polityki – podkreslił.

Czytaj więcej

Donald Trump czy Kamala Harris? Ostatni sondaż przed wyborami

– Każda osoba, która występuje, przyczynia się właśnie do tego, by frekwencja była większa. Myślę, że będzie, ponieważ temperatura sporu jest gigantyczna. Są ludzie, którym zależy, żeby doszło do zmiany i jest masa ludzi, którym zależy na tym, żeby przypadkiem Donald Trump znów prezydentem nie został. Są w stanie zrobić wszystko, żeby się nie udało Trumpowi wrócić do Białego Domu – stwierdził.

Reklama
Reklama

Donald Trump może wygrać głosowanie, ale nie zostać prezydentem USA

Odniósł się też do systemu głosowania w USA, w którym prezydenta wybierają elektorzy, nie zaś bezpośrednio wyborcy. Mieszkańcy oddają głosy na elektorów reprezentujących daną partię. Kandydatowi, który uzyskał największe poparcie w danym stanie przypadają wszystkie głosy elektorskie z tego stanu, niezależnie od tego, ile faktycznie zdobył głosów w głosowaniu powszechnym. Oznacza to, że kandydat, który dostał więcej głosów w skali całego kraju (tzw. popular votes), może mieć mniej głosów elektorskich niż jego przeciwnik.

W 2016 r. Hilary Clinton wygrała Popular Votes, natomiast nie została prezydentem USA. Tym razem wszystko wskazuje na to, że to Trump wygra Popular Votes

– Donald Trump może wygrać tzw. popular votes, a niekoniecznie może zostać prezydentem USA – powiedział dziekan WSB. – Przypomnę, że w 2016 r. było odwrotnie – Hilary Clinton wygrała popular votes, natomiast nie została prezydentem USA. Tym razem wszystko wskazuje na to, że to Trump wygra popular votes – dodał.

Polityka
Trump: Grenlandia jest nam potrzebna, absolutnie. Atak USA na Wenezuelę wzmógł obawy Danii
Polityka
Niemcy przed politycznym testem. AfD wykorzystuje słabość rządu Merza
Polityka
Media w USA: Sekretarz stanu USA Marco Rubio pokieruje administracją USA w Wenezueli
Polityka
Czy Wenezuela stanie się imperium Trumpa?
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Francja ma już wszystkiego dość. Macron ma rekordowo niskie poparcie
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama