Felipe VI często lata nad Atlantykiem: król Hiszpanii tradycyjnie bierze udział w inauguracji głów wszystkich państw Ameryki Łacińskiej. Ale 1 października w stolicy Meksyku go nie będzie. Monarcha nie odpowiedział na sformułowane w dość ordynarny sposób przez AMLO żądanie przeproszenia przez Hiszpanię za zbrodnie kolonializmu. I zaproszenia od Sheinbaum nie dostał.
Hiszpania swoje imperium straciła dwa wieki temu, więc sprawa pilna nie jest. Jednak nowa pani prezydent, naukowiec ze stopniem doktora o żydowskim pochodzeniu, potrzebuje odwrócić uwagę świata od znacznie bardziej bieżących problemów kraju. Po wyborach w czerwcu ugrupowanie AMLO (i Sheinbaum) Morena zdobyło (wraz z sojusznikami) większość konstytucyjną w parlamencie, co pozwoliło odchodzącemu prezydentowi na przeprowadzenie głębokiej reformy wymiaru sprawiedliwości, przy której bledną nawet zmiany przeprowadzone przez PiS. Od tej pory siedem tysięcy sędziów, łącznie z tymi należącymi do Sądu Najwyższego, będzie desygnowanych bezpośrednio przez wyborców. W kraju, gdzie przynajmniej jedna czwarta gmin jest kontrolowana przez gangi narkotykowe, to recepta na obalenie rządów prawa. W ciągu trzech miesięcy peso straciło jedną szóstą wartości do dolara, bo biznes obawia się, że w takich warunkach funkcjonować długo się nie da. Dla kraju, gdzie demokracja została wprowadzona dopiero na początku tego wieku, to bardzo niepokojąca sytuacja.