To konwencja, jakiej jeszcze nie było. Po rezygnacji Joe Bidena z kandydowania w drugiej połowie lipca organizatorzy tego wydarzenia, nad którym pracują od miesięcy, mieli niewiele czasu na przerobienie programu, wystroju oraz materiałów tak, aby pasowały do Kamali Harris i Tima Walza, a nie skupiały się na dokonaniach i osobie Joe Bidena. A zmiany są niezbędne, bo kampania Harris ma zdecydowanie inny charakter, z bardziej pozytywnym i przyszłościowym nastawieniem. – Dla organizatorów to było wielkie wyzwanie – mówi w wywiadzie dla NPR Erik Smith, dyrektor konwencji demokratycznych w 2008, 2012 oraz 2016 r. – Biden jest dobrze znanym politykiem z wyraźnie nakreśloną agendą. Harris natomiast jest najsłynniejszą najmniej znaną polityk na scenie politycznej – dodaje.