Michał Kolanko: Najważniejszy wybór Kaczyńskiego - czy zdecydują sondaże czy intuicja lidera PiS

Do wyborów prezydenckich w 2025 roku pozostało jeszcze wiele miesięcy. Jednak już teraz emocje wokół tej kampanii rosną. Wybór, którego dokonają liderzy kluczowych partii, zdefiniuje politykę na najbliższe lato.

Publikacja: 14.06.2024 12:37

Michał Kolanko: Najważniejszy wybór Kaczyńskiego - czy zdecydują sondaże czy intuicja lidera PiS

Foto: PAP/Paweł Supernak

To paradoks, ale w polityce bardzo niewiele wydarzeń tylko i wyłącznie zależy od samych polityków. Nawet najbardziej wpływowi liderzy dużych partii są w pewnym sensie jak surferzy, których wzloty i upadki zależą częściowo od wydarzeń zewnętrznych, częściowo od fali przypadków i chaosu. To nie znaczy oczywiście, że strategia w polityce się nie liczy, ale cała polityka jest splotem bardzo wielu czynników, w których same decyzje i fakty polityczne są tylko jednym z nich. 

Np. w amerykańskich kampaniach prezydenckich nominacja Partii Demokratycznej czy Republikańskiej to właśnie splot wielu czynników — strategii, osobowości kandydata czy kandydatki ale też przypadku, błędów konkurencji, wydarzeń zewnętrznych. Decyzja, na którą sami kandydaci mają wpływ to wybór wiceprezydenta. To zależy tylko od kandydata/ kandydatki i sztabów. W Polsce takie decyzje — w systemie, gdy nie ma prawyborów — stoją przed liderami partii. To oni wybierają kandydata lub kandydatkę w wyborach prezydenckich.

Przed taką stoją teraz władze PiS, czyli w praktyce Jarosław Kaczyński. Oczywiście PiS jako partia z rozbudowanym aparatem sondażowym będzie miała zestaw danych dotyczących kandydatów z puli. Ale zdecyduję nie tylko dane, ale pewnie też i polityczna intuicja lidera. 

Czytaj więcej

Sondaż „Rzeczpospolitej”: Ruszyła gra o Pałac Prezydencki. Kto powinien być kandydatem na prezydenta?

Stawka większa niż 2025 

Nie ma wątpliwości, że obecna koalicja rządząca — mimo kilku dowiezionych obietnic, jak np. program „Aktywny Rodzic” czy in vitro  - jest w okowach kohabitacji z prezydentem Andrzejem Dudą. I nic się przez najbliższy rok nie zmieni, zwłaszcza że prezydent strategię kohabitacji ma bardzo asertywną. Koalicja oczywiście ma liczne problemy wewnętrzne, ale ograniczana jest przede wszystkim przez prezydenckie weto. Spaja ją m.in. frekwencja z 2023 roku. Polityków koalicji i PiS łączy przekonanie, że mimo tarć koalicja będzie trwała w obecnym kształcie przez najbliższe miesiące. Punktem zwrotnym będą wybory prezydenckie. Jeśli wygra kandydat PiS — a o to przecież gra Nowogrodzka - koalicja będzie skazana na kohabitację do końca kadencji. To może uruchomić procesy odśrodkowe, a potencjalnie — wybory wcześniejsze niż w 2027 roku.  

Nie ma symetrii jednak jeśli chodzi o możliwych kandydatów. Po stronie KO najsilniejszym kandydatem — co pokazał też niedawny sondaż dla „Rzeczpospolitej” - jest prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Swoje ambicje ma oczywiście też Radosław Sikorski. W 2020 chciał walczyć o nominację, gdy dochodziło do zmiany kandydata z Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ale sondaże zamówione wtedy przez PO pokazały, że największe szanse ma Trzaskowski. W 2024 może być podobnie. 

Po stronie PiS sytuacja nie jest tak jasna. Dwaj najbardziej rozpoznawalni politycy, najczęściej pojawiający się w rozważaniach medialnych — były premier Mateusz Morawiecki i były szef MON Mariusz Błaszczak — mają wysoką rozpoznawalność, której nie trzeba budować (jak trzeba było budować rozpoznawalność Andrzeja Dudy w 2014/2015 roku) ale też polityczną przeszłość, która po ewentualnej nominacji stanie się celem ataków KO. Dlatego w praktyce Nowogrodzka nie ma dziś jednego, oczywistego wyboru, tak jak ma go Koalicja Obywatelska. Stawka — jak już wspominano — jest ogromna, być może dotyczy losów całej polskiej prawicy w jej obecnym kształcie. Kaczyński musi się też liczyć z potencjalnym kandydatem „z zewnątrz” dehermetyzującym potencjalnie jego elektorat w I turze. 

Badania to nie wszystko 

PiS przed wyborami w 2015 roku w szeroki sposób badało socjologicznie polityczny grunt. Za tym poszła trafna decyzja o wyborze kandydata spoza najważniejszych ówczesnych polityków PiS, czyli Andrzeja Dudę. Teraz, w 2024 roku badania kandydatów i pola gry są też bardzo intensywne.

Ale same badania to nie wszystko. Nawet najlepsze badania nie zastąpią wyczucia chwili i samej osobowości potencjalnego kandydata.  Polityk dobry „na papierze” wcale nie musi się sprawdzać w morderczej kampanii prezydenckiej. Ta nawet w bardzo specyficznych warunkach 2020 roku była niezwykle zaciekła. Teraz będzie jeszcze zacieklejsza, bo bój toczy się naprawdę o najwyższą stawkę. Wszystko sprowadzi się do wyboru. Ale też od samej kampanii, bo prezydent Duda został prezydentem m.in. dzięki wysiłkom swojego sztabu, w tym Marcina Mastalerka. Teraz sam Mastalerek mówi, że jest namawiany do startu. I ustawia się w grze, w której kiedyś sam uczestniczył w innej roli. To prezes Kaczyński też musi brać pod uwagę. 

To paradoks, ale w polityce bardzo niewiele wydarzeń tylko i wyłącznie zależy od samych polityków. Nawet najbardziej wpływowi liderzy dużych partii są w pewnym sensie jak surferzy, których wzloty i upadki zależą częściowo od wydarzeń zewnętrznych, częściowo od fali przypadków i chaosu. To nie znaczy oczywiście, że strategia w polityce się nie liczy, ale cała polityka jest splotem bardzo wielu czynników, w których same decyzje i fakty polityczne są tylko jednym z nich. 

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
NIK krytycznie o sięganiu po pieniądze przez rząd PiS. „Nietransparentny proces”
Polityka
Paweł Kukiz o nowym ruchu politycznym. "Siła pomiędzy PiS-em a Konfederacją"
Polityka
Wspólny kandydat koalicji rządzącej na prezydenta w 2025 to szanse, ale i ryzyka
Polityka
Nie żyje Andrzej Milczanowski. Były szef MSW miał 85 lat
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Radosław Sikorski o żądaniach Marka Magierowskiego. „Ponawiam swój wniosek”