Mieszkający od wielu lat poza granicami Rosji Michaił Chodorkowski wystąpił w Berlinie podczas konferencji zorganizowanej przez Centrum Liberalnej Współczesności (Zentrum Liberale Moderne). Odniósł się do sytuacji nad Dnieprem w kontekście rosyjskiej ofensywy w obwodzie charkowskim, powolnych dostaw amerykańskiej pomocy do Ukrainy i deficytu pocisków, który odczuwa armia ukraińska. Przepraszał będących na sali „ukraińskich przyjaciół” i poprosił „by zatkali uszy”.
- Prawie przegraliśmy wojnę w Ukrainie – stwierdził.
„Lwów zostanie, jeżeli tam wejdą wojska NATO, jeżeli wejdzie Polska”.
- Przy takim układzie sił Ukraina do końca roku straci Charków. Do połowy przyszłego roku – Odessę. Równowaga sił będzie na poziomie 10-15 do jednego do końca 2025 roku. Do połowy 2026 roku Ukraina już będzie kontynuowała już tylko wojnę partyzancką, a Lwów zachowa, jeżeli wejdą tam wojska NATO, jeżeli wejdzie Polska.
Do połowy 2026 roku Ukraina już będzie kontynuowała już tylko wojnę partyzancką, a Lwów zachowa jeżeli wejdą tam wojska NATO, jeżeli wejdzie Polska.
I to wszystko jest lepszym scenariuszem pod warunkiem, że ukraińska armia będzie dzielnie walczyć, nie zważając na beznadziejność sytuacji – oznajmił Chodorkowski, cytowany przez redakcję Bild.
Czytaj więcej
W obliczu ofensywy wojsk Władimira Putina władze w Kijowie liczą, że USA zgodzą się na użycie swoich rakiet do uderzenia na terenie Rosji.
Odwoływał się do liczb i stwierdził, że Władimir Putin rocznie wydaje na wojnę 120 mld dolarów, czyli około 5,4 proc. rosyjskiego PKB i wykorzystuje pociski artyleryjskie warte 500 dolarów. - Pomoc europejska dla Ukrainy w ciągu dwóch lat wojny wyniosła 88 miliardów dolarów czyli 0,25 proc. PKB (UE-red.). Przy tym cena jednego pocisku (wyprodukowanego na Zachodzie — red.) waha się od pięciu do ośmiu tysięcy dolarów – mówił.
- A może należy zdradzić Ukrainę? Może Putin ją zawłaszczy i się uspokoi? A może uda się utargować kilka obwodów, a może nawet Kijów. Może. Ale w takiej sytuacji trzeba uczciwie powiedzieć Ukraińcom: zdradziliśmy was, skończcie z tym bezsensownym oporem – mówił Chodorkowski, zwracając się do państw Zachodu.
Ukraina wzmacnia obronę Charkowa
Sztab generalny armii ukraińskiej informował, że tylko w poniedziałek nad ranem doszło do ponad 30 walk z Rosjanami. Rosjanie 533 razy ostrzelali ukraińskie pozycje i nacierają w kilku miejscach, m.in. w obwodzie charkowskim, masowo używając dronów bojowych. Siły zbrojne Ukrainy przekonują zaś, że sytuacja jest całkowicie pod kontrolą i nie ma obecnie zagrożenia, że armii Putina uda się dojść do Charkowa. Ukraina wzmacnia istniejące fortyfikacje obronne i w trybie przyśpieszonym buduje nowe. Do obwodu charkowskiego skierowano też siły rezerwowe.
Czytaj więcej
Wbrew twierdzeniom rosyjskich blogerów Wołczańsk nie został zdobyty przez armię Kremla i Ukraińcy nadal go bronią. Możliwe nawet, że panują nad cał...
- Okupanci nie osiągają swojego celu – rozciągnięcia naszych sił i tym samym osłabienia Ukrainy na całej linii frontu do Charkowszczyzny po obwód doniecki – zapewniał w swoim codziennym przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski.
Michaił Chodorkowski zmienił zdanie, rok temu mówił inaczej
Michaił Chodorkowski na przełomie lat 1990. i 2000. był najbogatszym Rosjaninem, właścicielem jednej z największych w kraju korporacji naftowych „Jukos”. W 2003 został aresztowany i dekadę spędził za kratami. Putin ułaskawił go dopiero w 2013 roku i nakazał opuszczenie kraju. Wówczas Chodorkowski natychmiast wyleciał z Rosji do Niemiec. Od tamtej pory mieszka w Europie, jest autorem kilku książek i jednym z najgłośniejszych krytyków Putina. Po wybuchu rosyjskiej agresji na Ukrainę w lutym 2022 roku Chodorkowski wraz z innymi opozycjonistami rosyjskimi założył Antywojenny Komitet Rosji.
W marcu ubiegłego roku w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Chodorkowski przekonywał, że „Władimir Putin przegra tę wojnę” i uważał, że Kreml „nie utrzyma okupowanych terytoriów”.