Marek Kozubal: Białoruś widzi Szmydta jako dysydenta

Były sędzia Tomasz Szmydt ma powalczyć o polskie umysły. Tamtejsze władze i reżimowe media kreują go na dysydenta.

Publikacja: 17.05.2024 04:30

Tomasz Szmydt na konferencji prasowej w Mińsku

Tomasz Szmydt na konferencji prasowej w Mińsku

Foto: materiały prasowe

Ścigany listem gończym Tomasz Szmydt, były sędzia, który uciekł na Białoruś sam lub z udziałem białoruskich służb (świadczą o tym błędy językowe), prowadzi konto na platformie X (dawniej Twitter), które uczestniczy w wojnie informacyjnej skierowanej przeciwko Polsce.

Szmydt podaje informacje wybielające miński reżim, a obraz przez niego kreowany sprowadza się do przekazu, że Białoruś jest państwem stabilnym, bogatym (sankcje nie przynoszą skutków, na półkach sklepowych są polskie produkty), przyjaznym sąsiadom, które dba o polskie zabytki i historię. W opozycji do tego Polska według niego jest państwem totalitarnym, który uczestniczy w spisu amerykańskich służb.

Czytaj więcej

Jest list gończy za Tomaszem Szmydtem. Były sędzia zbiegł na Białoruś

Narracja zbieżna z propagandą rosyjską

Szmydt podaje dalej wpisy polityków i dziennikarzy prawicowych, które mogą być wygodne dla rosyjskiego (czytaj też: białoruskiego) przekazu. Po zamachu na premiera Słowacji Roberta Ficę podważają np. stwierdzenia o populistycznej prorosyjskiej postawie tego polityka. Jednocześnie promuje tzw. pojednanie polsko-białoruskie (oczywiście czerwono-zielone).

„Mówię jak jest. Polacy chcą pokoju a nie wojny” – oto clou jego przekazu, a także stwierdzenie: „założenie, że Rosja jest wrogiem Polski jest całkowicie błędne”.

Przez reżimowe białoruskie media przedstawiany jest jako polski dysydent. Jego wpisy nie mają dużego zasięgu na platformie X, bo przeważnie nie przekraczają 20 tys. odsłon. Narracja nie przebiła się do szerszej publiczności, bo polskie media – jak sam przyznał – nie zgodziły się na rozmowę z nim na żywo. Być może taka próba miała miejsce, gdy na jednym z ujęć Szmydt jakby miał podbite oko. „Białoruś, Mińsk, płace – trzepniętego w limo Tomasza Szmydta ja musze rozpropagować” (pisownia oryginalna – dop. red.) – takiego e-maila otrzymał jeden z dziennikarzy „Rz”. Być może była to próba nawiązania kontaktu i gotowości do „szczerej rozmowy poszkodowanego”.

Czytaj więcej

Kryminolog: działania Szmydta to cios w samo serce, trzeba odpolitycznić służby

Gdy Szmydt opowiada o błogim życiu w Białorusi, tamtejsze służby organizują kolejny atak migrantów na polską granicę, w więzieniach przebywają przeciwnicy polityczni Łukaszenki, w tym Polacy, a reżim uczestniczy po stronie Rosji w wojnie z Ukrainą.

Działania o charakterze inspiracyjnym

O co zatem chodzi? Jeżeli białoruskie media już teraz próbują kreować Szmydta na dysydenta, być może celem jest próba zbudowania ośrodka alternatywnego dla rządu tymczasowego, na czele którego stoi Swiatłana Cichanouska, który działa m.in. na terenie Polski i Litwy.

– Obawiam się, że jesteśmy świadkami momentu, w którym pan Szmydt staje się punktem odniesienia dla różnych frakcji prorosyjskich, takim punktem referencyjnym, do którego one się będą odnosić – mówił szef BBN Jacek Siewiera w TVN 24. Zwraca uwagę, że dziś „prorosyjska narracja w ekstremistycznych kręgach będzie powoływać się na Szmydta”. Dodaje, że możemy obserwować w przypadku Szmydta „konwersję z działań informacyjnych na działania o charakterze inspiracyjnym”.

Rosja ma długą tradycję swoistego hodowania elit, które następnie są przerzucane do innego państwa, aby stworzyć tzw. przyjazny rząd. Na początku lat 20. XX wieku, gdy Armia Czerwona parła na Zachód, za nią jechał tzw. tymczasowy rząd składający się z Polaków, m.in. Feliksa Dzierżyńskiego, Juliana Marchlewskiego i Feliksa Kona, a w czasie II wojny światowej w taki sposób Sowieci tworzyli na okupowanych terenach struktury PPR i Gwardii Ludowej, a potem Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego.      

Czytaj więcej

Szef BBN Jacek Siewiera: Na Białorusi Szmydt będzie hodowany na polityka

Czym jest wojna kognitywna?

Dzisiaj obserwujemy tzw. wojnę kognitywną. Grupa naukowców z John Hopkins University i Imperial College w Londynie w „Przeglądzie NATO” (maj 2021 r.) stwierdziła, że w wojnie kognitywnej ludzki umysł staje się polem bitwy. „Celem jest zmiana nie tylko tego, co ludzie myślą, ale także jak myślą i jak działają. Skutecznie prowadzona, kształtuje i wpływa na indywidualne i grupowe przekonania oraz zachowania, sprzyjając taktycznym lub strategicznym celom agresora. (…) Przeciwnik może całkiem realnie podporządkować sobie społeczeństwo bez uciekania się do jawnej siły lub przymusu” – opisali.

Celem takiej operacji jest tworzenie chaosu informacyjnego, budowanie podłoża do dalszych manipulacji i podważanie zaufania do instytucji państwowych. W ten sposób służby budują sieć agentury wpływu, aby w przyszłości w tym środowisku łowić osoby, które mogą wykonywać polecenia płynące z Kremla.

Ścigany listem gończym Tomasz Szmydt, były sędzia, który uciekł na Białoruś sam lub z udziałem białoruskich służb (świadczą o tym błędy językowe), prowadzi konto na platformie X (dawniej Twitter), które uczestniczy w wojnie informacyjnej skierowanej przeciwko Polsce.

Szmydt podaje informacje wybielające miński reżim, a obraz przez niego kreowany sprowadza się do przekazu, że Białoruś jest państwem stabilnym, bogatym (sankcje nie przynoszą skutków, na półkach sklepowych są polskie produkty), przyjaznym sąsiadom, które dba o polskie zabytki i historię. W opozycji do tego Polska według niego jest państwem totalitarnym, który uczestniczy w spisu amerykańskich służb.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Sondaż: Czy odsyłać z Polski ukraińskich poborowych?
Sądy i trybunały
Jest list gończy za Tomaszem Szmydtem. Były sędzia zbiegł na Białoruś
Sądy i trybunały
Kryminolog: działania Szmydta to cios w samo serce, trzeba odpolitycznić służby
Polityka
Niemiecka policja przewiozła migrantów do Polski. Reaguje Donald Tusk
Akcje Specjalne
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Polityka
Straż Graniczna poinformowała o przewiezieniu imigrantów z Niemiec. PiS: Wiedzą, że mogą
Polityka
Donald Tusk o Ursuli von der Leyen: Jesteśmy zaprzyjaźnieni