Anna Słojewska: Jerzy Buzek żegna się z Parlamentem Europejskim. Pasował do PE idealnie

Rezygnacja Jerzego Buzka ze startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, to rzecz niewyobrażalna. Nie tylko dlatego, że były premier był tu od początku. Ale też dlatego, że jak żaden inny polityk był do tej instytucji skrojony po prostu idealnie.

Publikacja: 24.04.2024 15:21

Jerzy Buzek z Ursulą von der Leyen

Jerzy Buzek z Ursulą von der Leyen

Foto: AFP

Każdy polityk, po raz pierwszy obejmujący mandat europosła, zdumiony jest jak bardzo jego nowe miejsce pracy różni się od polskiego Sejmu. Jedni zapadają w niebyt, bo nie mają ani merytorycznych, ani językowych kwalifikacji, żeby cokolwiek tu osiągnąć. Inni zostają jedną nogą w krajowej polityce i z Brukseli i Strasburga uczestniczą w polskiej nawalance.

Są i tacy, którym podoba się ten nowy — spokojniejszy i bardziej merytoryczny — sposób uprawiania polityki. I dobrze się w nim odnajdują. Buzek jest tego przykładem najwybitniejszym. Jest w nim kombinacja cech, które mogą prowadzić do sukcesu w każdej dziedzinie — talent, głęboka specjalistyczna wiedza (w jego przypadku to przemysł) i legendarna wprost pracowitość.

Czytaj więcej

Donald Tusk: PiS i Konfederacja chcą wyprowadzić Polskę z UE

Jerzy Buzek, czyli eurodeputowany ponad podziałami

Żeby osiągnąć sukces w PE, rozumiany jako przeprowadzanie własnych, nowatorskich inicjatyw, potrzebne jest coś jeszcze: umiejętność porozumiewania się z ludźmi o różnych poglądach. A tego w polskiej szkole politycznej nie uczą.

Może trudno w to uwierzyć, ale nigdy nie usłyszałam na temat byłego premiera żadnej negatywnej opinii. Dobrze mówili o nim wszyscy: od asystentów parlamentarnych, przez eurodeputowanych różnych ugrupowań, po unijnych komisarzy. Buzek owszem, krytykował PiS, ale zawsze merytorycznie. A tam gdzie mógł to z nominatami Jarosława Kaczyńskiego, dla dobra Polski, współpracował nawet w czasach największej wojny między PO i PiS.

Jerzy Buzek, pierwszy polski przewodniczący PE

Buzek zapisze w się w historii jako pierwszy, i na razie jedyny, polski przewodniczący PE. Swoją funkcję sprawował w latach 2009-2012 i było to pierwsze tak wysokie stanowisko w UE dla przedstawiciela z państwa, które weszło do Unii Europejskiej w ramach wielkiego rozszerzenia w 2004 roku.

Czytaj więcej

Wybory do Parlamentu Europejskiego. Ministrowie na "jedynkach" KO w wyborach. Mamy pełne listy

Bycie przewodniczącym PE to trudna funkcja, bardziej reprezentacyjna niż decyzyjna, a Buzek sprawował ją z godnością. Warto jednak tu powiedzieć o dwóch konkretach. Na zawsze zostanie z nami Esplanada Solidarności, czyli plac nazwany tym imieniem przed siedzibą PE w Brukseli. Buzek wywalczył ją we wcale niełatwych negocjacjach z władzami belgijskiej stolicy. To symboliczne osiągnięcie, bo na Esplanadę Solidarności zawita każdy, kto odwiedza unijne instytucje w Brukseli.

Od 2012 roku Buzek nieustannie był jednym z najbardziej pracowitych europosłów, a sympatię i kontakty wypracowane na szczeblu przewodniczącego wykorzystał do forsowania decyzji korzystnych dla Polski

Drugą wartą zapamiętania inicjatywą polskiego przewodniczącego PE była Europejska Wspólnota Energetyczna postulowana wspólnie z Jacques Delors, byłym legendarnym przewodniczącym Komisji Europejskiej. Już w 2010 roku Buzek zaproponował rzecz wydawało się rewolucyjną — wspólne zakupy gazu. Dziś stały się one rzeczywistością.

Energetyczne sukcesy Jerzego Buzka w Parlamencie Europejskim

Po zakończeniu kadencji na stanowisku przewodniczącego PE Jerzy Buzek, inaczej niż wszyscy jego poprzednicy, pozostał czynnym eurodeputowanym. Wydawało się, że ze szczytów parlamentarnej władzy trudno mu będzie wrócić do rytmu pracy szeregowego eurodeputowanego, niektórzy martwili się, że będzie po prostu oczekiwał jakichś innych stanowisk, bez specjalnej chęci do pracy. Nic bardziej mylnego.

Czytaj więcej

Jerzy Buzek: Zohydzanie Polakom Zielonego Ładu to cynizm

Od 2012 roku Buzek nieustannie był jednym z najbardziej pracowitych europosłów, a sympatię i kontakty wypracowane na szczeblu przewodniczącego wykorzystał do forsowania decyzji korzystnych dla Polski. Wymienić trzeba rozporządzenie gazowe SOS, które zobowiązuje państwa do udzielania sobie pomocy w razie braku gazu. Potem dyrektywę gazową, która objęła unijnymi wymogami konkurencji Nord Stream 2. Wreszcie fundusz sprawiedliwej transformacji, który w ramach Europejskiego Zielonego Ładu przewiduje miliardy euro wsparcia dla górniczych regionów.

Ostatnie lata to ciężka praca Jerzego Buzka na rzecz właśnie Zielonego Ładu. Uświadomienie Polakom, w tym na jego ukochanym Śląsku, że nie ma innej drogi niż zielona transformacja. Ale jednocześnie codzienna walka o to, żeby warunki, w jakich się ona dokonuje, były dla Polski jak najkorzystniejsze. Klubowi PO w nowej kadencji trudno będzie tę lukę po Jerzym Buzku wypełnić.

Każdy polityk, po raz pierwszy obejmujący mandat europosła, zdumiony jest jak bardzo jego nowe miejsce pracy różni się od polskiego Sejmu. Jedni zapadają w niebyt, bo nie mają ani merytorycznych, ani językowych kwalifikacji, żeby cokolwiek tu osiągnąć. Inni zostają jedną nogą w krajowej polityce i z Brukseli i Strasburga uczestniczą w polskiej nawalance.

Są i tacy, którym podoba się ten nowy — spokojniejszy i bardziej merytoryczny — sposób uprawiania polityki. I dobrze się w nim odnajdują. Buzek jest tego przykładem najwybitniejszym. Jest w nim kombinacja cech, które mogą prowadzić do sukcesu w każdej dziedzinie — talent, głęboka specjalistyczna wiedza (w jego przypadku to przemysł) i legendarna wprost pracowitość.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Awantura o LGBT. Wiceminister wyszedł ze studia, poseł kazał mu się pospieszyć
Polityka
Jarosław Kaczyński o klimacie: Temperatura była o 13 stopni wyższa i przyroda kwitła
Polityka
„Europa ludzkich spraw”. Lewica prezentuje swój program do PE
Polityka
Sondaż: Donald Tusk chce fortyfikować granicę wschodnią. Co sądzą o tym Polacy?
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne