Jędrzej Bielecki: Ameryka jednak uratuje Ukrainę, Republikanie nie chcą być odpowiedzialni za zwycięstwo Putina

Republikanie przerazili się, że zostaną obarczeni odpowiedzialnością za zwycięstwo Putina. I przez to przegrają wybory prezydenckie.

Publikacja: 16.04.2024 19:50

Mike Johnson i Donald Trump

Mike Johnson i Donald Trump

Foto: AFP

Piątek to będzie wielki dzień. Spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson zapowiedział, że podda wtedy pod głosowanie pakiet pomocy dla Ukrainy wart 60 miliardów dolarów. Kijów czeka na to od października.

Plan Donalda Trumpa był inny. Liczył, że blokując prace w Kongresie, wykaże, iż Joe Biden nie potrafi skutecznie kierować państwem. A to pozwoli mu odbić Biały Dom w listopadzie.

Czytaj więcej

USA: Przełom ws. pomocy dla Ukrainy? Sprawą zajmie się Izba Reprezentantów

Tyle że dużo wcześniej może zawalić się ukraiński front. Ostrzegał o tym kilka dni temu w Kongresie głównodowodzący siłami amerykańskimi w Europie generał Christopher Cavoli.

– Z mojego 37-letniego doświadczenia w wojsku wiem, że ten, kto nie ma amunicji, w końcu przegrywa – ocenił. A Ukrainie brakuje broni i amunicji przede wszystkim z powodu wstrzymania dostaw ze Stanów Zjednoczonych, jedynej potęgi zdolnej na krótką metę produkować uzbrojenie w podobnym tempie co Rosjanie.

Z mojego 37-letniego doświadczenia w wojsku wiem, że ten, kto nie ma amunicji w końcu przegrywa

generał Christopher Cavoli

Donald Trump przyjął niedawno Johnsona w swojej rezydencji na Florydzie, w Mar-a-Lago. Po spotkaniu oświadczył, że Ukraina powinna otrzymywać część wsparcia w formie pożyczek, a nie darowizn. Takie rozwiązanie zawiera odrębna ustawa, którą spiker chce poddać pod głosowanie, aby uspokoić republikanów o najbardziej izolacjonistycznych poglądach. Można też będzie w niej znaleźć zapis, że inna część środków będzie pochodziła z zysków z zamrożonych w Stanach Zjednoczonych aktywów rosyjskiego banku centralnego. Co prawda nadal lwia część wsparcia ma opierać się na funduszach przekazanych Ukraińcom z amerykańskiego budżetu, jednak zaznaczono, że ich głównym celem będzie zakup broni i amunicji w USA. A więc stworzenie miejsc pracy w Stanach.

Johnson chce rozbić wspólny front oporu demokratów i republikanów przeciw pomocy aliantom

Johnson zdecydował się też na rozbicie dotychczasowego pakietu o wartości 95 miliardów dolarów na trzy osobne ustawy. Jedna obejmie Ukrainę, inna Izrael (14 miliardów dolarów), a inna Tajwan i pozostałe kraje, które liczą na wsparcie Ameryki. Plan został nie tylko uzgodniony z Białym Domem, ale także z Senatem, choć ten ostatni przyjął już w lutym wspomniany pakiet pomocowy w pierwotnym kształcie.

Spiker ma nadzieję, że w ten sposób uda mu się rozbić grupę deputowanych, którzy z różnych powodów sprzeciwiają się uwolnieniu amerykańskiej pomocy. Na widok pacyfikacji ludności cywilnej w Strefie Gazy coraz więcej kongresmenów radykalnego skrzydła Partii Demokratycznej sprzeciwia się dalszemu wsparciu dla państwa żydowskiego. U republikanów takiego problemu nie ma. Jest za to problem ze wspieraniem Ukrainy. Oddzielenie tych rebelii stwarza większe szanse na sukces. Gwarancji jednak nie ma. Przeciwnie, Johnson opiera nadzieje na sukces na przejściowych koalicjach demokratów i republikanów, które w każdej chwili mogą się rozpaść.

Deputowany z Luizjany był do tej pory znany z bardzo izolacjonistycznych poglądów. Przypisywano go do frakcji MAGA (Make America Great Again) Partii Republikańskiej. Teraz jednak przeistoczył się w zwolennika nieograniczonej interwencji Ameryki za granicą.

– Wiemy, że świat patrzy na nas, zadaje sobie pytanie, jak zareagujemy. Mamy na świecie terrorystów, tyranów i straszliwych przywódców, jak Putin, Xi czy ci w Iranie. Oni wszyscy zastanawiają się, czy Ameryka przyjdzie na odsiecz swoim sojusznikom, czy obroni swoje interesy – tłumaczył Mike Johnson, ogłaszając, że w końcu podda pod głosowanie ustawę o wsparciu Ukrainy. Zapewnił też, że „zbytnio nie zastanawia się”, czy ta inicjatywa będzie kosztować go utratę stanowiska spikera, niewątpliwie trampoliny do wielkiej kariery politycznej.

Na widok pacyfikacji ludności cywilnej w Strefie Gazy coraz więcej kongresmenów radykalnego skrzydła Partii Demokratycznej sprzeciwia się dalszemu wsparciu dla państwa żydowskiemu. U republikanów takiego problemu nie ma.

Skrajna republikanka Marjorie Taylor Greene tym razem nie chciała rozstrzygnąć, czy na wiadomość o głosowaniu w sprawie pomocy dla Ukrainy podda pod głosowanie wniosek o usunięcie Johnsona ze stanowiska.

Trump wie, że z Putinem można wygrać tylko z pozycji siły

W normalnych okolicznościach taki ruch byłby na rękę Trumpowi. Gdy podobny los spotkał poprzednika Mike’a Johnsona Kevina McCarthy’ego, Kongres na wiele miesięcy został sparaliżowany. Nie może on przyjmować ustaw bez inicjatywy spikera. Widok podobnego chaosu w ostatnich miesiącach kadencji Joe Bidena umocniłby u Amerykanów wrażenie, że ich 82-letni przywódca nie jest już zdolny do skutecznego kierowania krajem.

Jednak Trump rozpoczął teraz wielotygodniowy proces w sądzie w Nowym Jorku, w którym jest oskarżony o krycie swojego romansu z gwiazdą porno Stormy Daniels. To być może nie wpływa na jego ocenę u najbardziej radykalnych wyborców, ale jest z pewnością trudne do przełknięcia przez centrowy elektorat, bez którego poparcia miliarder nie ma szans wygrać nadchodzących wyborów. Musi więc i on pokazać, że jest poważnym politykiem, który potrafi stanąć na wysokości zadania, gdy Ameryce grozi niebezpieczeństwo z zewnątrz. To obok coraz bardziej dramatycznej sytuacji na froncie jest podstawowym powodem, dla którego Trump uznał, że nie może spaść na niego odpowiedzialność za upadek Ukrainy.

Czytaj więcej

Mike Johnson pójdzie pod prąd? "Pomoc Ameryki dla Kijowa jest kluczowa"

Czy Ukraińcy mogą już spać spokojnie? Opierając się na rozmówcach miliardera, „Washington Post” ujawnił kilka dni temu, jak w razie odzyskania Białego Domu były prezydent chce przywrócić pokój. Ceną za niego miałoby być uznanie aneksji przez Rosję Krymu i Donbasu. W ten sposób, wierzy Trump, uda mu się w ciągu „24 godzin” dojść do porozumienia z Putinem.

W swojej książce „The art of the deal” miliarder już lata temu ostrzegał jednak, że do korzystnego porozumienia można dojść z przeciwnikiem, tylko wychodząc z pozycji siły. Bez uwolnienia teraz amerykańskiej pomocy dla Ukrainy tego warunku nie da się za kilka miesięcy spełnić.

Piątek to będzie wielki dzień. Spiker Izby Reprezentantów Mike Johnson zapowiedział, że podda wtedy pod głosowanie pakiet pomocy dla Ukrainy wart 60 miliardów dolarów. Kijów czeka na to od października.

Plan Donalda Trumpa był inny. Liczył, że blokując prace w Kongresie, wykaże, iż Joe Biden nie potrafi skutecznie kierować państwem. A to pozwoli mu odbić Biały Dom w listopadzie.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Wszystkie drogi republikanów prowadzą do Trumpa
Polityka
Wybory na prezydenta Litwy. Nausėda znów pokonał Šimonytė
Polityka
Miedwiediew komentuje słowa Sikorskiego. "Amerykanie są ostrożniejsi niż Polacy"
Polityka
Donald Trump wygwizdany i wybuczany na konwencji
Polityka
Czy Netanjahu zostałby aresztowany w Niemczech?
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy