Wybory samorządowe 2024. Magdalena Biejat: Nie zakazałabym Marszu Niepodległości

Na gruntach miejskich w stolicy może powstać 10 tysięcy mieszkań pod wynajem za ok. 1500 zł miesięcznie – twierdzi Magdalena Biejat, kandydatka na urząd prezydenta Warszawy, wicemarszałkini Senatu, Lewica Razem.

Aktualizacja: 05.04.2024 09:32 Publikacja: 05.04.2024 04:30

Magdalena Biejat

Magdalena Biejat

Foto: Nowa Lewica/mat.pras./Dawid Dobrogowski

Czym różni się wizja Warszawy Magdaleny Biejat od wizji stolicy Rafała Trzaskowskiego?

Różni się tym, że mam pomysł na to, jak Warszawa powinna się rozwijać, i odwagę, żeby ten pomysł realizować. Mam też wolę polityczną, żeby to robić. Dotyczy to zarówno budowy mieszkań na wynajem, jak i inwestowania w transport publiczny, nie tylko w metro, ale też w tramwaje i autobusy, również dalej od centrum. Dzisiaj łatwiej być zadowolonym z transportu, kiedy mieszka się przy linii metra, ale w dalszych dzielnicach, mniej centralnych, jest zdecydowanie gorzej. Myślę też o przestrzeni publicznej jako takiej, która powinna być zielona, przyjazna i dostępna dla wszystkich.

Jakie są pani trzy najważniejsze postulaty dla stolicy?

Budowa mieszkań i nowych osiedli społecznych w Warszawie. Pilnie potrzebujemy mieszkań, na które będzie stać klasę średnią, które dadzą szansę wyboru tym, których dzisiaj nie stać na kredyt, ale często też na wynajem. W naszym planie, który opracowaliśmy razem ze specjalistami, ok. 50-metrowe mieszkania powinny kosztować za wynajem ok. 1500 zł miesięcznie. Druga sprawa to edukacja, wyrównanie szans edukacyjnych we wszystkich dzielnicach po to, żeby każda szkoła publiczna, niezależnie od tego, w którym miejscu się znajduje, miała tak samo wysoki poziom, a nauczyciele szansę na dobrą pracę i dobre warunki pracy z uczniami. To oznacza zmniejszenie klas do 20 uczniów, zmianę charakteru świetlic, które nie powinny być przechowalniami, a przestrzeniami, gdzie realizowane są zajęcia dodatkowe. To wreszcie bezpieczne szkolne ulice z ograniczonym ruchem samochodowym. Trzecia rzecz to dostępna, bezpieczna przestrzeń. Zależy nam na mieście, które jest przyjazne, na którego placach i w parkach chce się spędzać czas, w którym jest miejsce i dla pieszych, rowerzystów, osób z niepełnosprawnościami czy osób starszych. To przestrzeń, która jest zielona, w której można uprawiać sport, która chroni nas przed upałami. Przestrzeń, która jest mądrze zaprojektowana, przez co piesi nie są z rowerzystami i kierowcami w ciągłym konflikcie.

Pilnie potrzebujemy mieszkań, na które będzie stać klasę średnią, które dadzą szansę wyboru tym, których dzisiaj nie stać na kredyt, ale często też na wynajem

Mówiła pani wcześniej, że powinno powstawać co roku 2000 miejskich mieszkań na wynajem. Skąd wziąć grunty pod budowę takich mieszkań?

Miejskie mieszkania będą powstawały na gruntach należących do miasta, które mamy już zlokalizowane – konkretne lokalizacje przedstawiliśmy w kampanii. Mowa o gruntach zlokalizowanych choćby przy ul. Stalowej na Pradze, to Stare Świdry na Białołęce, to działka w Śródmieściu przy ul. Marszałkowskiej, gdzie chcemy stworzyć nową Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową. To Warszawska Dzielnica Społeczna na granicy Woli i Bemowa, przy metrze Ursynów, brama wolska i Nowy Służewiec. Na tych gruntach może powstać 10 tysięcy mieszkań.

Co poza mniej spektakularnymi inwestycjami, jak uciążliwe dziury w drogach, bo Warszawa jest mocno podziurawiona, i czy podobnie jak prezydent Trzaskowski chce pani wyrzucić samochody z miasta?

Musimy inwestować w jak najlepszą infrastrukturę. Miejska infrastruktura powinna służyć wszystkim mieszkańcom, nie tylko kierowcom. Dlatego infrastruktura to dla nas także dostępność, więc również równe chodniki i ulice, po których da się bezpiecznie i wygodnie poruszać. To dobrze zsynchronizowane przejście dla pieszych, przez które nie trzeba biec na drugą stronę ulicy.

Kluczowy jest rozwój transportu publicznego, żeby stał się bardziej atrakcyjny od samochodu, żeby dawał mieszkańcom wolność od korków, żeby się na ten transport publiczny przesiedli. Chodzi nie tylko o podróże na drugi koniec miasta – dzisiaj mieszkańcy wielu dzielnic, np. Białołęki, mówią, że transport publiczny w ich okolicy jest tak zły, że w obrębie własnej dzielnicy poruszają się wyłącznie samochodem, bo jazda autobusem zajmowałaby im trzy razy więcej czasu.

Miejska infrastruktura powinna służyć wszystkim mieszkańcom, nie tylko kierowcom

Obecnie mniej więcej połowa warszawiaków na co dzień korzysta z transportu zbiorowego. Około miliona samochodów wjeżdża codziennie do miasta z okolicznych gmin. Nietrudno zgadnąć, jaki to ma wpływ na korki w Warszawie. Dlatego chcemy postawić na dobrze zintegrowaną z resztą systemu kolej miejską, która dla mieszkańców stolicy oraz okolicznych gmin może funkcjonować jako alternatywne metro. Na skrajnych stacjach metra powinny pojawić się parkingi, które mogłyby zatrzymać część samochodów przed wjazdem do centrum. Będziemy dążyć do szybszego uchwalenia ustawy aglomeracyjnej, dzięki której będziemy mogli mieć tramwaj dojeżdżający do podwarszawskich miejscowości.

Czy darmowy transport dla mieszkańców Warszawy jest możliwy?

Transport w Warszawie jest już dość tani. Wielu mieszkańców Warszawy, jak seniorzy, małe dzieci i uczniowie szkół podstawowych, może już dziś korzystać z darmowego transportu. Obecnie problemem są nie tyle ceny biletów, ale jakość funkcjonowania transportu publicznego. Mieszkańcy muszą mieć poczucie, że kiedy zaplanują podróż tym transportem, to rzeczywiście w zakładanym czasie szybko i wygodnie dojadą do celu.

Kolejna linia metra – kiedy i gdzie?

Musimy inwestować w metro, tu nie mam żadnych wątpliwości. Na pierwszy ogień równolegle powinniśmy budować czwartą i piątą linię metra, a trzecią przeprojektować w taki sposób, żeby dobrze służyła mieszkańcom Pragi-Południe, bo zasługują na to, żeby móc dojechać do centrum wygodnie, a nie z dwoma przesiadkami. W międzyczasie, zanim powstanie metro, na Gocławiu i w innych częściach miasta należy inwestować w tramwaje i tworzyć buspasy wszędzie tam, gdzie dzisiaj autobusy stoją w korku. To są rozwiązania, które w przeciwieństwie do metra da się szybko wprowadzić.

A ścieżki rowerowe? Czy jest jeszcze przestrzeń do tego, żeby chociażby w centrum te ścieżki były zrobione, bo jest ich mało, są fragmentaryczne i rowerzyści albo jeżdżą po chodnikach, albo walczą z kierowcami na drogach?

Moim marzeniem są ścieżki i drogi rowerowe prowadzone tak, żeby nie powodować konfliktu z pieszymi. Żeby były bezpieczne dla jednych i drugich. Chciałabym, żeby po Warszawie mogli się bezpiecznie przemieszczać nie tylko dorośli rowerzyści, którzy nie boją się robić slalomu między samochodami, ale także najmłodsi uczestnicy ruchu i osoby starsze. Chciałabym, żeby moja mama nie musiała się bać jazdy rowerem po mieście. Mam wrażenie, że dzisiaj w Warszawie ścieżki rowerowe projektowane są przez ludzi, którzy rzadko poruszają się rowerami. Najlepszym przykładem jest nowo oddana droga rowerowa na placu Trzech Krzyży, która wytyczona jest slalomem i dwa razy krzyżuje się z ciągiem pieszym, co będzie powodować nieustające konflikty. Musimy zacząć myśleć o drogach rowerowych jako o równoprawnych częściach infrastruktury miasta – ścieżki powinny być wyprowadzone na jezdnie, ale jednocześnie oddzielone z ruchu samochodowego tak, żeby wszyscy czuli się na nich bezpiecznie.

Mam wrażenie, że dzisiaj w Warszawie ścieżki rowerowe projektowane są przez ludzi, którzy rzadko poruszają się roweram

A da się odkorkować stolicę? I co z parkingami podziemnymi?

Odkorkowanie Warszawy, tak jak odkorkowanie jakiegokolwiek innego dużego miasta, nie jest do końca możliwe, ale można korki zmniejszać i sprawić, żeby użytkownicy transportu publicznego nie musieli się nimi martwić. To są moje cele i uważam, że są one do zrealizowania w ciągu kadencji, a już na pewno dwóch, jeśli warszawiacy chcieliby wybrać mnie na kolejną.

Jest problem z parkingami podziemnymi, jest brak miejskiego systemu informowania kierowców o tym, gdzie takie parkingi są. Niedawno toczyła się dyskusja na temat likwidacji parkingów na placu Konstytucji, ale niewiele osób wie, że tuż obok, przy metrze Politechnika, jest właśnie podziemny miejski parking. Parkingów podziemnych jest w Warszawie całkiem sporo, tylko miasto musi zacząć o nich informować i kierować tam kierowców.

A czy naprawdę to jest możliwe, żeby mieszkańcy Warszawy kąpali się w Wiśle?

Tak, sprawdziliśmy to, nie tylko na własnej skórze. Badania wskazują, że woda w Wiśle spełnia wszystkie wymagania dotyczące czystości dla kąpielisk. Problemem jest jednak silny nurt. Rozwiązaniem jest stworzenie basenów przepływowych, które pokazaliśmy na wizualizacji. Chcemy, żeby mieszkańcy rzeczywiście mogli korzystać z bogactwa, jakim jest wielka rzeka w centrum miasta, żeby mogli zażywać kąpieli bezpiecznie i w dobrych warunkach.

Jak skończyć z betonozą miasta, ale jednak rozbudowywać miasto, ale nie kosztem zieleni i wolnych przestrzeni?

Trzeba zacząć traktować zieleń jako element infrastruktury. Nie chodzi o to, żeby w ramach PR-owej akcji posadzić tysiąc albo 10 tysięcy drzew, tylko o to, żeby dzisiejsze zabetonowane place i ulice rozbetonowywać i tam tworzyć zieleń. Inna sprawa to ochrona zieleni, którą już w mieście mamy. Nie może być tak, że mieszkańcy muszą niemal przykuwać się do drzew, żeby bronić je przy kolejnych inwestycjach. Nowe osiedla powinny powstawać z uwzględnieniem terenów zielonych i przestrzeni rekreacyjnych. Warszawiacy chcą spędzać czas miło i zdrowo, a przy coraz silniejszych falach upałów zwyczajnie potrzebujemy zieleni w mieście, żeby żyć.

Nie chodzi o to, żeby w ramach PR-owej akcji posadzić tysiąc albo 10 tysięcy drzew, tylko o to, żeby dzisiejsze zabetonowane place i ulice rozbetonowywać i tam tworzyć zieleń

Skra będzie odbudowana, ale mieszkańcy protestują przeciwko budowaniu tam hali sportowej. Czy powinno dojść do tak masowej zmiany Skry wbrew okolicznym mieszkańcom?

Mieszkańcy protestowali od dawna i tego typu inwestycje powinny być przeprowadzane przy uwzględnieniu ich głosu. Dziwi mnie zaskoczenie urzędników ratusza, którzy powinni wcześniej wziąć pod uwagę wątpliwości ochocian, z którymi trzeba się liczyć.

Czy Pałac Saski powinien zostać odbudowany?

Nie. Jako posłanka głosowałam przeciwko odbudowie Pałacu Saskiego, bo zawsze uważałam, że są ważniejsze inwestycje w Warszawie. Potrzebujemy tego, żeby takie place, jak plac Piłsudskiego, nie były tylko pustyniami, które służą wyłącznie defiladom państwowym, ale żeby były przywracane mieszkańcom, aby mogli na nich spędzać czas.

Czy z placu Piłsudskiego powinno się usunąć pomnik smoleński oraz krzyż i przenieść gdzie indziej?

Nie, nie uważam tak. Pomnik smoleński był wtedy problemem, gdy chciano tam urządzać miesięcznice w obstawie policji, odcinając się murem od mieszkańców. Dzisiaj już to się nie dzieje. Jest to jeden z pomników, gdzie każdy może podejść, jeśli chce uczcić pamięć tych, którzy zginęli. Należy odpolitycznić to miejsce.

Czytaj więcej

„Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego”. Awantura o wieniec podczas miesięcznicy

Marsz 11 listopada organizowany przez narodowców powinien się rokrocznie odbywać?

Każdy ma prawo demonstrować i brać udział w manifestacjach, pod warunkiem że nie łamie prawa, nie zagraża mieszkańcom i nie głosi haseł, które są zakazane. Nie zakazałabym marszu 11 listopada, ale nie wahałabym się go rozwiązać, gdyby się okazało, że są ku temu przesłanki.

A marsze równości, parady równości powinny się cyklicznie odbywać w stolicy?

Oczywiście, że powinny się odbywać. To jest wydarzenie, na które chodzę zawsze z dziećmi i mężem, które jest ważnym wyrazem tego, że chcemy, żeby wszyscy w Polsce i w Warszawie czuli się u siebie. To jest święto tolerancji, otwartości, kolorowe święto, które mówi o tym, że wszyscy mamy prawo do pełni życia i do pełni praw.

Wspomniała pani o mężu. Czy wasze relacje wyglądają podobnie jak na słynnym, usuniętym już filmiku Rafała Trzaskowskiego?

Że on siedzi w kuchni, a ja gotuję i sprzątam? Nie. Mój mąż ma tego pecha, że to żona robi kampanię wyborczą, ale okna myliśmy razem.

Czy tęcza powinna wrócić na plac Zbawiciela?

Tak. Tęcza była bardzo lubiana przez warszawiaków. To był miły akcent na placu Zbawiciela. Gdyby pojawiła się taka inicjatywa, żeby tęcza wróciła, byłabym za.

A jak bardzo stolica przechyliłaby się w lewo, gdyby została pani prezydentką Warszawy?

Takie sprawy, jak dobra edukacja, dostępne mieszkania czy bezpieczna i przyjazna przestrzeń, są poza sporem lewicy z prawicą. To sprawy, na których powinno nam zależeć ponad podziałami. Chcę, żeby każdy w mieście czuł się dobrze i mógł organizować swoje życie, jak chce, niezależnie od tego, na kogo głosował w wyborach. Tak długo oczywiście, jak nie będzie krzywdzić innych.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Dlaczego Rafał Trzaskowski nie zjadł świerszcza, czyli kto zyskał na warszawskiej debacie

Czy jeżeli doszłoby do reelekcji Trzaskowskiego, ale za kilka miesięcy ubiegałby się o prezydenturę kraju, to czy będzie pani ponownie kandydować na prezydenta Warszawy?

Najprawdopodobniej tak, ale zobaczymy, co się wydarzy. Niewykluczone, że po drugiej turze okaże się, że to nie Rafał Trzaskowski zostanie prezydentem.

A czy pani mogłaby zostać wiceprezydentem stolicy u Rafała Trzaskowskiego?

O tym, kto będzie wiceprezydentem, kto będzie współtworzył miasto, będziemy rozmawiać po wyborach, kiedy już będziemy znali wyniki. Zachęcam wszystkich do głosowania na zmianę. A w tych wyborach zmiana to Magdalena Biejat.

Polityka
Sondaż: Polacy krytycznie o decyzji Donalda Tuska i wysyłaniu ministrów do PE
Polityka
Druga rekonstrukcja rządu już na horyzoncie. Czerwiec czy jesień?
Polityka
Rewolucja w pracach Sejmu. Szymon Hołownia ma projekt nowego regulaminu
Polityka
Sondaż: Co czwarty wyborca PiS wierzy w rozpad PiS
Polityka
Awantura o LGBT. Wiceminister wyszedł ze studia, poseł kazał mu się pospieszyć