Reklama

Kto stoi za taśmami Daniela Obajtka?

CBA nie stosowało kontroli operacyjnej w gabinecie prezesa Orlenu Daniela Obajtka – wynika z naszych ustaleń. Najbardziej prawdopodobna hipoteza? Prywatne porachunki.

Aktualizacja: 04.04.2024 06:21 Publikacja: 04.04.2024 04:30

Daniel Obajtek

Daniel Obajtek

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Lakoniczne, bez dowodów, powtarzające tezy Onetu – tak w skrócie można opisać treść zawiadomienia, jakie złożył w prokuraturze pełnomocnik Daniela Obajtka w sprawie nielegalnego nagrania jego rozmowy z dziennikarzem „Gazety Polskiej” Piotrem Nisztorem. Onet opublikował je w połowie marca, po blisko sześciu latach od powstania nagrania.

Nagrania w połowie marca ujawnił Onet. Kto za nimi stał? Czy ustali to prokuratura?

Pełnomocnik Obajtka podejrzewa CBA i sugeruje, że założenie nielegalnego podsłuchu w gabinecie ówczesnego prezesa Orlenu to nadużycie uprawnień (przestępstwo z art. 231 par. 1 kk).

– Prowadzimy postępowanie sprawdzające. Będziemy weryfikować informacje zawarte w zawiadomieniu pełnomocnika osoby pokrzywdzonej. Nie wykluczamy przesłuchania pokrzywdzonego na okoliczność posiadanej przez niego wiedzy, i w celu ewentualnego pozyskania dokumentacji związanej z rzekomym prowadzeniem tych podsłuchów – mówi nam prok. Szymon Banna, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Kto zamontował podsłuch w gabinecie prezesa Orlenu?

„Daniel Obajtek, krótko po tym, jak w lutym 2018 r. został szefem Orlenu, miał założony podsłuch w swoim gabinecie. Źródła Onetu twierdzą, że pluskwa była elementem nieformalnej akcji CBA, które chciało zebrać operacyjne materiały na Obajtka” – pisał Onet. Według portalu „pluskwa miałaby zostać założona z inicjatywy CBA przez współpracownika tajnej policji zatrudnionego w Orlenie. Chodziło o to, by zebrać materiały na Obajtka i go sprawdzić, mieć na niego „trzymanie”.

Reklama
Reklama

Jak się dowiedzieliśmy, pełnomocnik Obajtka – mec. Wojciech Nartowski – w zawiadomieniu przytacza głównie ustalenia Onetu. Sugeruje, że „nieustaleni funkcjonariusze CBA” przez pięć miesięcy – od lutego do czerwca 2018 r. – przełamując elektroniczne zabezpieczenia, założyli w gabinecie prezesa urządzenia podsłuchowe i stosując podsłuch, narazili na ujawnienie tajemnic spółki, a opublikowanie rozmów naruszyło prawo do prywatności.

O tym, że kontrola operacyjna CBA była nielegalna – według adwokata – świadczy fakt, że w tym czasie wobec prezesa Obajtka nie toczyło się żadne śledztwo o przestępstwa, co do których można byłoby ją stosować. Także według wiedzy „pokrzywdzonego” służby prowadziły działania „bez wymaganych prawem zgód”. W doniesienie jest i sugestia, której nie ma w mediach, że nagranie może być zmanipulowane. Pełnomocnik Obajtka nie wskazuje, kto odpowiadał za bezpieczeństwo w spółce, w tym w jego gabinecie.

Czytaj więcej

Daniel Obajtek miał być podsłuchiwany przez CBA. Komentarz byłego prezesa Orlenu

Czy CBA faktycznie podsłuchiwało Daniela Obajtka?

Szefem pionu bezpieczeństwa w Orlenie przez całą kadencję Obajtka był Zbigniew Lasek, były naczelnik wydziału realizacyjnego w CBA („Wyborcza” trzy lata temu ujawniła, że w Orlenie jest siedmiu funkcjonariuszy tej formacji).

Jak utrzymują nasze źródła w służbach, teoria o nieformalnej akcji CBA może być jednak jedynie przykrywką do kamuflażu źródła nagrań. Nasi informatorzy twierdzą, że CBA nigdy nie stosowało kontroli operacyjnej w postaci podsłuchów w gabinecie Daniela Obajtka. Śledztwo prokuratury może to wykazać.

Czy służba mogła podsłuchiwać nielegalnie, poza oficjalnym obiegiem? Przy obowiązujących rygorach to wątpliwe.

Reklama
Reklama

Według naszej wiedzy w 2018 r. w gabinecie szefa Orlenu były wdrożone procedury bezpieczeństwa informacji (urządzenia antypodsłuchowe uniemożliwiające podsłuchiwanie z zewnątrz i wewnątrz), a mniej więcej trzy lata temu wzmocniono je na bazie wytycznych ABW. Przed wejściem do sekretariatu prowadzącego do gabinetu Obajtka postawiono dodatkowo specjalną bramkę – wykrywa telefony komórkowe, podsłuchy miniaturowe, a nawet ostre elementy.

Czytaj więcej

Taśmy Daniela Obajtka. Prezes Orlenu: Jacek Sasin chce mnie wykończyć

Orlen nie odpowiedział na pytania „Rzeczpospolitej” o to, jak był chroniony gabinet Obajtka w czasie, gdy go nagrano. „Obszar ochrony informacji w ramach Grupy ORLEN podlega najwyższym, aktualizowanym na bieżąco standardom. Działania mające na celu zabezpieczenie informacji strategicznych dla spółki mają charakter kompleksowy i wieloaspektowy” – odpowiedziano na nasze pytania.

Jaki mógł być powód podsłuchiwania Obajtka?

„Źródło wewnętrzne” w spółce jest najbardziej prawdopodobną hipotezą. – Celem mogły być „haki” i pieniądze – mówi nam funkcjonariusz służb.

Dlaczego nagrania sprzed sześciu lat wyszły na jaw dopiero teraz? Nasi informatorzy wskazują, że może chodzić o zbliżające się wybory parlamentarne. Obajtek ma startować do europarlamentu jako „jedynka” z Podkarpacia (Rzeszów) – to mandat dla PiS pewny. Według naszej wiedzy „taśmy Obajtka” nadszarpnęły wizerunek byłego prezesa Orlenu, ale nie na tyle, by wycofać jego kandydaturę.

– Prezes Kaczyński ostatecznie podejmie decyzje i ogłosi listę kandydatów w wyborach do PE w trzeciej dekadzie kwietnia. Na teraz Obajtek ma „jedynkę” – mówi nasze źródło w partii. – Wielu działaczy chciałoby dostać takie miejsce i startować z Podkarpacia – dodaje nasz informator.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Jaki wpływ na polską scenę polityczną będzie miał atak USA na Wenezuelę?
Polityka
„Tu są warianty wojenne, nie ma części wspólnych”. Grzegorz Schetyna o relacjach rządu z prezydentem
Polityka
Czy Morawiecki odejdzie z PiS? Jarosław Kaczyński ma problem z byłym premierem
Polityka
Bosak o zatrzymaniu Maduro: Iluzje liberalnych instytucji nie rządzą
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama