W piątek przed komisją badającą wykorzystanie w Polsce oprogramowania szpiegowskiego Pegasus stanie prezes PiS Jarosław Kaczyński. Przydacza, członka komisji, pytano jakie pytania będzie zadawał prezesowi PiS.
Komisja śledcza ds. afery Pegasusa
Jarosław Kaczyński przed komisją ds. Pegasusa. „Może być pytany o decyzje dotyczące przyczyn stosowania oprogramowania”
- Te pytania będę zadawał wtedy, kiedy rozpocznie się przesłuchanie — odparł.
Jak działa oprogramowanie Pegasus
- Jasnym jest, że prezes Kaczyński nie zajmował się sprawami technicznymi, wykonawczymi, jeśli chodzi o działanie polskich służb. Prezes Kaczyński może być pytany o sprawy natury prawnej czy sprawy natury decyzji dotyczących przyczyn stosowania tego oprogramowania — dodał dopytywany jaki charakter będą miały pytania, jakie zada prezesowi swojej partii.
- Myślę, że tu decyzje podejmowały służby w oparciu o ich potrzeby. Zobaczymy jaką prezes ma wiedzę co do powodów zakupienia (Pegasusa) - dodał.
- Wiemy z przecieków medialnych, że w sprawie jednego z polityków opozycji postępowanie było prowadzone w wątku kryminalnym, a nie politycznym. Nie może być tak, że tylko dlatego, że ktoś jest politykiem, ma być wyłączony z jakichś działań. Wtedy politycy staliby ponad prawem — dodał przyznając następnie, że chodzi o śledztwo ws. nieprawidłowości w urzędzie miasta Inowrocławia, którym rządził ojciec Krzysztofa Brejzy, polityka PO, Ryszard Brejza (dziś senator). Brejza był inwigilowany Pegasusem w czasie, gdy był szefem sztabu wyborczego PO przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński, stając przed komisją ds. Pegasusa, pokaże, jakim był realnym szefem państwa i jakim jest liderem partii. Jeśli straci nerwy, ok...
Marcin Przydacz o Pegasusie: Politycy próbowali stwarzać niestworzone historie
- Tam w Inowrocławiu działy się rzeczy wątpliwe prawnie, służby miały to na ataku. To, że ktoś jest politykiem, mogło być elementem niedominującym — dodał.
Przydacz mówił też, że "małżeństwo Brejzów (Krzysztof i Dorota Brejza) starało się upolityczniać trochę tę sprawę i stawiać wszystkich podsłuchiwanych przez służby w roli ofiary".
- Tymczasem służby powinny mieć takie instrumenty, chociażby do zwalczania zorganizowanej przestępczości, czy też działalności przeciwko państwu polskiemu — podsumował.
- Kluczowe jest odarcie tej sprawy z fałszywych narracji. Dużo rzeczy było w niejawnościach, w związku z czym wielu polityków próbowało to wykorzystywać do swoich celów politycznych, budując niestworzone historie — mówił też Przydacz.