Dziemianowicz-Bąk była pytana o to czy możliwe jest skrócenie tygodnia pracy, o czym Lewica mówiła w kampanii wyborczej.
- Prowadzimy analizy dotyczące czasu pracy, długości urlopów, dni pracy — odparła.
- Zdajemy sobie sprawę z kilku kwestii. Po pierwsze z tego, że Polki i Polacy są społeczeństwem, które jest jednym z najbardziej obciążonym pracą w Europie, wcale nie przekłada się na efektywność pracy — mówiła minister.
- Przyglądamy się pilotażom, eksperymentom, które same firmy wprowadzają, jeśli chodzi o skrócenie tygodnia pracy. Ostatnio firma Herbapol zdecydowała się na wprowadzeniu takiego pilotażu. Pilotażowy kierunek jest moim zdaniem formą słuszną - dodała Dziemianowicz-Bąk.
Czytaj więcej
Dzięki AI wzrośnie produktywność firm, wiele dotychczasowych zawodów stanie się zbędnych, ale powstaną też zupełnie nowe. Ludzie zyskają masę wolne...
- Czy miałby być to czterodniowy tydzień pracy, czy 35 godzin, to byłoby przedmiotem dyskusji — mówiła też minister.
- Jako polityczka, jako posłanka Lewicy jestem „za”. Jako ministra rodziny też uważam, że coś zrobić trzeba. Natomiast stanowiska rządu, jako całego, nie ma. Liczymy, sprawdzamy, badamy, skłaniamy się ku rozwiązaniom dotyczącym pilotażu. Ja skłaniam się ku propozycjom Donalda Tuska mówiącym o skróceniu czasu pracy do czterech dni — pierwsze analizy wskazują, że skrócenie o dzień byłoby łatwiejsze niż skrócenie o kilka godzin — podsumowała.
Dziemianowicz-Bąk spytano też czy w tej kadencji Sejmu możliwy jest projekt w sprawie skrócenia czasu pracy.
- Ja osobiście bardzo bym chciała, aby jeszcze w tej kadencji dyskusja się odbyła - odparła.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odpowiada Ryszardowi Petru: Polacy przyzwyczaili się do zakazu handlu w niedzielę
Minister zapytano następnie o przywrócenie handlu w niedzielę i o wypowiedź posła Trzeciej Drogi, Ryszarda Petru, który stwierdził, że w tym zakresie „ma problem z Lewicą”, bo projekt w takiej sprawie powinien przygotować resort Dziemianowicz-Bąk.
- W tej sprawie prowadzimy analizy, wsłuchujemy się w głos społeczny. I ten głos niekoniecznie współbrzmi z tym, co pan poseł Ryszard Petru twierdzi. Polacy przyzwyczaili się do tego, że handel w niedzielę się nie odbywa w takiej skali, w jakiej odbywał się swego czasu. W handlu pracują przede wszystkim kobiety, ponad 60 proc. pracowników handlu to pracownice. To często matki, osoby które chciałyby spędzić weekend ze swoimi dziećmi. Ja jestem sceptyczna wobec tych propozycji. Wywodzę się z Lewicy, Lewica ma sceptyczne podejście do czasu pracy — odparła.
Problem z obchodami święta Żołnierzy Wyklętych polega na tym, że do jednego worka prawica wrzucała przez lata bohaterów i zbrodniarzy
- Na ten moment nie prowadzimy żadnych prac nad projektem ograniczającym zakaz handlu w niedzielę. Oczywiście chcemy taką dyskusję o pracownikach, a przede wszystkim pracownicach handlu przeprowadzić, także w ramach Rady ds. Kobiet na Rynku Pracy, którą powołałam przy ministerstwie — dodała.
A co Dziemianowicz-Bąk doradzałaby Petru?
- Ja nie jestem uprawniona do tego, by doradzać Ryszardowi Petru jak radzić sobie z różnymi problemami. Lewica problemu ze swoim stanowiskiem nie ma My uważamy, że pracownicy handlu zasługują na dzień wolny, na szansę kontaktu z rodziną. A jeśli Petru jako konsument ma kłopot ze zorganizowaniem sobie czasu zakupów to myślę, że nie minister pracy jest od doradzania mu — ucięła temat.
Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o Józefie „Ogniu” Kurasiu: Zbrodniarz
Minister spytano też o jej stosunek do obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych.
- Problem z obchodami święta Żołnierzy Wyklętych polega na tym, że do jednego worka prawica wrzucała przez lata bohaterów, takich jak rotmistrz (Witold) Pilecki i zbrodniarzy takich jak (Józef „Ogień”) Kuraś. Moje zadanie, nasze zadanie, zadanie koalicji 15 października jest oddzielić jedno od drugiego. O bohaterach pamiętajmy, ale nie czcijmy tych, którzy zasłynęli ofiarami — podkreśliła.