Wydarzenia w Caracas nabierają tempa. Ledwie w weekend odbyło się referendum, w którym rzekomo 95 proc. głosujących poparło inkorporację wielkiej jak pół Polski (160 tys. km kw) części Gujany o nazwie Essequibo a już autorytarny przywódca kraju mianował dowódcę tego, co ma się stać nową prowincją Wenezueli. Będzie nim generał Alexis Rodriguez Cabello. Część wojska została przesunięcia na wschodnią granicę kraju.
Sam Maduro, były kierowca autobusu, który kontynuuje dzieło swojego poprzednika Hugo Chaveza doprowadzenia do kompletnej ruiny Wenezueli, pokazał nową oficjalną mapę państwa już z Essequibo. Dał też koncernom naftowym, które zaczęły wydobycie ropy na spornym terenie, trzy miesiące na wycofanie się.
Sprawa wygląda na tyle poważnie, że prezydent Gujany Irfaan Ali zadzwonił do sekretarza stanu USA Antony Blinkena i uzyskał od Stanów gwarancje, że w razie potrzeby przyjdą z pomocą Gujanie. W piątek ma się w tej sprawie odbyć posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Czytaj więcej
Nicolas Maduro, prezydent Wenezueli, nakazał stworzenie nowego stanu Gujana Esequiba. To następstwo niedzielnego referendum, w którym mieszkańcy We...
Konfliktem jest zaniepokojona Brazylia. Prezydent Luis Inacio Lula da Silva rozmawiał tak z Maduro jak i z Irfaanem. Wysłał też dodatkowe jednostki wojskowe na północną granicę kraju.
Spór o Essequibo toczy się od 1777 roku kiedy w ramach imperium hiszpańskiego region został przypisany Wenezueli. Jednak w 1841 prowincję włączyła do swojej kolonii Wielka Brytania.
Sprawa odżyła teraz, gdy Gujana zaczęła przyznawać koncesję na wydobycie ropy koncernom zagranicznym, w tym Exxon Mobil i Total. Maduro, którego w przyszłym roku czekają wybory prezydenckie, znalazł w ten sposób środek do mobilizacji społeczeństwa. Kondycja gospodarcza kraju jest bowiem tragiczna.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Ale jest też szerszy kontekst. Maduro utrzymuje bliskie związki z Rosją, co po części pozwoliło mu przetrwać sankcje nałożone przez USA. Teraz konflikt pod bokiem Ameryki byłby dla Putina dobrym sposobem na odciągnięcie uwagi Waszyngtonu od wspierania Ukrainy. Już teraz tak się dzieje z powodu walk w Strefie Gazy. W środę Senat odrzucił prośbę Białego Domu o dalsze wsparcie dla Kijowa (60 mld USD).