Le Pen: nadchodzi rewolucja w Unii

Dla liderki Zjednoczenia Narodowego sukces Geerta Wildersa to zapowiedź zwycięstwa skrajnej prawicy w całej zjednoczonej Europie. Może mieć rację.

Publikacja: 24.11.2023 03:00

Niemal 1/3 Francuzów chce już w pierwszej turze wyborów prezydenckich głosować na Marine Le Pen

Niemal 1/3 Francuzów chce już w pierwszej turze wyborów prezydenckich głosować na Marine Le Pen

Foto: AFP

Wyniki wyborów w Holandii z niepokojem przyjęli wszyscy przywódcy partii we Francji poza Marine Le Pen.

– Oczywiście, że się cieszę. To sygnał, że po wyborach w czerwcu możliwa jest zupełnie nowa równowaga sił w Parlamencie Europejskim i powrót do idei Europy narodów. Ludzie mają już dosyć niekontrolowanej, wręcz chaotycznej migracji – oświadczyła we France Inter.

Czytaj więcej

Holandia ostro w prawo. Populista Geert Wilders wygrał wybory

Sondaże przyznają jej rację. Wynika z nich, że Zjednoczenie Narodowe (RN) z łatwością wygra głosowanie za nieco ponad pół roku. Zdaniem Ifop może liczyć na 28 proc. głosów wobec 19 proc. dla liberalnego ugrupowania Emmanuela Macrona Renaissance, 9 proc. dla Partii Socjalistycznej, 8 proc. dla gaullistowskich Republikanów i 7 proc. dla innej partii skrajnej prawicy – Reconquête! Érica Zemmoura.

– RN staje się największym ugrupowaniem Francji – uważa wybitny politolog i autor kilku książek poświęconych francuskiej skrajnej prawicy Pascal Perrineau.

Jeśli zsumować głosy Zjednoczenia Narodowego i Reconquête, to okazuje się, że ta część elektoratu jest już niemal dwa razy większa niż zaplecze obecnego prezydenta. Renaissance wciąż zresztą nie ustaliło, kto będzie liderem jego listy w eurowyborach. W przypadku partii Le Pen tej roli podjął się formalny przywódca ugrupowania, 28-letni Jordan Bardella.

Czytaj więcej

Geert Wilders wygrywa wybory w Holandii. Będzie referendum ws. wyjścia z UE?

Sama liderka partii mierzy wyżej: chce wygrać wybory prezydenckie za trzy i pół roku. Ifop wskazuje, że w pierwszej turze uzyskałaby 31 proc., gdyby Macron (nie może ubiegać się o trzecią kadencję) wystawił kandydaturę swojego byłego premiera Édouarda Philippe’a (26 proc.), a nawet 33 proc., gdyby musiała się zmierzyć z innym przedstawicielem tego obozu, obecnym ministrem edukacji Gabrielem Attalem. Pomijając twórcę V republiki, generała De Gaulle’a, więcej niż 30 proc. głosów w pierwszej turze uzyskał jedynie Valéry Giscard d’Estaing w 1974 r., François Mitterrand w 1988 r. i Nicolas Sarkozy w 2007 r. I każdy z nich w drugiej turze wygrał wybory.

Pozostali konkurenci Le Pen o zwycięstwie mogą jak na razie tylko marzyć, skoro lider radykalnej, lewicowej Francji Niepokornej Jean-Luc Mélenchon może liczyć tylko na 15 proc. poparcia, reprezentujący barwy Republikanów Laurent Wauquiez dostałby 5 proc., podobnie jak socjalista Olivier Faure.

Wzrost poparcia Le Pen zanotowała po gwałtownych zamieszkach latem, kiedy młodzież imigrancka wyszła na ulice, aby zaprotestować przeciwko nieumyślnemu zabiciu przez policjanta nastolatka pochodzenia arabskiego. Udział Le Pen w manifestacji przeciwko antysemityzmowi i w obronie Izraela w połowie listopada był też ważnym etapem procesu odcinania się liderki ZN od faszystowskich korzeni swojego ojca (2/3 Francuzów poparło tę inicjatywę).

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Superpaństwo? Unii bardziej grozi dezintegracja

Jednak Perrineau wskazuje, że siła Zjednoczenia Narodowego ma znacznie głębsze podstawy socjologiczne. Jednym z czynników jest alians klas ludowych z drobną burżuazją. 49 proc. robotników głosuje na to ugrupowanie: to zjawisko znane. Teraz jednak okazuje się, że stawia na nie 45 proc. pracowników najemnych, 19 proc. menedżerów i przedstawicieli wolnych zawodów i 38 proc. rzemieślników. Na RN głosuje 49 proc. bezrobotnych, ale też aż 32 proc. właścicieli przedsiębiorstw.

Podobnie jest z wiekiem: partia Le Pen to pierwszy wybór wszystkich grup poza tą, która obejmuje osoby powyżej 65. roku życia (obawa przed utratą emerytur). Popiera ją choćby 38 proc. osób w wieku 18–34 lata czy 34 proc. w wieku 35–49 lat.

Do niedawna Zjednoczenia Narodowe rosło przede wszystkim kosztem umiarkowanej prawicy, Republikanów. Ale to już przeszłość. Teraz żywi się właściwie całym elektoratem. Jest gotowych na nią postawić 38 proc. Francuzów, którzy deklarują się jako niezdecydowani, 16 proc. głosujących na Partię Socjalistyczną, 14 proc. wyborców Reconquête!, 22 proc. zwolenników Republikanów, a nawet 4 proc. sympatyzujących z Francją Niepokorną.

Wyniki wyborów w Holandii z niepokojem przyjęli wszyscy przywódcy partii we Francji poza Marine Le Pen.

– Oczywiście, że się cieszę. To sygnał, że po wyborach w czerwcu możliwa jest zupełnie nowa równowaga sił w Parlamencie Europejskim i powrót do idei Europy narodów. Ludzie mają już dosyć niekontrolowanej, wręcz chaotycznej migracji – oświadczyła we France Inter.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
W USA trwają antyizraelskie protesty na uczelniach. Spiker Johnson wybuczany
Polityka
Kryzys polityczny w Hiszpanii. Premier odejdzie przez kłopoty żony?
Polityka
Mija pół wieku od rewolucji goździków. Wojskowi stali się demokratami
Polityka
Łukaszenko oskarża Zachód o próbę wciągnięcia Białorusi w wojnę
Polityka
Związki z Pekinem, Moskwą, nazistowskie hasła. Mnożą się problemy AfD