Sztaby i przedstawicieli sześciu ogólnokrajowych komitetów wyborczych dzieli wiele, ale łączy kilka przekonań dotyczących ostatnich godzin kampanii. Jedno założenie dotyczy próby przekonania osób jeszcze niezdecydowanych, drugie – mobilizacji własnych zwolenników, również w ramach kampanii indywidualnych kandydatów i kandydatek.
Kilkanaście godzin po debacie w TVP o jej przebiegu najwięcej mówią politycy PiS. – Zdecydowanie uznajemy debatę za sukces premiera Morawieckiego i sztabu. Debata sprawiła, że nasi zwolennicy w ostatnich dniach kampanii wyborczej dostali jasny sygnał do mobilizacji. W ten tydzień wchodzimy z impetem – przekonuje jeden z naszych rozmówców z okolic sztabu PiS. Jak podkreśla, na szkodę PO zadziałały przede wszystkim nadmiernie rozkręcone przed debatą oczekiwania.
Czytaj więcej
Główni antagoniści w debacie TVP: Mateusz Morawiecki i Donald Tusk, dla których cała reszta miała być tylko tłem, zdecydowanie zawiedli. Retoryczni...
PO: Sytuacja bez zmian
Politycy PO, z którymi z kolei rozmawialiśmy, przekonują, że debata nie przyniosła żadnych większych zmian. Jest oczywiście świadomość, że w debacie Tusk mógł wypaść lepiej, ale dobre oceny, które zbierają wystąpienia lidera Polski 2050 Szymona Hołowni oraz Joanny Scheuring-Wielgus z Lewicy, sprawiają, że ten wieczór opozycja jako całość może zaliczać na plus.
Jak zresztą tłumaczą nasi informatorzy z PO, już wiele dni temu zapadła strategiczna decyzja, by zmienić ton wokół mniejszych partii opozycyjnych. Tusk na marszu 1 października pozdrowił ze sceny Hołownię i Kosiniaka-Kamysza, co zostało definitywnie odebrane jako sygnał o ociepleniu. I tak ma być aż do wyborów. KO stawia jednocześnie na maksymalną mobilizację własnych zwolenników, zwłaszcza kobiet. – Zwycięstwo, pierwsze miejsce w wyborach, jest na wyciągnięcie ręki – przekonywał Tusk w trakcie wiecu wyborczego po debacie. Dla sztabowców PO „mijanka” z PiS na koniec kampanii to najlepszy możliwy scenariusz.
Czytaj więcej
Premier Mateusz Morawiecki, Donald Tusk, Szymon Hołownia, Joanna Scheuring-Wielgus, Krzysztof Bosak i Krzysztof Maj zmierzyli się w debacie TVP, pr...
Do końca kampanii ma też – jak wynika z naszych rozmów – odbyć się co najmniej jeszcze jedno wspólne wystąpienie Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska.
Nasi rozmówcy z okolic PO podkreślają też, że ostatnie tygodnie to czas nadzwyczajnego wysiłku, jeśli chodzi o kampanię w mediach społecznościowych. – Statystyki pokazują, że w ostatnich 30 dniach Tusk na TikToku przeskoczył Sławomira Mentzena, a PO – Konfederację – mówi nam jeden z naszych rozmówców na zapleczu partii Donalda Tuska.
Walka o trzecie miejsce
Do końca kampanii wyborczej będzie trwała walka o trzecie miejsce na podium. Rywalizują Lewica, Trzecia Droga oraz Konfederacja. Politycy tej ostatniej partii podkreślają w kuluarach zresztą, że ich zdaniem Konfederacja sprawi niespodziankę, bo jest w publicznie dostępnych badaniach niedoszacowana.
Politycy Lewicy i Trzeciej Drogi liczą na korzystny efekt poniedziałkowej debaty.
Lewica planuje serię spotkań poświęconych konkretnym tematom. W środę odbyło się spotkanie poświęcone kwestiom młodych ludzi. W środę w Rzeszowie ma odbyć się konwencja dotycząca polityki senioralnej, a w czwartek – spotkanie w Lublinie z udziałem liderów Lewicy. Ostatnim akcentem ma być wspólny wiec wyborczy w Warszawie. Lewica liczy na to, że po debacie część wyborców niezdecydowanych oraz niektórzy popierający PiS mogą zwrócić się ku Lewicy ze względu na jej programy i propozycje społeczne.
Na korzystny efekt poniedziałkowej debaty liczą też Bezpartyjni Samorządowcy. Jak przekonywali w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, debata wygenerowała zainteresowanie programem Bezpartyjnych i propozycjami zaprezentowanymi w poniedziałek przez Krzysztofa Maja. Bezpartyjni liczą na wyborczą sensację i przekroczenie 5-proc. progu. A przynajmniej na 3 proc., co uprawnia do pobierania subwencji.
Sztabowcy wszystkich sił, z którymi rozmawialiśmy, zastanawiają się, jaki będzie też efekt referendum i kampanii referendalnej. Niektórzy nasi rozmówcy z okolic sztabu PiS obstawiają, że będzie grupa osób, która dzięki referendum wybierze partię Kaczyńskiego, zwłaszcza wśród niezdecydowanych.