Media ujawniły, że w korupcyjny proces przyznawania wiz cudzoziemcom zamieszani byli urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

W wyniku tzw. afery wizowej stanowisko stracił wiceminister Piotr Wawrzyk, choć jako oficjalny powód dymisji MSZ podał "brak satysfakcjonującej współpracy".

W czwartek Onet podał, że wiceminister pomagał swoim współpracownikom w stworzeniu kanału przerzutu migrantów z Azji i Afryki na podstawie przyznawanych w Polsce wiz Schengen do Meksyku, skąd nielegalnie przedostawali się do USA. O procederze strone polska miał poinformować amerykański wywiad.

Czytaj więcej

Za co Wawrzyk stracił stanowisko wiceszefa MSZ? W tle fałszywi filmowcy z Indii

Prokuratura Krajowa zaprzecza

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Stanisław Żaryn, pełnomocnik rządu do spraw bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej oraz zastępca dyrektora departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej Daniel Lerman zaprzeczali, że to obce służby przekazały Polsce informację o przerzucie migrantów.

Czytaj więcej

Afera wizowa: Trzy osoby aresztowane, siedem usłyszało zarzuty

Żaryn poinformował, że CBA pracuje nad sprawą od marca, a informacje o nieprawidłowościach w rozpatrywaniu wniosków wizowych posiada od lipca ubiegłego roku.

NIK: Będzie kontrola w MSZ

Najwyższa Izba Kontroli poinformowała w czwartek po południu, że "w najbliższych tygodniach" rozpocznie się doraźna kontrola w MSZ.

W tym przypadku "doraźna" oznacza, że może się ona zacząć w ciągu tygodnia lub dwóch.

Wcześniej tego samego dnia prezes NIK Marian Banaś mówił w RMF FM, że jeśli informacje o aferze wizowej się potwierdzą, "kontrola jest absolutnie konieczna".

Dodał, żebędzie to kontrola 'bardzo oczekiwana przez opinię publiczną".