Arkadiusz Myrcha: PiS jest w chaosie

Koalicja Obywatelska płynnie przechodzi z fazy prekampanii wyborczej do kampanii – mówi Arkadiusz Myrcha, poseł Platformy Obywatelskiej.

Aktualizacja: 25.08.2023 15:49 Publikacja: 09.08.2023 20:07

Arkadiusz Myrcha, poseł Platformy Obywatelskiej

Arkadiusz Myrcha, poseł Platformy Obywatelskiej

Foto: Fotorzepa, Justyna Cieślikowska

Kampania wystartowała, prezydent podjął decyzję. Co będzie pierwszym krokiem sztabu KO?

Wiemy już, że 15 października odbędą się wybory parlamentarne. Najpierw zajmiemy się wymogami formalnymi, rejestracją komitetu i kompletowaniem list wyborczych. Już we środę wczesnym rankiem duża grupa parlamentarzystów KO spotkała się z mieszkańcami Warszawy, żeby rozmawiać o najbliższych wyborach, ­m.in. o akcji sprawdzania uczciwości wyborów. Płynnie przechodzimy z fazy prekampanii do stricte kampanijnej fazy aktywności kandydatów w swoich okręgach.

W zarysie: co wydarzy się w kampanii KO do 1 października, do zapowiedzianego przez Donalda Tuska kilka tygodni temu marszu miliona serc?

Przede wszystkim sprawdzenie aktywności wszystkich osób, które są na listach. Listy KO reprezentują wszystkich Polaków. Znajdują się na nich nauczyciele, przedsiębiorcy i samorządowcy. To osoby, które znają codzienne życie i trud pracy – wiedzą, z czym się wiąże prowadzenie gospodarstwa domowego i wychowywanie dzieci. Zależy nam na tym, żeby nasi kandydaci aktywnie pracowali w trakcie kampanii. Kampania wyborcza nie sprowadza się tylko do kwestii najbardziej znanych twarzy. Zadaniem sztabu jest pomoc kandydatom i przygotowanie ich do kampanii.

Czytaj więcej

Trzy lub cztery pytania. Pytań w referendum PiS coraz więcej

A konwencja programowa?

Sukcesywnie będziemy wszystko ogłaszać. Przede wszystkim musimy zająć się kwestiami formalnymi, czyli zebrać podpisy pod nasze listy wyborcze. To będzie pierwszy bardzo widoczny krok, który pokaże skalę naszego działania. Będzie to też okazja do pokazania naszej siły i determinacji, żeby zwyciężyć w wyborach.

Czy Agrokluby, które są przez pana współorganizowane, będą miały swoje podsumowanie?

Agrokluby będą kontynuowane – podobnie jak nasze inne projekty. Spotkały się one z ogromnym zainteresowaniem rolników i ich rodzin. Są tam podejmowane stricte rolnicze tematy, które rozgrzewają dyskusję na wsiach. Mamy bardzo trudną sytuację, której wielu bardzo doświadczonych rolników jeszcze nie widziało. Rolnicy muszą mieć możliwość, żeby odbyć poważną debatę o tym, co będzie w przyszłości. Na razie widzą śmiesznego ministra Telusa z gaśnicą na TikToku. Rolnicy czują się osamotnieni i pozostawieni przez własne państwo. Dlatego rozmawiamy i jesteśmy z nimi. Mamy też projekt „Trzy konkrety”, który jest tworzony przez trzy posłanki: Izabelę Leszczynę, Marzenę Okła-Drewnowicz i Kamilę Gasiuk-Pihowicz. Spotykają się one z mieszkańcami mniejszych miejscowości i rozmawiają z nimi o konkretnych rozwiązaniach programowych.

Gdy Agrokluby startowały, to wiele osób komentowało, że nie ma sensu, by PO wchodziła w tematy związane z rolnictwem.

Takie komentarze były spowodowane obawą lub zazdrością tych osób. Dlaczego największa partia opozycyjna ma nie rozmawiać o sprawach wsi? Są to przecież jedne z ważniejszych spraw i kluczowych gałęzi funkcjonowania naszego państwa – wieś to praktycznie połowa Polski. Kwestią odpowiedzialności jest nasza obecność tam. Takie osoby jak Dorota Niedziela, Kazimierz Plocke, Piotr Borys i wielu innych członków komisji rolnictwa zajmowało się tym od wielu lat. Trzeba było pokazać ich pracę, żeby mieszkańcy wsi zobaczyli, że PO nie boi się tych tematów. Stereotyp mówiący, że jesteśmy partią tylko i wyłącznie dużych miast, jest nieprawdziwy. Duża część naszych parlamentarzystów pochodzi ze średnich i małych miejscowości. Dla nich jest to naturalne środowisko, w którym funkcjonują na co dzień.

Czytaj więcej

Po dymisji Adama Niedzielskiego kolejne zmiany w Ministerstwie Zdrowia. Odchodzi rzecznik Wojciech Andrusiewicz

PiS w dość nieoczekiwany sposób zaczął we wtorek kampanię wyborczą, bo od dymisji ministra zdrowia. Będą konsekwencje?

Otwieranie kampanii wyborczej od dymisji ministra zdrowia to potężny problem wizerunkowy dla partii rządzącej. Minister Niedzielski ciężko pracował, żeby doszło do tej dymisji. Po drodze nastąpiła zmiana kierownictwa w sztabie PiS, spowodowana fatalnym prowadzeniem kampanii wyborczej. Ta zmiana też zaczęła się od zamieszania związanego z przeniesieniem konwencji z Łodzi do Bogatyni. PiS funkcjonuje w permanentnym chaosie. To, co widać w kampanii, odzwierciedla stan rządu i partii. Politycy PiS próbują przerzucać się odpowiedzialnością i nie kryją satysfakcji, że w rządzie nie ma już Niedzielskiego. Krytykują go równie mocno co politycy opozycji. Widać, że PiS jest kompletnie podzielony. To, co mogli, to pozgarniali, a teraz walczą już tylko o przeżycie i uniknięcie odpowiedzialności. To się oczywiście nie stanie. Każdy, kto uczynił zło i złamał prawo, będzie rozliczony.

—współpraca Karol Ikonowicz

Kampania wystartowała, prezydent podjął decyzję. Co będzie pierwszym krokiem sztabu KO?

Wiemy już, że 15 października odbędą się wybory parlamentarne. Najpierw zajmiemy się wymogami formalnymi, rejestracją komitetu i kompletowaniem list wyborczych. Już we środę wczesnym rankiem duża grupa parlamentarzystów KO spotkała się z mieszkańcami Warszawy, żeby rozmawiać o najbliższych wyborach, ­m.in. o akcji sprawdzania uczciwości wyborów. Płynnie przechodzimy z fazy prekampanii do stricte kampanijnej fazy aktywności kandydatów w swoich okręgach.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?
Polityka
Europoseł PiS zawieszony przez Kaczyńskiego: Śmieszne, co to za partia?