To było wydarzenie bez precedensu. Po raz pierwszy zdarzyło się, że jakiś kraj zablokował część wspólnego dokumentu unijnego szczytu, tzw. wniosków Rady Europejskiej, ale nie z powodu ich treści.

Ani Polska, ani Węgry nic nie miały przeciw zapisom dokumentu, który mówił o konieczności prac nad zewnętrznymi aspektami migracji i ich finansowaniu. W praktyce chodzi o umowy na wzór tej zawartej w przeszłości z Turcją, która powstrzymała uchodźców syryjskich na brzegu Morza Egejskiego. Teraz podobna umowa – pieniądze za powstrzymanie uchodźców – jest negocjowana z Tunezją.

Czytaj więcej

Ekspert: UE nie przetrwa bez rozwiązania problemu migracji

Niesłychanie zależy na niej i krajom wejścia imigrantów, jak Włochy, i krajom, do których potem się oni przemieszczają, jak Holandia. To dlatego ostatnio w Tunisie szefowej KE towarzyszyli premierzy Włoch i Holandii.

Sama idea podoba się również Polsce, która tradycyjnie opowiada się za trzymaniem imigrantów z daleka od granic UE. Ale zapisów nie chciała poprzeć, bo obraziła się na UE za podjętą ponad trzy tygodnie temu decyzję zmieniającą politykę azylową.

Potrzebujemy europejskiej solidarności w zakresie migracji jak powietrza

Prof. Maciej Duszczyk, politolog, ekspert ds. migracji

Ani Morawiecki, ani Orbán nie dali się przekonać argumentom innych przywódców, w tym bliskiej im ideologiczne Włoszki Giorgii Meloni. Ostatecznie z wniosków ze szczytu UE wyrzucono fragment o migracji. Jednak żadnych skutków dla decyzji w sprawach azylowych nie będzie to miało.

– Chyba przecenili wagę tego gestu. Inni aż tak bardzo się tym nie przejęli – mówi nieoficjalnie wysoki rangą dyplomata UE.